Mistrz amerykańskiego kryminału postawił przed sobą nowe wyzwanie. Został oficjalnym twórcą swojego pierwszego serialu The Five. Czy udało mu się powielić swój pisarski sukces na ekranach?

Nie ukrywam, że Harlan Coben to mój ulubiony autor. Jednak na wieść o tym, że powstanie serial, za który on będzie odpowiedzialny, nie byłam przekonana. Oczywiście perspektywa dosłownego ujrzenia jego geniuszu mnie podekscytowała. Mimo to, po niemalże trzydziestu latach pisania książek, martwiłam się, że stworzenie czegoś stricte telewizyjnego może się nie udać.

Reżyserem pomysłu Cobena jest Mark Tonderai, a efekty ich wspólnej pracy w postaci The Five można było podziwiać od kwietnia 2016 roku w stacji Sky1, a obecnie serial jest już dostępny na stronach internetowych, a także w serwisie Netflix. W Polsce produkcja występuje pod tytułem Porzucony według Harlana Cobena.

Dziesięcioodcinkowa historia przyjaciół, która swój straszny początek miała dwadzieścia lat wcześniej. Mark (Tom Cullen), Danny (O.T. Fagbenle), Slade (Lee Ingleby) i Pru (Sarah Solemani) – nierozłączna czwórka nastolatków. Ich popołudniowe plany psuje 5-letni brat Marka, Jessie. Chłopiec udaje się wraz z nimi do pobliskiego lasu, gdzie znika bez śladu. Mimo zaangażowania społeczności w jego poszukiwania, maluch został uznany za zmarłego, a winą za to obarczono lokalnego kryminalistę (Rade Serbedzija). Tragiczne wydarzenia wzmocniły relację chłopców, ale z Pru stracili kontakt.
Dwie dekady później wspomnienia odżywają, gdy na miejscu zbrodni pojawia się DNA Jessie’go. Jak to możliwe, skoro chłopiec rzekomo nie żyje? Jednak wiele pytań, dręczących bliskich chłopca przez tyle lat, wciąż pozostało bez odpowiedzi. Detektywem kierującym śledztwem jest Danny. Dodatkowo do miasta wraca Pru, przypominając mężczyznom nie tylko o nieszczęśliwym wypadku w lesie. Przyjaciele, jednocząc siły i przywołując wspomnienia, odkrywają znacznie więcej, niż mogliby się spodziewać.

Dobry serial z beznadziejnym polskim tytułem. Nie będę kłamać – spodziewałam się czegoś odrobinę lepszego, ale jest to chyba związane z poziomem książek Cobena, do którego jestem przyzwyczajona. Mimo to, The Five ma świetnie zarysowaną fabułę, napięcie rośnie wraz z poznaniem kolejnych tajemnic. No i do ostatniego momentu nie podejrzewałam, jak to wszystko się skończy. To wielki plus, bo zazwyczaj przy takich historiach mam już swojego podejrzanego. Klimatyczne zdjęcia, często w przygaszonych kolorach, wzmacniały uczucie niepokoju i ciążącego nad bohaterami sekretu. Brytyjscy aktorzy także sprostali swojemu zadaniu, a ich postacie momentami wręcz łudząco przypominały charaktery tak dobrze znane z książek amerykańskiego pisarza. To akurat bardzo mi się podobało. I myślę, że każdy fan twórczości Cobena uśmiechnie się podczas oglądania tej serii. A samemu pisarzowi należą się wielkie brawa za swoje pierwsze spotkanie z małym ekranem na tak wysokim poziomie. Z kolejnymi produkcjami może być tylko lepiej, a wszystkie niedociągnięcia więcej się nie powtórzą. Stacja Sky1 zapowiedziała, że powstanie kolejna seria zatytułowana The Four. Pozostało tylko czekać.


Autor: Karolina Szachniewicz
Zdjęcia: mat. promujące serial