Nadchodząca, 10. już kolejka LOTTO Ekstraklasy, zapowiada się niezwykle emocjonująco. W niedzielę mistrz Polski – Legia Warszawa, zagra w Białymstoku z wicemistrzem Jagiellonią. Z kolei wrocławski Śląsk zmierzy się w piątek u siebie z Lechem Poznań, który będzie walczył o utrzymanie pozycji lidera. 

Przed wrocławskim klubem stoi nie lada wyzwanie. Kolejorz nie przegrał siedmiu ostatnich ligowych występów, strzelając średnio 2,14 gola na mecz. Z drugiej strony na Dolny Śląsk nie przyjadą aż trzy mocne ogniwa zespołu Nenada Bjelicy: za czerwoną kartkę pauzuje pomocnik Maciej Gajos, a na urazy wciąż narzeka dwóch defensorów – Nikola Vujadinović i Wołodymyr Kostewycz. Przy alei Śląskiej pojawi się jednak plejada groźnych zawodników. Piotr Celeban i spółka będą musieli przede wszystkim pilnować duetu Christian Gytkjaer – Maciej Makuszewski. Ten pierwszy będzie chciał przełamać się po trzech kolejkach bez strzelonego gola. Z kolei polski skrzydłowy znajduje się ostatnio w bardzo dobrej formie. Choć jego dorobek w lidze nie imponuje – zdobył dwa gole i dwie asysty – to jest on motorem napędowym poznańskiego zespołu, a kilkanaście dni temu zadebiutował w reprezentacji Polski.

Czym może odpowiedzieć Śląsk? Atakiem w osobie Marcina Robaka, który jeszcze w poprzednim sezonie zdobył w Lechu koronę króla strzelców. 34-letni napastnik w ostatnich dwóch meczach zdobywał po dwie bramki. Łącznie ma ich na koncie sześć. Swojego byłego podopiecznego zachwalał na przedmeczowej konferencji trener Bjelica.

Życzę mu, żeby zdobył tytuł króla strzelców, a my mistrza Polski – powiedział trener Lecha, który w lipcu pożegnał się z Robakiem po głośnej kłótni.

Napastnik, który w środę pojawił się na konferencji prasowej, stwierdził, że Śląsk dysponuje podobnym potencjałem do Lecha i przekaże swoim kolegom jak najwięcej informacji o drużynie z Poznania. Jan Urban zwraca natomiast uwagę na liczbę traconych przez Śląsk goli.

To element, który można poprawić – podkreślił Urban.

Przy okazji zwrócił uwagę na postawę bramkarza – Jakuba Wrąbla, który w tym sezonie popełnił kilka błędów. Trener Śląska twierdzi jednak, że młody golkiper musi uczyć się na swoich błędach i w najbliższych miesiącach czeka go na boisku czas weryfikacji własnych umiejętności.

Przeciwko Lechowi Śląsk powinien wystąpić w optymalnym składzie, z Kubą Koseckim, który powrócił do składu po kontuzji i wszedł na drugą połowę meczu z Górnikiem. Kamil Vacek musi natomiast nadrabiać zaległości treningowe. W ostatnich dwóch meczach czeski pomocnik grał po dwadzieścia minut. Według Urbana sytuacja kadrowa jest na tyle dobra, że nie ma potrzeby wystawiania zawodnika, który wciąż pracuje nad optymalną formą.

Przedmeczowe konferencje prasowe zbudowały odpowiedni klimat i dzięki nim piątkowy mecz będzie przepełniony smaczkami. Nie powinni też zawieść kibice, którzy w ostatnim meczu z Legią przyszli w liczbie ponad 24 tysięcy. Tym razem na trybunach może być równie gorąco. Początek spotkania o godz. 20:30.

________________________________________________________________________
Autor: Marcin Obłoza
Zdjęcie: Śląsk Wrocław/ Krystyna Pączkowska