Ciao! Come va? Grazie mille!, czyli słów kilka o kraju pizzy i makaronu. Słoneczna Italia i małe Lucino stały się w tym roku celem mojej wakacyjnej podróży.

Montano Lucino to niewielka, miejscowość na północy Włoch położona w regionie Lombardii niedaleko granicy ze Szwajcarią. Choć Mediolan oddalony jest o niecałe 40 kilometrów, nie uświadczy się w miasteczku tłumów turystów i wycieczek (a jest co podziwiać). Nie gwarantuje to jednak zupełnej ciszy i spokoju — mieszkańcy codziennie spotykają się w barach, pubach, restauracjach czy parkach, aby razem słuchać muzyki, popijać drinki i żywo dyskutować i śmiać się do późnych godzin. Miałam (nie)szczęście, że mogłam podziwiać i słuchać takich spotkań każdego wieczoru, które odbywały się w restauracji naprzeciwko mieszkania mojej rodziny. Żałuję, że moja znajomość włoskiego nie była wystarczająca, aby zrozumieć treść ich konwersacji.

Rodzinne miasto Volta

Jako że do Włoch wybrałam się aby odwiedzić rodzinę, miałam możliwość zobaczenia tego, co prawdopodobnie ominęłoby mnie podczas zorganizowanej wycieczki turystycznej. Przewodnikiem po Lucino, ale i nie tylko, był mój kuzyn, Joshua. W drugi dzień pobytu mogłam podziwiać przepiękne jezioro w Como o tej samej nazwie (znane także jako jezioro Lario). Lago di Como to jedno z trzech najstarszych jezior we Włoszech, a także najgłębsze w Alpach. Od brzegu w głąb jeziora prowadzi długi pomost zakończony rzeźbą Life Electric autorstwa Daniela Libeskinda, polsko-amerykańskiego artysty o żydowskich korzeniach. Dzieło sztuki dedykowane jest Alessandro Voltowi, ponieważ to właśnie z Como pochodzi fizyk. Słoneczne piątkowe popołudnie spędziłam podziwiając jezioro z parku, tuż przy jego brzegu.
Como tętni życiem; wąskie kamienne uliczki wypełnione są turystami, którzy tłumnie odwiedzają ekskluzywne sklepy z kosmetykami, ubraniami, biżuterią, a także eleganckie restauracje. „Świątynie konsumpcjonizmu” sąsiadują tu z prawdziwymi przestrzeniami sakralnymi jak choćby przepiękną katedrą w Como.

Stolica mody

Architektura włoska zachwycała mnie gdziekolwiek byłam, jednak najpiękniejszym miejscem, jakie odwiedziłam była oczywiście Galeria Wiktora Emanuela II w Mediolanie. Jedno z najstarszych centrów handlowych na świecie w swoim wnętrzu kryje sklepy największych projektantów mody takich jak Chanel, Prada, Louis Vuitton czy Versace. Symetryczne kamienice skryte pod szklaną kopułą w dachu wyglądały jak ze złota rozjaśnione promieniami słonecznymi. Po kamiennej posadzce, szczególnie w weekendy, przechodziły setki a może nawet tysiące turystów podziwiających przepych i elegancję miejsca (skutecznie rujnowali tym szanse na udane zdjęcie).
Na uwagę zasługuje również dworzec Stazione di Milano Centrale. Mając na co dzień do czynienia z wrocławskim gmachem, trudno wyjść z podziwu patrząc na ten włoski. Monumentalna budowla wzorowana była na Union Station w Waszyngtonie i jest mieszanką różnych stylów.

Ciao amici!

Dzięki kuzynowi mogłam poznać osobiście i z bliska przyjrzeć się włoskiej młodzieży. Mieszkańcy Italii to niesamowicie przyjazne i czułe osoby. Problemem była jednak bariera językowa; włoscy znajomi nie znali zbyt dobrze angielskiego, a ja nie potrafiłam mówić w ich języku. Każde więc zdanie wypowiedziane w ich towarzystwie najpierw przechodziło skomplikowany proces tłumaczenia z włoskiego na polski lub odwrotnie. Grupa przyjaciół była bardzo zainteresowana językiem polskim i często prosili, aby nauczyć ich kilku słów (co ciekawe najpopularniejszym wyrażeniem było „się poparzył”).
Włochy są spełnieniem moich architektonicznych marzeń — w każdym miejscu, w jakim jestem to właśnie budowle i zabytki interesują mnie najbardziej. W Italii jednak okazało się, że to właśnie ludzie są większą „atrakcją”. Ciekawe zarówno z wyglądu, jak i charakteru osoby, choć przypominają te z Polski, mocno z nimi kontrastują. Bez znajomości języka trudno było mi się porozumieć, jednak „wyłapując” pojedyncze słowa, można było zrozumieć sens wypowiedzi. Czasami po kilku godzinach w ich towarzystwie miałam wrażenie, że rozumiem wszystko, tak naprawdę nie rozpoznając żadnego słowa.

Mój krótki pobyt we Włoszech był chyba najlepszą częścią tegorocznych wakacji. Italia to przepiękny kraj, który warto odwiedzić bez względu na swoje upodobania — każdy może znaleźć tu coś dla siebie. Z niecierpliwością oczekuję kolejnej wizyty w tym wspaniałym kraju.


Tekst i zdjęcia: Hanna Galik