Jedenastu autorów i jedenaście różnych opowiadań wyłonionych w konkursie Nowej Fantastyki z okazji trzydziestolecia Wiedźmina i rozgrywających się w uniwersum stworzonym przez Andrzeja Sapkowskiego. Geralt z Rivii pojawia się w nich trzy razy, kilkakrotnie zostaje także wspomniany. Nie brakuje Jaskra, Triss, Lamberta czy Coena, ale pojawiają się także zupełnie nowe postacie. Przedmowę do antologii napisał Marcin Zwierzchowski, z kolei na końcu możemy znaleźć krótki komentarz samego autora Wiedźmina.

Kres cudów Piotr Jedliński

Geralt i Jaskier ponownie spotykają się na krańcu świata, by ocalić go przed mitycznym stworzeniem, a przy okazji trochę narozrabiać. Opowiadanie zdecydowanie osadzone w klimacie i dobrze naśladujące oryginał, zarówno językowo jak i przez wykorzystanie utartych zabiegów fabularnych. Jednak wstawka, opisująca zdarzenia z punktu widzenia Jaskra, jakby wyjęta z drugiej części gry i spłaszczone zakończenie, urywające nagle wszystkie wątki, rozczarowują. Jak na zwycięskie opowiadanie, spodziewałam się czegoś więcej.

 

Krew na śniegu. Apokryf Koral Beatrycze Nowicka

Na dworze króla Belohuna trwa doroczne polowanie, podczas którego Geralt poznaje Koral. Wkrótce wiedźmin otrzymuje propozycję by towarzyszyć czarodziejce w wyprawie do Wiedźmiego Jaru, prawdopodobnego miejsca mocy, w pobliżu którego giną ludzie. Spore potknięcie już na początku – w tej historii Koral ma kruczoczarne włosy. Konstrukcja fabuły pozostawia wiele do życzenia, miejscami można się pogubić. Zakończenie także do końca nie wyjaśnia, co się właściwie zdarzyło.

 

Ironia losu Sobiesław Kolanowski

Wiedźmin i latawica przy jednym stole. Napięcie narasta jak wichura za oknem karczmy. Jatka gwarantowana. Świetny początek, szybko rozwijająca się akcja. Dopracowane dialogi i przemyślane cięcia fabularne. Jak dla mnie, za mało tytułowej ironii, ale opowiadanie naprawdę na bardzo wysokim poziomie.

 

Co dwie głowy Nadia Gasik

Triss i Lambert, mimo dawnej wzajemnej niechęci, wspólnie podejmują zlecenie na mantykorę, która grasuje w kopalni złota w Dorian. Ciekawy pomysł na fabułę. Kanon i klimat pierwowzoru zachowane. Duży plus za zabawę tytułem. Zakończenie pozostawia lekki niedosyt na kontynuację.

 

Skala powinności Katarzyna Gielicz

Bitwa pod Brenną i pewna prośba, którą Narsi Sattelbach, zwana Blotką, usłyszała od przyjaciela. Przyjaciela z wiedźmińskim medalionem. Mocna, wzruszająca historia z przesłaniem. Na długo pozostaje w pamięci. Moim zdaniem, najlepsze opowiadanie w zbiorze.

 

Bez wzajemności Barbara Szeląg

Nadmorski pejzaż, królewskie wesele oraz pewna dworska tajemnica. Wszystko to okraszone utworami trójki zaproszonych bardów – Ellen Daven, Jaskra i Valdo Marxa. Udane połączenie baśni Andersena i greckiego mitu, a także ciekawy pomysł by w roli głównego tropiciela tajemnic postawić trubadurkę. Nieco za wolny przebieg akcji, ale nawiązanie do Odrobiny poświęcenia na plus.

 

Lekcja samotności Przemysław Gul

Kiedy robisz coś niedozwolonego, musisz liczyć się z tym, że ktoś może cię przyłapać. Adeptka nauk magicznych, Cyria, otrzyma od swojej mistrzyni ważną lekcję. Opowieść wewnątrz opowieści. Nowi bohaterowie, kulisy bitwy o Sodden i gorzki morał. Zdecydowanie warte przeczytania.

 

Nie będzie śladu Tomasz Zliczewski

W pobliżu wsi grasuje bestia. Jej mieszkańców nie stać jednak na wynajęcie wiedźmina. Próbują więc rozwiązać tę sprawę sami. Dopracowane w każdym calu – język, fabuła, bohaterowie, a w szczególności zakończenie. Kawał dobrej prozy.

 

Dziewczyna, która nigdy nie płakała Andrzej W. Sawicki

Ranna, elfia zbrodniarka zdana na łaskę ludzi. Wątek wyciągnięty z tomu Pani jeziora. Ciężka i senna atmosfera, powolny rozwój akcji i dylematy moralne bohaterów. Relacje między nimi zostały wyraźnie zarysowane, jednak w fabule przydałoby się więcej napięcia.

 

Ballada o Kwiatuszku Michał Smyk

Nieszczęsnego Jaskra tułaczka po zaświatach… a raczej alkowach, bo jako duch Jaskier zmuszony jest patrzeć na miłosne ekscesy swojej dawnej ukochanej. Dlaczego? Być może wkrótce się tego dowie… Dowcipne, a nawet nieco ironiczne opowiadanie. Można by dopatrzeć się nawet pewnego rodzaju morału. Oryginalny pomysł, czyta się lekko, ale nic poza tym.

 

Szpony i kły Jacek Wróbel

Później mówiono, że człowiek ten nadszedł od północy, od Bramy Powroźniczej. Brzmi znajomo? Bo to Wiedźmin widziany oczami księżniczki-strzygi. Zaskakujące i oryginalne pod względem pomysłu, a jednocześnie stuprocentowo zgodne z pierwowzorem. Jedno z  mocniejszych opowiadań w zbiorze. Piękny ukłon w stronę klasyka, wisienka na torcie.

 

Podsumowując, Wiedźmin. Szpony i kły to lektura, po którą fani Wiedźmina sięgnąć powinni. Średnia ocena całego tomu w skali akademickiej to cztery. Do oryginalnych zbiorów opowiadań, które w twórczości Sapkowskiego były etapem najlepszym, jeszcze daleko, ale miło powspominać stare czasy z nowymi autorami.


Autor: Karolina Stachera
Zdjęcie: Karolina Stachera