Bałkany na pewno są ostatnio bardzo popularną destynacją na wakacj, jednak nie każdy bałkański kraj jest przepełniony turystami. Żeby poczuć prawdziwy klimat tych rejonów zamiast utknąć w tłumie, wybrałam się do… Bośni i Hercegowiny!

Dziwnie, że akurat ten kraj okazał się na liście najbardziej pożądanych dla mnie miejsc do zwiedzenia, ponieważ zupełnie nic o Bośni nie wiedziałam. Jak się okazało po 3-dniowej wycieczce, muszę chyba nadrobić lektury z historii od początku.

Zaraz po przekroczeniu granicy doświadczyłam całej dziwaczności Bośni. W kraju akceptuje się płatność w trzech różnych walutach naraz! W euro, chorwackich kunach i… niemieckich markach. Po rozpadzie Jugosławii w Bośni zaczęto używać tej samej waluty, której wtedy używano w Niemczech, jednak po ich przejściu na euro Bośnia pozostała przy markach.Jako humanistka w duszy oraz z wykształcenia, wolałam używać tylko jednej waluty, ponieważ mój mózg wybuchał już po kilku płatnościach naraz w markach, kunach i euro. Chociaż coś w tym systemie płatności jest stabilne – resztę zawsze się dostaje w markach. To, że nigdzie indziej ich nie użyjesz i na nic nie wymienisz, chyba nikogo w tym kraju nie obchodzi.

Powiedzieć, że ten kraj wygląda pięknie, raczej się nie da. Nie znajdziemy tu francuskiej miłości, włoskiej sztuki czy niemieckiej uprzejmości. Raczej zobaczymy prawdę. Zdewastowana, pusta, porzucona Bośnia. Doskonałość natury, pomieszana z niedoskonałością ludzką. Rzadko gdzie czułam się tak blisko wojny i przemocy, mimo że od wojny w Bośni minęły już 23 lata.

Może dlatego mocno skojarzyła mi się z Kijowem, tuż po Majdanie. Nawet poczułam się trochę w domu, chociaż wojna rzadko u kogo kojarzy się z domem.
Ilu z was słyszało o Oblężeniu Sarajewa? O to chodzi, ja też nie – do tej wycieczki. Było to najdłuższe oblężenie stolicy we współczesnej historii, które trwało 4 lata (05.04.1992-29.02.1996). Stolica została otoczona przez bośniackich Serbów krótko po ogłoszeniu niepodległości przez Bośnię. Całe Sarajewo jest otoczone wzgórzami, więc gdy Serbowie zablokowali miasto (to była dla nich najlepsza okazja, by zaatakować stolicę w każdy możliwy sposób), Bośniacy trafili w pułapkę, gdyż prawie nie mieli armii i sprzętu. Nie mieli żadnej szansy przerwać oblężenie. Przez 4 lata ludzie byli zabijani przez snajperów, bomby, a nawet krany, z których brało się wodę, eksplodowały i niszczyły wszystko dookoła, odbierając możliwość posiadania jakiejkolwiek wody.
By dowiedzieć się, co działo się w tym czasie, odwiedziłam Tunel Nadziei (Tunel Spasa), który został zbudowany w czasie wojny w Bośni i łączył Sarajewo z terytorium Bośni i Hercegowiny na neutralnym obszarze. Podczas Oblężenia tunel stał się jedyną możliwością ratunku, zdobycia wody/jedzenia, pomocy medycznej oraz broni. Całą jego konstrukcję i budowę trzymano w tajemnicy i kopano 24 godziny na dobę, gdzie pracownikom płacono jedną paczką papierosów dziennie.
Tysiące nabojów padało na Sarajewo podczas oblężenia. Wiele z nich raniło i zabijało setki ludzi w oblężonym mieście. Zostawały tylko ślady w betonie, podobne do róż. Później miejsca z tymi śladami zostały pomalowane na czerwono i nazwane różami Sarajewa – symbol wszelkiej śmierci, okrucieństwa i nieludzkości czteroletniego oblężenia.


Róża Sarajewa do teraz zostaje dla nas przypomnieniem, jak daleko możemy się posunąć, i co możemy zrobić, gdy mamy władzę.


Autor: Zlata Veresniak
Zdjęcia: Zlata Veresniak