W Chorwacji gdzie kręcono Grę o tron są najpiękniejsze klify i krystalicznie czysta woda, ale także kamieniste plaże. To kraj ryb, lawendy, a także przepięknych widoków.

Chorwacja chętnie odwiedzana jest przez naszych rodaków. Gdzie się nie pójdzie wszędzie słychać ojczysty język. Skąd taka popularność? Chorwacja jest stosunkowo tania dla Polaków. Już przelot z Berlina do Splitu kosztuje ok. 600 zł za osobę (tanimi liniami typu EasyJet), jedzenie w podobnej cenie jak w Polsce, a nocleg zależy od preferencji. My wybraliśmy akurat prywatne mieszkanie. Sami musieliśmy sobie robić posiłki, ale przynajmniej pełna prywatność, do tego właściciele przemili. Cały pobyt spędziliśmy w Splicie. Miasto, liczące ok. 170 tys. mieszkańców z przepiękną promenadą, niczym w Cannes.

Split słynie przede wszystkim z Pałacu Dioklecjana. Jest to chyba obowiązkowy punkt do zwiedzenia i nietrudno go znaleźć. W zasadzie jest to kompleks pałacowy, znajdujący się w samym sercu miasta, a w zasadzie małe miasto w mieście. Kiedy wejdzie się na rynek oprócz licznych restauracji i barów, dostrzec można pozostałości kolumn, murów i fragmenty ścian dawnego pałacu. Każde przejście to osobna brama: Złota, Srebrna, Żelazna i Brązowa, ich nazwy pochodziły od materiałów, z których zostały zrobione. Ważnym punktem w pałacu jest perystyl, czyli dziedziniec. Dziś odbywają się tam najczęściej koncerty, przedstawienia teatralne oraz różne inne formy kulturalne.

Za Złotą Bramą stoi potężna rzeźba Grgura Ninskiego. Był to biskupem Ninu w X w. i reprezentował tzw. Kościół słowiański, propagujący liturgię w języku chorwackim. Posąg Grgura jest jedną z wizytówek miasta, stworzoną przez Ivana Meštrovicia. Jeżeli jest się już przy pomniku Grgura to nie można nie dotknąć jego wielkiego palca u stopy, podobno przynosi to szczęście oraz gwarantuje powrót do Splitu.

Dla fanów świeżego jedzeni atrakcją będzie wybrać się na Narodni trg, który mieści się tuż za Żelazną Bramą. Patrząc na bramę od strony Narodnego trgu, dostrzec można nad nią interesujący XV-wieczny zegar słoneczny, który na tarczy ma pełne 24 godziny. Jednak o wiele ciekawsze jest po prostu robienie zakupów na targu. Można tam bowiem kupić świeże, przywiezione prosto z morza ryby i owoce morza.

Uwaga na stopy

Będąc w Chorwacji aż żal nie wykąpać się w morzu (Split leży nad Morzem Adriatyckim). Nie ma co liczyć na leżenie na plaży, chyba, że przyniesiemy sobie leżak, bowiem  wszystkie plaże są kamieniste. Chorwacja w ogóle słynie z klifów, skał, kamienistych półwyspów, to dodaje uroku, ale nie zachęca do plażowania. Wchodząc do wody najlepiej włożyć buty do wody. Próbowałam wykąpać się bez obuwia, jednak nie da się. Kamienie są śliskie i ostre, więc naprawdę można zrobić sobie krzywdę. Jednak widoki nieziemskie. Warto udać się na plażę chociaż dla samych widoków. Usiąść na chwilę na skale nad samym morzem i rozkoszować się widokiem fal, uderzających o kamienie. Jak z filmów.

Morskie smaki

Chorwacja słynie przede wszystkim z ryb. Oczywiście idąc do restauracji dostaniemy mięso, burgery, pizze i tego typu dania. Lokalni mieszkańcy bardzo lubują się w ćevapčići – to małe kiełbaski, które smakują jak nasze polskie mielone. Często w restauracji są podawane razem z innymi mięsami na ogromnej paterze. Jeżeli chodzi o ryby i owoce morza to do wyboru, do koloru. Makrele, dorady, homary, krewetki, ośmiornice i wiele innych. Mnie najbardziej zapadło w pamięć black risotto, czyli risotto z owocami morza, podlane biały winem oraz sałatka z grillowanym tuńczykiem, świeżymi warzywami, parmezanem i octem balsamicznym, coś pysznego.

Nie tylko Split

Split jest piękny. Zwłaszcza o zachodzie słońca, kiedy przechodzimy przez promenadę. Jednak nie ma tam aż tak dużo zwiedzania, żeby być tylko w tym mieście przez tydzień. My postanowiliśmy odwiedzić jeszcze Trogir oraz lawendową wyspę Hvar. Trogir jest jeszcze starszy od Splitu i bardzo mały (11 tys. mieszkańców). Typowe portowe miasteczko, bardzo spokojne. Chodząc między ciasnymi uliczkami można odczuć ducha czasu, ponieważ większość budynków została zachowana jeszcze sprzed kilkuset lat. Kamienne domy z pomalowanymi na różne kolory okiennicami stanowią klimat tego miasta. Wyspa Hvar cechuje się bogatą przyrodą, spokojem i ciszą. My akurat byliśmy w miasteczku Stari Grad. Tutaj, na każdym kroku można poczuć ducha przeszłości. Do dzisiaj jest to najlepiej zachowane miasto na całym obszarze śródziemnomorskim, a w 2008 roku zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Najbardziej znanym zabytkiem miasta jest Pałac Hektorovića – przedstawiciela chorwackiego renesansu. To twierdza, pałac i willa w jednym z przepięknym ogrodem i basenem, w którym pływają karpie. Jest to pewnego rodzaju enklawa, oaza spokoju, ciszy, refleksji i skupienia.


Autor: Adrianna Machalica
Zdjęcia: Adrianna Machalica