Gwardia Wrocław przegrała 1:3 z Lechią Tomaszów Mazowiecki w meczu 20. kolejki pierwszoligowych rozgrywek. Wrocławianie nie byli w stanie pokonać świetnie dysponowanego przeciwnika i nie będą mogli zaliczyć debiutu w nowej hali do udanych.

Na początku pierwszego seta goście wyszli na niewielkie prowadzenie dzięki dobrym zagrywkom Bartłomieja Neroja (3:1). Gwardziści szybko wzięli się za odrabianie strat i zniwelowali przewagę rywali. Lechia bardzo dobrze spisywała się w ataku, kończąc piłki nawet na potrójnym bloku. Wrocławianie popełniali dosyć sporo błędów na zagrywce, z czego korzystali goście, budując coraz większą przewagę (20:16). Ostatecznie zespół z Tomaszowa wygrał pierwszą partię 25:20.

Drugi set rozpoczął się dobrze dla GWR. W polu serwisowym znalazł się Łukasz Lubaczewski i sprawił sporo problemów przeciwnikowi. Z biegiem czasu Lechia zaczęła przejmować kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami i odskoczyła na kilka punktów (13:10)Neroj znakomicie gubił wrocławski blok, dzięki czemu atakujący Lechii miał ułatwione zadanie. Zawodnicy trenera Piotra Lebiody nie pozwalali rywalom na zbudowanie większej przewagi i dzielnie walczyli do końca seta, jednak w końcówce, lepiej spisała się Lechia, która wygrała 25:21.

W trzecim secie Gwardziści od początku grali bardzo dobrze. Wreszcie zaczął funkcjonować blok, lepsza była również gra w obronie. Gospodarze zdobyli kilka punktów z rzędu i wypracowali sobie sporą przewagę (12:7). Lechia szybko się otrząsnęła i zaczęła odrabiać straty, jednak wrocławianie również nie odpuszczali i skutecznie punktowali, między innym blokiem. W końcówce seta, na zagrywce pojawił się Krzysztof Pigłowski. Gwardziści mieli problemy z przyjęciem jego serwisu i przewaga stopniała do dwóch punktów (22:20). Wrocławianie nie dali się jednak dogonić i wygrali 25:20.

W czwartej partii żaden z zespołów nie potrafił wypracować sobie znaczącej przewagi. Na minimalnym prowadzeniu był zespół z Tomaszowa, jednak wynik cały czas oscylował wokół remisu (13:12). Lechia popełniała więcej błędów niż we wcześniejszych partiach i podarowała Gwardzistom kilka punktów. W kluczowym momencie seta, gospodarze mieli już dwa punkty przewagi, jednak w polu serwisowym pojawił się Neroj i dzięki serii jego dobrych zagrywek goście odrobili straty i wygrali 25:21.

 Cieszymy się z tego zwycięstwa bo wiedzieliśmy, że Gwardia ma dobry zespół i nieźle się prezentuje jak na beniaminka. To był trudny mecz, tym bardziej radują trzy punkty – mówi Bartłomiej Neroj, zawodnik Lechii Tomaszów Mazowiecki spotkania.

Zespół z Tomaszowa dobrze przyjmował i atakował. Rozgrywający momentami świetnie gubił nasz blok. Hala raczej nie sprawiała problemów. Może było trochę mało miejsca do zagrywki, ale przeciwnik miał tyle samo, więc nie ma się czym usprawiedliwiać – komentuje Łukasz Sternik, rozgrywający Gwardii Wrocław.

Gwardia przegrała po raz drugi z rzędu. MVP spotkania został Bartłomiej Neroj. W następnej kolejce wrocławianie zagrają na wyjeździe z STS Olimpią Sulęcin.


KS Gwardia Wrocław – KS Lechia Tomaszów Mazowiecki 1:3 (20:25, 21:25, 25:20, 21:25)

KS Gwardia Wrocław: Szymeczko, Nowosielski, Naliwajko, Superlak, Olczyk, Dzikowicz (libero), Lubaczewski oraz Śnieżek, Sternik, Maruszczyk, Kaźmierczak

KS Lechia Tomaszów Mazowiecki: Musiał, Neroj, Rusin, Błoński, Toma, Janus, Mihułka (libero) oraz Pigłowski


Autor: Grzegorz Krawczyk
Zdjęcie: Marta Daszczyk / KS Gwardia Wrocław