Wakacje to podróże – te małe i te duże. Przygotowaliśmy coś dla tych, którzy zaangażowali się w sezonową pracę i nie mają czasu polecieć na drugi koniec świata. Niecałą godzinę drogi od Wrocławia można spotkać skarby natury i za niewielką opłatą odpocząć wśród roślin z całego świata. 

Wojsławice to niepozorna miejscowość. Jej nazwa nie sugeruje, by kryło się tam coś niezwykłego. A jednak można tam znaleźć jeden z bardziej okazałych ogrodów. Skąd pojawił się on w tak niespodziewanym miejscu?

Zróbmy sobie park

Tak pomyśleli członkowie rodu von Aulock. Do 1848 roku stworzyli oni m.in. dwa stawy oddzielone groblą. Dopasowali także teren tak, by przypominał park dworski (co nie było łatwe, mając na względzie jego pagórkową formę). W ogrodzie pojawiło się wiele drzew obcego pochodzenia. Równie istotne były przemiany, jakie zaszły w nim po 1880 roku.

Właścicielem parku stał się wtedy Fritz von Oheimb. Postanowił na nowo zaaranżować część z ponad 150 hektarów, które przez 30 lat nie były pielęgnowane. Wytyczył kręte alejki i poprzelatał nimi czterostopniowy system stawów. Granice ogrodu obsadził m.in. bukami, kasztanowcami, cisami i sosnami, tworząc ramy swojego obrazu. Płótno wypełnił różanecznikami i ogromną nawet w obecnych czasach kolekcją piwonii. Ze swoimi roślinami pozostał nawet po śmierci, ponieważ jego grób znajduje się w arboretum.

Po jego śmierci, pod koniec lat 20. XX wieku, opiekę nad obiektem przejęło Niemieckie Towarzystwo Dendrologiczne. Ogród zyskiwał sławę i gromadził europejskich szkółkarzy, którzy wymieniali się roślinami i sadzili na terenie ogrodu nowe okazy. Niestety dla ogrodu, od drugiej wojny światowej zmieniał on właścicieli na takich, którzy nie potrafili o niego zadbać. Zabudowania dworu i rośliny były stopniowo rozkradane, jednak mieszkańcy mobilizowali się, by ogród przetrwał. W 1977 roku uzyskał on status arboretum, a w 1988 stał się filią Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Wrocławskiego. Od tego czasu powiększano jego powierzchnię, która obecnie wynosi 62 hektary.

Arboretum, czyli dużo ładnego i zadbanego

Nazwa pochodząca od łacińskiego arbor – drzewo oznacza, że w tym miejscu kolekcjonuje się drzewa i krzewy oraz prowadzi badania nad nimi. W tym przypadku mówimy o filii Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Wrocławskiego. Oznacza to ni mniej ni więcej, że poza ogromnymi drzewami zobaczymy tu także kolekcje kwiatów. Wśród nich największy w Europie zbiór liliowców.

Jak się tam dostać?

Arboretum w Wojsławicach to dobre miejsce, by miejską dżunglę zamienić na prawdziwy ogród. Szczególnie, jeśli weźmiemy pod uwagę, że nie potrzebujemy własnego samochodu. Do oddalonych o nieco ponad 50 kilometrów Wojsławic można dostać się busami, nawet w niedzielę.

Będzie się to jednak wiązało z pewnym poświęceniem. Godzinną podróż rozpoczniecie na zajezdni przy zbiegu ulic Joannitów i Dawida. Busem nie dojedziecie bezpośrednio do Wojsławic, a do położonej niedaleko Niemczy. Następnie czeka was około półgodzinny spacer po okolicy, który pomiędzy miejscowościami odbywać się będzie na poboczu. Ostatni bus do Wrocławia kursuje w okolicach 19:30, więc nie powinno zabraknąć wam dnia na podróże. Na tych, którzy są zmotoryzowani, na miejscu czeka bezpłatny parking.

Co zobaczyć?

Najprościej jest powiedzieć, że trzeba zobaczyć wszystko. W tym przypadku jest to jak najbardziej wykonalne i rzeczywiście, warto poświęcić odrobinę więcej czasu, by zapoznać się z przyrodą, a nawet wziąć koc, położyć się i odpocząć w cieniu ogromnych drzew. Ale absolutnie nie trzeba. To nie jest miejsce, w którym trzeba przejść przez wszystkie „eksponaty”, by w pełni wykorzystać jego możliwości. Do końca września będziecie mieć szansę zobaczyć choć część z efektownej ścieżki liliowców, która pełnią barw zachęca do spaceru.

Cała ścieżka porośnięta jest kolorowymi liliowcami

Poza nimi warto też poświęcić czas na odpoczynek w pobliżu stawów. Oprócz polan znajdziemy tu liczne ławki i leżaki. Jeśli będziecie chcieli skryć się w cieniu, najlepiej jest to zrobić w zalesionej części ogrodu. Tam również znajdziecie różaneczniki i azalie.

Jest to miejsce nie tylko dla tych, którzy podziwiają rośliny, ale i chcą się nimi opiekować. Można tu zakupić sadzonki od lokalnych hodowców, a nawet niektóre rośliny w wersji przystosowanej do doniczek. Oprócz tego pieniądze możecie wydać na jedzenie – znajduje się tu bistro oraz lodziarnia. Z kolei za darmo będziecie mogli wziąć udział w odbywających się raz na jakiś czas wystawach specjalnych i koncertach.

Co i za ile?

Studencki bilet na busa do okolicznej Niemczy kosztuje 7 zł w jedną stronę. Jednorazowo wejście do arboretum kosztuje 10 zł w przypadku biletu ulgowego, lub 15 zł za bilet normalny. Jeśli jesteście studentami Uniwersytetu Wrocławskiego, wstęp jest bezpłatny. Za wstęp zapłacicie kartą, w busie nie ma takiej możliwości. Kartą można też zapłacić za jedzenie w bistro. Zestaw obiadowy z napojem kosztować będzie w okolicach 20 złotych. Nie zapomnijcie o wygodnych butach i parasolu – pogoda może być dość kapryśna.


Autor: Michał Mielnik