Carmelo Anthony – 10-krotny uczestnik All-Star Game, nie może znaleźć domu w NBA. Dlaczego kluby omijają wolnego agenta szerokim łukiem? Czy fani ligi nie otrzymają pożegnalnego „łabędziego śpiewu” w wykonaniu Melo?

Życie jest niesprawiedliwe. Gdy znajdujemy się na szczycie nigdy nie wiemy jak bolesny i szybki może być z niego upadek – takowy zaliczył Carmelo Anthony. Osobiste decyzje, zawyżone ego, a może niedopasowanie do ciągle zmieniającego się stylu gry NBA – jaki jest jego problem?

Carmelo Anthony

Ale to już było

Sytuacje jak ta miały już miejsce w NBA, kiedy legenda musi desperacko walczyć o byt w którejkolwiek z drużyn. Przed Carmelo, upadku z wysokiego konia mógł doświadczyć Allen Iverson, de facto były kolega z drużyny Anthony’egoA.I. często był wymieniany jako jeden z najlepszych rozgrywających, którzy stanęli na parkietach NBA. Dowodem jest zdobyty przez niego tytuł MVP w sezonie 2000/01. W jego przypadku bolesnym zetknięciem z rzeczywistością stały się problemy z prawem oraz uzależnienie od hazardu. Iverson podczas swojej kariery zarobił ponad 200 milionów dolarów, jednak jego rozrzutność sprawiła, że znalazł się blisko bankructwa.

Carmelo nie ma takich dylematów. Zabezpieczenie finansowe zapewnił sobie jeszcze w 2014 roku, kiedy podpisał przedłużenie umowy z New York Knicks warte 124 miliony dolarów.

„Mówimy o treningu”

W odróżnieniu od wcześniej przytoczonego A.I.Carmelo nie odpuszcza okazji do szlifowania swoich umiejętności, czy to samemu czy wśród innych graczy NBA. Aktualnie, jak podaje Bleacher Report NBA, zawodnik rozgrywa nieformalne gry treningowe z zawodnikami Brooklyn Nets. Jednak to dalej nie jest gra w stroju drużyny z NY.

Melo ma problem z dostosowaniem się do obecnego stylu gry w lidze. Trenerzy w dzisiejszych czasach polegają na zawodnikach typu catch & shoot, podczas gdy Anthony znany jest z izolacji. Jeszcze za czasów gry w Madison Square Garden cała taktyka była oparta na jego indywidualnych wjazdach, czy to pod kosz czy to zakończonych rzutem z półdystansu.

Z gry Carmelo można wywnioskować, że potrzebuje czasu na parkiecie, aby wstrzelić się w mecz i tempo gry. W ostatnich latach podczas występów, czy to dla Oklahomy City Thunder czy krótkiej przygody z Houston Rockets, rzadko miał taką możliwość. W OKC to Russell Westbrook najczęściej trzymał piłkę, w HoustonJames Harden. Od Anthony’ego wymagało się mocnej defensywy i szybkiego rzutu sekundy po otrzymaniu podania, co nie idzie w parze z jego stylem gry.

Carmelo Anthony

Jest jeszcze jeden problem – Melo nigdy nie chciał dostosować się do roli „zadaniowca”, zawodnika, którego wejścia z ławki mogłyby zmienić diametralnie obraz gry. W pierwszym wywiadzie jako gracz Oklahomy w nonszalancki sposób ośmiał reportera, gdy ten zapytał co sądzi o możliwości gry poza pierwszą piątką:

Zmiana Anthony’EGO”

Wracamy z małej podróży w czasie. W ostatnim czasie Melo udzielił długiego wywiadu w programie First Take. Wolny agent sam zgłosił chęć rozmowy, co było świetnym posunięciem PR’owym. W końcu mógł pokazać się jako facet, który chce po prostu grać w najlepszej lidze świata.

Nigdy nie należałem do fanów Melo, szczególnie po tym, jak potraktował Jeremy’ego Lina w Knicks. Widziałem w nim samolubnego i zadufanego w sobie gracza, dla którego liczy się tylko on sam. Jak przyznaje „spokorniał”, a samo zwolnienie z Rockets sprawiło, że „zaczął kwestionować swoje umiejętności”.

Najważniejsze dla Anthony’ego jest zaakceptowanie tego, że najlepsze lata ma już za sobą. Jak przyznaje w wywiadzie jest gotowy do pracy nad swoim stylem gry, ale przede wszystkim dostosowania się do mniejszej roli w zespole (lepiej późno, niż wcale, Melo).

3-krotny Mistrz Świata

Dla reprezentacji USA jest żywą legendą. Carmelo to jednen z tych zawodników, który zawsze z wielką chęcią reprezentował swój kraj na arenie międzynarodowej. Wielu koszykarzy nie wykazuje się taką inicjatywą, czego dowodem mogą być obecne problemy ze skompletowaniem kadry Stanów Zjednoczonych na MŚ w Chinach. Nawet Zion Williamson, który jeszcze nie zagrał żadnego spotkania w NBA, odmówił gry.

Anthony otwarcie mówi, że z dumą chciałby reprezentować swój kraj na mistrzostwach. Dyrektor kadry USA Jerry Colangelo w wywiadzie dla Sports Ilustrated szybko „uziemił” plany Melo:

Jak nie kadra, to co? Czy zobaczymy jeszcze Melo w NBA? W obliczu kontuzji, zwolnień zawodników czy też potrzebnych wzmocnień w trakcie sezonu, istnieje duża szansa na powrót Anthony’ego na parkiet.

– Jeżeli Carmelo zostanie pokorny jego kariera w NBA nie dobiegła jeszcze końca”  – mówi Richard Jefferson w magazynie ESPN Get Up.

Wspiąć się na swój szczyt, nie tylko ten boiskowy

Jaka drużyna mogłaby skorzystać z usług wolnego agenta? Najgłośniej mówi się o Los Angeles Lakers, gdzie znalazłby się u boku swojego dobrego kolegi – LeBrona Jamesa. Drugą opcją, która wydaje się najrozsądniejsza jest Nowy York. Knicks mogliby zapewnić Carmelo dowodzenie całym zespołem. Wcześniej już przywołani zawodnicy Brooklyn Nets umawiają się na luźne gierki z wolnym agentem i to może właśnie dzięki temu znajdzie się miejsce w składzie.

Na obecną chwile wychodzi na to, że Melo zaakceptuje każdą ofertę – myślę, że nawet za pensję weterana. Nie głupim pomysłem jest również kontynuacja kariery w Europie lub Chinach, gdzie Anthony byłby wielką gwiazdą. Kto wie, jaka czego go przyszłość. Cytując Stephena A. Smitha:

– W lidze jest za dużo pomywaczy, żeby Carmelo nie mógł znaleźć miejsca w którymkolwiek zespole.


Filip Skiba
Zdjęcia: Instagram