Już od kolejnego Piątku przyjdzie nam oglądać kolejne zmagania drużyn w fazie play-off w League of Legends. Mowa tutaj jednocześnie o rozgrywkach LEC a także LCS. Kto przejdzie do kolejnego etapu?

Poprzednie pojedynki nie były zbytnio zaskakujące. W pierwszej rundzie fazy pucharowej LEC, Fnatic sprawnie i szybko przeszło Team Vitality, pokonując ich 3:0. Drużyna Jakoba „YamatoCannona” Mebdiego nie wyglądała na dobrze przygotowaną na rywali, co było widać już w fazie wybierania postaci. W drugim meczu czekało na nas odrobinę więcej emocji, jako że seria Best of Five skończyła się w czterech grach. Wynikiem 3:1 skład Splyce pokonał swoich przeciwników – SK Gaming, którzy po wygraniu tiebreakera, znaleźli się w fazie play-off. Najwyraźniej, nie na długo. Głównym aspektem ich porażki był brak adaptacji co do stylu gry przeciwnika, i mało pomysłów na korektę własnych błędów.

Splyce zaskakuję nas w tym sezonie. Czy dadzą radę to zrobić w półfinale?

W drugiej rundzie LEC do rozgrywki dołączają dwie najlepsze ekipy wiosennego sezonu. G2 Esports zmierzy się z Origen w pierwszym meczu tej fazy. Trudno jest tutaj wybrać faworyta, gdyż pod koniec sezonu, to skład Fabiana „GrabbZa” Lohmanna lekko podupadał i tracił punkty, a z kolei ten pod przewodnictwem Andre „Guilhoto” Guilhoto’ego, wybił się aż na drugą lokatę. Jest o co grać, jako że zwycięzca tego pojedynku, awansuję bezpośrednio do czwartej, finałowej rundy.

Przegrany za to będzie czekał na wyniki innego meczu, jako że z nim przyjdzie mu się zmierzyć w rundzie trzeciej. Według nowego systemu LEC, to właśnie zwycięzcy meczów z poprzedniego etapu, Fnatic i Splyce, stawią sobie czoła. Tutaj nie ma drugiej szansy, tak więc obydwa zespoły muszą dać z siebie wszystko – przegrany odpada, a triumfator zmierzy się z przegranym G2 – Origen, w rundzie trzeciej, o miejsce w Rotterdamie 14 Kwietnia. To właśnie tam, w Holandii, odbywać się będzie wielki finał, bądź też formalnie mówiąc, czwarta runda.

TSM zaczyna dominować scenę, FlyQuest ledwo w półfinale.

W amerykańskich League Championship Series historia pierwszych starć była bardzo podobna. W jednym meczu, dominująca w ostatnim czasie drużyna, w tym przypadku Team SoloMid, bez większych problemów pokonała Echo Fox, przegrywając tylko jedną grę. Drugi ćwierćfinał był zdecydowanie dłuższy i ciekawszy do zobaczenia, głównie z powodów zbliżonych poziomów rywali. W tym pojedynku, FlyQuest z trudem poradziło sobie z Golden Guardians. Z każdą kolejną grą, obie ekipy wychodziły z nowymi taktykami na każdy jej etap, oraz różnymi pomysłami na kombinację bohaterów. To doprowadziło do zaciętego pojedynku, w którym FlyQuest i GGS wygrywali gry na zmianę, kończąc finalnie mecz 3:2.

Pewność siebie – karta przewodnia Doublelifta. Na takim etapie będzie jej potrzebował.

Tutaj system działa według starych zasad. Team Liquid, zespół, który w regularnym sezonie zajął pierwsze miejsce, wybiera ćwierćfinalistę, z którym zmierzy się w półfinale o miejsce w finale. Wybór padł na FlyQuest, która faktycznie wygląda trochę gorzej od TSM. Aczkolwiek, trzeba przyznać ekipie Tony’ego „Zikza” Dinha, że są w boskiej formie. Naturalną koleją rzeczy w takim razie jest, że w drugim półfinale zobaczymy Cloud 9 przeciwko Team SoloMid. Jest to pewnego rodzaju El Clasico amerykańskiego League of Legends.

Piątek 05.04 19:00 – Fnatic vs Splyce

Sobota 06.04 18:00 – G2 vs Origen
23:00 – Cloud 9 vs TSM
Niedziela 07.04 21:00 Team Liquid vs FlyQuest


Autor: Mateusz Miter
Zdjęcia: Instagram @lolesports