Dzień drukarza przypada w tym roku na piękną, wiosenną datę 4. czerwca. Właściwie owym drukarzem można nazwać każdego, kto posiada drukarkę lub z niej korzysta. Jako zawód – duża odpowiedzialność. Drukowanie książek wciąż jest sztuką, sama książka nią jest – odpowiednie wyeksponowanie okładki, wygodna gramatura, to wszystko dodaje dziełu atrakcyjności. Dlaczego każdy jest drukarzem własnego losu? O tym później, na razie patriotyczno-lokalne rozważania – co, gdzie i jak. Drukujemy z Wikipedii.

Pierwsza wrocławska oficyna powstała już w 1475 roku, nosiła dumną nazwę – Drukarni Świętokrzyskiej. Jej druki były pierwszymi na Śląsku, zajmowała się między innymi tekstami Tomasza z Akwinu. Czasy były jakie były, słaba jakość papieru, to i słaby druk. Modlitwy wydrukowane w oficynie w 1475 roku są najstarszym typograficznym zabytkiem języka polskiego. No i Jan Gutenberg, był, wynalazł, spróbował, wydrukował. Oczywiście w praktyce wygląda to trochę jak współpraca Thomasa Edisona z Nicolą Teslą – Tesla wynalazł, Edison wynalazcą. Druk wynaleźli Chińczycy już w XI wieku, a w Europie pierwszy drukował Laurens Coser. Ale dziś nie o tym.

Każdy egzystuje, jak wydrukuje

Czas na dwie minuty z filozofią. Rozważania idą zbyt szeroko, by o nich wszystkich powiedzieć, ale spróbuję krótko i w punkt. Drukarz zajmuje się nadawaniem sensu książkom, dokumentom, temu wszystkiemu, czemu nadaje kształt, gramaturę, jakąś cząstkę, która sprawia, że kartka papieru i trochę tuszu stają się wyjątkowe. We wszystkim należy szukać odniesień do życia więc dlaczego by nie tu?

Każde zachowanie ma znaczenie, każda decyzja, każdy wybór jest kartką i tuszem, który nadaje czemuś sens lub wręcz przeciwnie. Drukowanie jest więc w pewien sposób definicją tego, co doczesne, a drukarz to człowiek, który swoją wyobraźnię, swoje doświadczenie i swoje pomysły przekłada na to, co go spotyka. Każde dzieło jest inne, dlatego każde z nich wymaga innych rozwiązań, zmian być może chirurgicznych, ale mimo wszystko zmian. Dlatego każdy jest drukarzem własnego losu.

Smutny powrót do rzeczywistości 

Jaka owa rzeczywistość jest? Drukarze mają coraz mniej pracy, a to audiobooki, a to coraz mniejszy odsetek czytelników. Przyszłość drukarzy maluje się bliźniaczo do sytuacji ptaków Dodo – były i nie ma. Właściwie jedynymi odpowiedzialnymi za taką kolej rzeczy jesteśmy my sami. My, którzy wybieramy audiobooki albo lenistwo i nie czytamy. My, którzy nie chcemy się rozwijać i szukać w życiu czegoś więcej niż wieczornych seriali w najpopularniejszych stacjach telewizyjnych w Polsce albo piwa za 3 złote z Żabki. Drukarz to piękny zawód, który wymaga pielęgnacji i ciągłości i o tę ciągłość wnoszę. Wysokim Sądem są wszyscy ci, którzy odstawili książki i jakikolwiek tradycjonalizm na rzecz wygody.

________________________________________________________________________
Autor: Dawid Walczuk
Zdjęcie: Pixabay