Pizzo to podatek, który płacą miejscowi przedsiębiorcy na rzecz spółdzielni, czyli tutejszej organizacji przestępczej. Bo słowa na „m” się na Sycylii nie wypowiada. Odmówić przekazywania tego haraczu jest trudno, bo w najlepszym wypadku za karę może zginąć twój pies.

By uspokoić turystów, obierających Sycylię jako cel wakacyjnej podróży, powiem, że oczywiście nie ma się czego bać. A można się wręcz zakochać.

Bowiem ta największa na Morzu Śródziemnym wyspa zdecydowanie ma swój urok. Przejeżdżając jej tereny wzdłuż i wszerz dominuje górzysto-wyżynny krajobraz z uschniętymi od słońca trawami oraz krzewami, które skubią wolno pasące się owce czy kozy. Uwagę przykuwają intensywnie zielone drzewka pomarańczowe i kaktusy (opuncje figowe) z czerwonymi owocami na czubkach. Miasteczka w większości są niestety zaniedbane i opustoszałe – szczególnie w czasie sjesty, kiedy to nie spotka się żywego ducha.

Baron Chrzestny

Mimo wszystko Sycylia bez wątpienia ma swoje perełki, jaką jest np. wulkan Etna (bardzo aktywny w ostatnim czasie), Taormina (tzw. miasteczko VIP-ów) czy Dolina Świątyń (pełna pozostałości po kolonizacji Greków).

Na kierunek swojej podróży obrałam południowe wybrzeże wyspy i niewielki hotel u stóp Castello di Falconara (zamku sokolników). Ten trzynastowieczny zabytek nadal zamieszkany jest przez włoskiego barona, który skądinąd jest właścicielem owego hotelu i zapewnia jego gościom atrakcje, takie jak fajerwerki puszczane z zamkowej wieży nad brzegiem morza. Nie mogłam wymarzyć sobie lepszego miejsca na wypoczynek w cichym, ustronnym miejscu. A to wszystko w towarzystwie wyśmienitego włoskiego jedzenia.

Nie tylko pizza

A jeśli o jedzeniu mowa, to należy dodać, że wielkie rodzinny sycylijskie przede wszystkim zajmują się uprawą gajów oliwnych, a co za tym idzie produkcją oliwy. Nie zjecie dania na Sycylii, które nie miałoby w sobie chociaż kropli tego złotego, żółtego lub zielonkawego płynu. Nieodłącznym elementem kuchni sycylijskiej jest także pistacja, z której robione są przeróżne przetwory.

Dla amatorów trunków wysokoprocentowych godne polecenia są oczywiście wina – w większości wytrawne. Natomiast dla osobników naprawdę zaprawionych w imprezowych bojach nada się grappa – napój z odpadów powstających przy produkcji wina, pestek winogron, który zawiera prawie 40% alkoholu.

Prawie jak stąpanie po Księżycu

Nie sposób nie powiedzieć trochę więcej słów na temat bijącego serca Sycylii, czyli Etny, która jest czynnym i odwiedzanym przez turystów wulkanem. Miejsce, jakiego nie da porównać się do żadnego innego. Przynajmniej ja nie potrafię. Wysoką na ponad 3300 metrów, ja podziwiałam z wysokości 3000 metrów. Niezwykłym przeżyciem jest możliwość dotknięcia tego parującego i gorącego podłoża. Na Etnę można nie tylko wjechać czy też wspiąć się, ale również wziąć udział we wszelkiego rodzaju innych aktywnościach, takich jak uczestnictwo w zajęciach z jogi, czy też lot paralotnią lub helikopterem nad kraterem.

Sycylia to wyspa pełna sprzeczności i kontrastów. Jednego dnia może zerwać się burza z gradobiciem, by potem zagościł trzydziestostopniowy upał. Sycylia to trójkąt, a zatem trzy wybrzeża, tak różne od siebie. Podobno zwiedzenie tylko jednego z nich nie wystarcza. Dlatego na placu w Taorminie napiłam się wody z rzeźby przedstawiającej pysk konia, więc podobno tam wrócę…

 


Autor tekstu i zdjęć: Oliwia Rybiałek