Śląsk Wrocław przegrał kolejne spotkanie na wyjeździe. W 29. kolejce LOTTO Ekstraklasy uległ 0:2 walczącej o utrzymanie Wiśle Płock. Błędy w defensywie sprawiły, że wrocławianie wrócili do domu bez punktów.

Ostatni tydzień przyniósł sporo zmian na stanowiskach trenerskich w polskiej lidze. Posadę stracił m.in. Kibu Vicuna, czyli trener Wisły Płock. Nafciarze do spotkanie ze Śląskiem przystąpili więc pod wodzą Leszka Ojrzyńskiego.

Pierwsza połowa była słaba w wykonaniu obu drużyn. Żadna z nich nie stworzyła sobie okazji do zaskoczenia przeciwnika. W drugiej części błędy wrocławskiej defensywy przesądziły o wyniku. W 65. minucie Piotr Celeban podał piłkę do bramkarza, a ten naciskany przez rywala, złapał ją w ręce. Sędzia podyktował rzut wolny pośredni z około 7 metrów, a Dominik Furman wykorzystał go i zdobył bramkę.


Śląsk nie zdołał otrząsnąć się po utracie pierwszego gola, a Wisła prowadziła już 2:0. Drugą bramkę z rzutu karnego zdobył Ricardinho. Sędzia podyktował jedenastkę, ponieważ Celeban zagrał ręką w polu karnym. Wrocławianie starali się odpowiedzieć. Udało im się nawet umieścić piłkę w siatce, jednak po analizie VAR, arbiter odgwizdał spalonego. Tym samym Śląsk przegrał kolejny mecz na wyjeździe, a do domu wraca bez punktów.


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: Krystyna Pączkowska / WKS Śląsk Wrocław