Jeden mecz we własnej hali już za nami, teraz koszykarzy Radosława Hyżego czeka kolejne wyzwanie. Tym razem do Wrocławia przyjedzie Księżak Syntex Łowicz. Czy Śląsk odniesie siedemnaste zwycięstwo w sezonie i umocni się na pozycji lidera?

Wrocławianie mogą być zadowoleni. W poprzedniej kolejce absolutnie zdeklasowali SKK Siedlce, wygrywając aż 121:79. Niesamowite spotkanie rozegrał Aleksander Dziewa, który zdobył aż 38 punktów. Podkoszowy świetnie zaprezentował się również w 6. kolejce, kiedy Śląsk po raz pierwszy w sezonie zmierzył się z Księżakiem Łowicz. Dziewa uzbierał wtedy 26 oczek, a Trójkolorowi wygrali 100:77. Mecz ten zdecydował o losie ówczesnego trenera łowiczan, Roberta Kucharka, który pożegnał się ze stołkiem trenerskim. Zastąpił go Mikołaj Czaja.

Łowiczanie są zespołem o dwóch twarzach. Na własnym terenie musi się liczyć z nimi każdy – wygrali aż siedem domowych spotkań, w tym między innymi z mocną ekipą z Leszna oraz z WKK. Inaczej wygląda sytuacja na wyjeździe, gdzie odnieśli tylko jedno zwycięstwo – 24 listopada z Górnikiem Wałbrzych.

Stary znajomy

Księżak reprezentuje Jan Grzeliński, który jeszcze w poprzednim sezonie grał pod barwami Trójkolorowych. Filigranowy rozgrywający zdobywa w obecnym sezonie 15.8 punktów na mecz, do których dokłada 2.5 zbiórki oraz 5.6 asysty. Innym wyróżniającym się zawodnikiem Łowicza jest 32-letni Arkadiusz Kobus, który jest najlepszym strzelcem zespołu (16.1), oraz trzecim zbierającym (5.2). W zespołowych statystykach łowiczanie słabo prezentują na tle innych ligowych drużyn w kategorii zbiórek (ostatnie miejsce) oraz bloków (trzecie od końca). Dobrze wypadają natomiast w skuteczności rzutów zza łuku – lepsze są tylko Polonia Leszno oraz GKS Tychy.

Czy Śląsk odprawi z kwitkiem przyjezdnych i pozostanie niepokonany na własnym parkiecie? Początek spotkania w sobotę – 2 lutego, o godzinie 18:00 w hali AWF we Wrocławiu.


Autor: Kacper Marciniak
Zdjęcie: FutureNet Śląsk Wrocław