A gdyby tak wybrać się w góry? Jedno pytanie, szybka decyzja i jedziemy. Krótki, ale pełen wrażeń wypad do Szklarskiej Poręby sprawił, że zwykły weekend zamienił się w przygodę pełną wrażeń.

Przy wejściu do pensjonatu pani recepcjonistka spisała moje dane. Spytałam, w jakim celu je zbiera. Poinformowała mnie, że to pewne zabezpieczenie. Gdybym się zgubiła to będzie mnie można w ten sposób odnaleźć. Wszystko okey, tylko szkoda, że zapomniała o mojej koleżance. Może uznała, że jest ona wystarczająco odpowiedzialna. Klimat naszego pokoju od razu przypomniał mi o czasach szkolnych wycieczek: ten zapach wilgoci i skrzypiące łóżka były nieodłącznym elementem podczas wyjazdów w podstawówce. Łazienka przypominała schowek na buty. Kiedy chciałam odwrócić się z prawej strony na lewą, musiałam nieźle się wysilić, żeby nie uderzyć łokciem o ścianę. Umywalka była tak mała, że woda z kranu leciała wszędzie, tylko nie do jej środka. Za oknem znajdowała się kamera, która była skierowana bezpośrednio do środka pomieszczenia. Nie wiem, czy było to celowe, ale ratowały nas jedynie zaplamione rolety. To prawda, że na zdjęciach wszystko wygląda inaczej. Zapowiadał się ciekawy wyjazd…

Po 10 minutach spaceru na szlaku złapał nas deszcz, jednak niewyprowadzone z równowagi ruszyłyśmy dalej. Całe szczęście podjęta decyzja okazała się trafna, bo widoki znajdujące się niecałe 40 minut od naszego miejsca noclegowego wynagrodziły nam warunki w pokoju, a deszcz wreszcie ustąpił. Nad Wodospadem Kamieńczyka mogłyśmy nacieszyć się przepięknym krajobrazem. Chociaż wędrówka po metalowej kracie nad wodą podnosiła poziom adrenaliny, to kaski na głowach i solidna poręcz sprawiały, że człowiek czuł się bezpiecznie. Podczas dalszego spaceru złapała nas ulewa, ale znalazłyśmy ustronne miejsce, aby się schować. Siedziałyśmy na drewnianej ławce pod dachem razem z innymi ludźmi. W tym momencie wydarzyło się coś, co całkowicie nas zaskoczyło i rozbawiło do łez. Jeden z mężczyzn stał przy mapie powieszonej w gablocie i z zainteresowaniem się jej przyglądał. Nagle słychać głośne „bum”. Prawdopodobnie jego brzuch był naprawdę wzdęty. Wszyscy starali się ukryć śmiech. Po odejściu zawstydzonego podróżnika, jeden z wycieczkowiczów dosadnie podsumował całą sytuację: „Chyba natrafił na zbyt wysoką górę”, co jeszcze bardziej rozbawiło wszystkich dookoła.

Szklarska Poręba

Głodne niczym wilki  szukałyśmy po wyprawie miejsca z dobrym jedzeniem. Na naszą korzyść trafiłyśmy kolejno do dwóch rewelacyjnych restauracji. „Harnasie” to miejsce, w którym można zjeść dobry i tani obiad. Za klasyczny zestaw (kotlet schabowy + ziemniaki + surówki) zapłaciłyśmy 21 złotych. W karcie dań jest ogromny wybór, ciężko było zdecydować się tylko na jedno, dlatego na dokładkę zamówiłyśmy sałatkę z kurczakiem. Wszystko było świeże i smaczne. Idealne dla takich głodomorów jak my. „Złota Jamka” zachęciła nas różnorodną ofertą. Pomimo że restauracja znajduje się w centrum nie słychać ulicznego gwaru podczas posiłku. Porcje są duże, a ceny niskie. Najadłyśmy się do syta, co poprawiło nam humor do końca dnia.

Szklarska Poręba

Szklarska Poreba

Nie obeszłybyśmy się bez deseru. Natrafiłyśmy na fantastyczną budkę z lodami naturalnymi. W ofercie znajdowały się przeróżne smaki gałek lodowych, między innymi pistacja, karmel, biała czekolada lub orzech laskowy. Obsługa wywarła na nas świetne wrażenie, szczególnie pani zajmująca się niecierpliwymi klientami. Kilka budynków dalej do kolejnych słodkości zachęciła nas ”La Kaloria”. Przepiękny wystrój dodawał uroku całemu pomieszczeniu. Skusiłyśmy się na naleśniki z jabłkiem i cynamonem oraz z serem i sosem wiśniowym. Niebo w gębie!

Szklarska Poręba

Naszą spontaniczną wycieczkę zwieńczył Zamek Chojnik, oddalony od Szklarskiej Poręby około 15 kilometrów. W tym momencie bardzo przydatne okazało się auto. Chociaż wspinaczka trwała raptem 30 minut to nieźle nas wymęczyła. Do wyboru były dwa szlaki: czarny i czerwony. Wchodząc pod górę, wybrałyśmy ten drugi, a w drodze powrotnej pierwszy. To był najlepszy wybór tego dnia. Widząc o wiele bardziej zmęczone twarze osób, które zdecydowały się na odwrotną wersję, byłyśmy usatysfakcjonowane, że nie wpadł nam do głowy taki pomysł. Szlak czarny był trudniejszy do przejścia, ale potwierdzamy, że schodziło się łatwo. Na wzniesieniu czekały na nas cudowne widoki, szczególnie te ze szczytu wieży zapierały dech w piersiach.  Warto odwiedzić ruiny tego zamku, gdy będzie się w okolicy. Kilka wskazówek dla podróżujących: na początek należy uiścić opłatę za parking (10 złotych za nieograniczony czas postoju), kolejno za wstęp do Karkonoskiego Parku Narodowego (tak, zamek znajduje się na jego terenie; koszt to 4 lub 6 złotych w zależności od ulgi) i nareszcie za samo zwiedzanie czeka nas ostatnia już opłata (od 4 do 6 złotych w zależności od zniżki).

Jelenia Góra, Szklarska Poręba

Podsumowując, wyjazd uważam za udany. Trochę ruchu dla zdrowia, piękne widoki, smaczne jedzenie i nieco wrażeń związanych z noclegiem to całkiem ciekawe połączenie. Czy wybiorę się ponownie do Szklarskiej Poręby? Zdecydowanie tak, może tylko zmieniając pensjonat.


Autor/Zdjęcia: Adrianna Świątkowska