Kanada – nie taka piękna, jak ją malują [RECENZJA]

Vancouver, jedno z najlepszych miast do życia, ma swoją mroczną stronę – Downtown Eastside. Podobnie jest z całą Kanadą. Dla wielu raj, a jeszcze przed kilkudziesięciu laty w szkołach z internatem „wyciągano Indianina z Indianina”. Katarzyna Wężyk w reportażu „Kanada. Ulubiony kraj świata” rozprawia się z mitem państwa idealnego.

 

Autorka początkowo miała napisać jedynie sylwetkę Justina Trudeau, z okazji jego przylotu do Polski w 2016 roku na szczyt NATO. Przywódcy państwa, który jest „politycznym ekwiwalentem filmiku ze szczeniakiem”. Niedługo później wydawnictwo zaproponowało jej, by sprawdziła, ile prawdy jest w idyllicznym obrazie premiera i państwa, które jako jedyne ma wpisany w konstytucji multikulturalizm. W podróż pełną nieoczekiwanych zwrotów akcji zabiera czytelnika i pokazuje mu, że Kanada, mimo wszechobecnej uprzejmości, jest nie taka piękna, jak ją malują.

Główną zaletą tego reportażu jest kompleksowy obraz drugiego największego państwa na świecie, jaki prezentuje Katarzyna Wężyk. Od fascynujących biografii (Justin Trudeau władze zawdzięcza zmęczeniu narodu rządami konserwatystów i wygranej walce bokserskiej z ich senatorem). Przez opisy społeczności i przestrzeni (w prowincji Quebec żyje 8,3 mln ludzi, a stosuje się tam 150 języków i praktykuje 200 religii). Po barwne przedstawienie tego, co w Kanadzie charakterystyczne (Królewska Policja Konna, wszechobecna uprzejmość, czy brak silnej tożsamości narodowej). Zabrakło co najwyżej hokeja, narodowego sportu północnoamerykańskiego kraju, i historii liścia klonowego – jego symbolu.

„Kanadę” można by podzielić dwie części. W pierwszej reporterka prowadzi czytelnika przez sielankową wizję tego państwa. Poznaje on premiera, na którego zwrócone są oczy całego świata (co Kanadyjczykom jednocześnie daje powód do dumy i ich irytuje). Parytetowy i etnicznie różnorodny rząd. Wreszcie społeczeństwo ociekające uprzejmością i tolerancją, którego innym narodowym sportem jest przepraszanie, a zyskującą popularność dyscypliną prywatny sponsoring imigrantów.

W drugiej części kurtyna opada, a czytelnik zagląda za fasadę „ulubionego kraju świata”. Dostrzega tam niemal 150 lat „wyciągania Indianina z Indianina” w specjalnych szkołach z internatem dla ludności rdzennej (ostatnią zamknięto w 1996 roku). Tę historię autorka doskonale przeplata losem Geronimo, jednego z „ocalonych”, jak nazywa się absolwentów tych placówek. Do tego dochodzi jeszcze wieloletni rasizm wobec ludności azjatyckiej, dziś oskarżanej o wzrost cen nieruchomości, i obraz opływającej czarnym złotem Alberty, gdzie każdy w pewnym stopniu żyje z wydobycia ropy.

„Dla mnie bycie Kanadyjczykiem oznacza robienie wszystkiego, co tylko mogę, by spełnić obietnicę kraju pełnego szans dla tych, którzy sięgają po nie w dobrej wierze” – mówi Cullen Bird, dziennikarz z Fort McMurray. Reportaż Katarzyny Wężyk pozwala czytelnikowi odnaleźć własną odpowiedź na pytanie „Co znaczy być Kanadyjczykiem” i zrozumieć kraj, do którego daleko nam nie tylko pod względem odległości na mapie.

„Kanada. Ulubiony kraj świata” Katarzyna Wężyk, 2017, wyd. Agora, liczba stron: 352


Autor: Mariusz Bartodziej
Zdjęcie: twitter.com/katarzynawezyk

  • Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Agora.