FutureNet Śląsk Wrocław wygrał dziesiąte domowe spotkanie w sezonie. Wrocławianie pewnie pokonali Księżak Syntex Łowicz 123:88. To drugi mecz z rzędu, w którym Trójkolorowi zdobyli ponad 120 punktów. Aż sześciu koszykarzy Śląska uzyskało dwucyfrową zdobycz punktową.

Trener Radosław Hyży zdecydował się na jedną zmianę w porównaniu do poprzedniego spotkania. Od pierwszej minuty wystąpił Bartłomiej Pietras. Na parkiecie nie pojawili się kontuzjowani Aleksander Leńczuk oraz Tomasz Żeleźniak.

Spokojny start

Strzelanie w ekipie Śląska rozpoczął Jakóbczyk, który trafił rzut od tablicy. Następnie kontrolę przejęli przyjezdni. Grali skutecznie w ofensywie i umiejętnie bronili swojej strefy podkoszowej, dwukrotnie blokując graczy Trójkolorowych. Po czterech minutach prowadzili 11:3. W drugiej połowie kwarty do głosu doszli wrocławianie. Tuż po wejściu na boisku, trójkę trafił Jakub Musiał, a w następnych akcjach po dwa oczka dorzucili Norbert Kulon oraz Aleksander Dziewa. Na boisko wszedł Robert Skibniewski, który był nieobecny w dwóch poprzednich meczach. W końcowych minutach odsłony koszykarze Śląska złapali wiatr w żagle i zbudowali kilkupunktową przewagę. Po pierwszej kwarcie wygrywali 27:23.

Jakóbczyk odpala

Hyży starał się wykorzystać przewagę fizyczną swojego zespołu, wystawiając na boisku jednocześnie dwóch podkoszowych – Bartłomieja Pietrasa oraz Karola Michałka. Podczas wejścia pod kosz sfaulowany został Jan Grzeliński, co wywołało wrzawę na ławce zespołu z Łowicza. Zawodnicy uważali, że Grzeliński został popchnięty podczas próby rzutu. Kolejne akcje to prawdziwe show Jakóbczyka, który w ciągu kilku minut trafił aż cztery trójki. Świetnie prezentował się również drugi nowy nabytek Śląska – Mateusz Jarmakowicz. Po tym zaliczył akcję 2+1, podkoszowy miał na koncie 9 punktów. Trójkolorowi prowadzili już dwunastoma oczkami. Stratę nieco zniwelował Daniel Nieporęcki, który trafił trójkę z faulem, po czym bezbłędnie wykonał dodatkowy osobisty. Ofensywa gospodarzy działała jednak bez zarzutu – świetnie grał Norbert Kulon, który zdobył cztery punkty w krótkim czasie. W ostatnich sekundach kwarty, kolejną trójkę dołożył Jakóbczyk. Do przerwy, Śląsk prowadził 60:48.

Jesteśmy młodym zespołem, musimy sobie z pewnych rzeczy zdawać sprawę. Musimy trzymać tę koncentrację i radzić sobie z presją, jaką jest gra z pozycji faworyta. Pracujemy na to cały czas. Początek meczu był nieco niemrawy, ale wygrana jest wygraną. Druga połowa była znakomita, cieszymy się z dwóch punktów – komentuje Robert Skibniewski, koszykarz i asystent trenera w Śląsku Wrocław.

Dominacja

Już w pierwszej akcji trzeciej odsłony celny rzut za trzy zanotował Arkadiusz Kobus, zmniejszając stratę gości do jednocyfrowej liczby (60:51). W kolejnych minutach gra toczyła się w tempie kosz-za-kosz. Po trójce Skibniewskiego oraz dwóch oczkach Jarmakowicza, prowadzenie Śląska znowu było znaczące (71:56). Znakomitym podaniem popisał się Skibniewski, który znalazł pod koszem niekrytego Dziewę. Zawodnik Śląska złapał piłkę i błyskawicznie skierował ją do kosza. Po celnym rzucie z dwutaktu Kulona, przewaga Trójkolorowych wynosiła już ponad dwadzieścia punktów. Po trzech odsłonach Śląsk wygrywał 92:72.

Tyle punktów jeszcze nie było

W zespole Śląska wyróżniało się wielu zawodników, ale tradycyjnie błyszczał również Dziewa. Podkoszowy w pierwszej minucie czwartej kwarty zaliczył kolejną akcję 2+1 i miał na koncie już 19 punktów. Chwilę później podobnym zagraniem popisał się Musiał, który trafił do kosza będąc faulowanym, po czym ekspresyjnie uderzył ręką w obudowę kosza. Na parkiecie po raz pierwszy w spotkaniu pojawił się Szymon Tomczak. Młody podkoszowy wrocławian szybko zabłysnął efektownym blokiem, zatrzymując dwutakt Michała Świderskiego. Do końca meczu Śląsk kontynuował swoją dominację, wygrywając ostatecznie 123:88.

O zwycięstwie zdecydowała koncentracja. Nie zlekceważyliśmy rywala i pokazaliśmy wszystkim, że zasługujemy na pierwsze miejsce w tabeli. Chcemy wygrać tę ligę – mówi Robert Skibniewski.

W drugiej połowie zaczęliśmy grać znacznie lepiej. Kolejny wynik ponad 120 punktów skądś musiał się wsiąść. Wysoka skuteczność, dobre dzielenie się piłką – to był udany mecz. Warto docenić również dobrą chemię na ławce, koledzy bardzo cieszyli się ze zdobywanych punktów – komentuje Aleksander Dziewa, koszykarz Śląska.

Zawsze liczy się na wygraną. Granie ofensywnie było naszym założeniem. Wiedzieliśmy, że Śląsk rzuci swoje punkty, to bardzo mocny zespół. Chcieliśmy ich jednak mocno zaatakować, ale ostatni tydzień nie trenowaliśmy w pełnym składzie, co było widać. Niektórzy zawodnicy byli tak zmęczeni, że błagali o zmianę – dodatkowo graliśmy bez kontuzjowanego Salomonika. Nie twierdzę, że w pełnym składzie i w pełni zdrowia byśmy wygrali, ale na pewno byłby to inny mecz – podsumowuje Mikołaj Czaja, trener Księżaka Łowicz.


FutureNet Śląsk Wrocław – Księżak Syntex Łowicz 123:88 (27:23, 33:25, 32:24, 31:16)

Śląsk: Jakóbczyk 23, Musiał 21, Dziewa 19, Kulon 19, Skibniewski 15, Jarmakowicz 14, Tomczak 5, Bożenko 3, Pietras 2, Michałek 2.

Księżak: Kobus 21, Ratajczak 20, Stopierzyński 15, Grzeliński 8, Motel 8, Nieporęcki 8, Świderski 8, Gładki 0, Kwiatkowski 0, Włuczyński 0.


Autor: Kacper Marciniak
Zdjęcie: FutureNet Śląsk Wrocław