Dopiero w ostatniej kolejce Bundesligi rozstrzygnęła się sprawa mistrzostwa Niemiec. Zakończyło się bez niespodzianki – 7. raz z rzędu mistrzem został Bayern Monachium z Robertem Lewandowskim w składzie. Na ostatniej prostej klub z Bawarii zdystansował Borussię Dortmund, w której barwach występuje Łukasz Piszczek.

Przed 34. kolejką piłka była po stronie Bawarczyków. W przypadku zwycięstwa nad Eintrachtem Frankfurt, niezależnie od wyników innych spotkań, Bayern zdobyłby Mistrzostwo Niemiec. Jedynym ratunkiem i przedłużeniem szans dla drugiej w tabeli Borussii Dortmund była porażka Bayernu, przy swojej wygranej z Borussią Moenchengladbach. Tak się jednak nie stało, Bayern udźwignął ciężar oczekiwań kibiców, swoje spotkanie wygrał pewnie 5:1 i nie pozwolił, by przypadek decydował o tytule.

Mistrz jesieni nie wytrzymał tempa

To Borussia była mistrzem jesieni, w trakcie rundy rozbijała po kolei rywali, a Bayern rozpędzał się powoli, nie raz zawodząc – nawet w meczach na Alianz Arena. Runda wiosenna przyniosła szereg zmian, to Bawarczycy zaczęli regularnie wygrywać, wbijając rywalom po kilka bramek, a drużyna BVB często się potykała, traciła punkty ze słabszymi rywalami. Z przewagi nie pozostało nic, dodatkowo niedawna porażka ze słabym w tym sezonie Schalke 04 i remis z Werderem Brema ostatecznie przekreśliły szanse Dortmundczyków na przerwanie hegemonii Bayernu w Niemczech.

Armatka dla Lewandowskiego

Kolejne rozstrzygnięcie bez niespodzianki – królem strzelców Bundesligi sezonu 2018/2019 został po raz drugi z rzędu i czwarty w karierze Robert Lewandowski. Przez dużą część sezonu trwała wyrównana walka pomiędzy Paco AlcaceremLuką Joviciem, a Polakiem. Druga runda mimo wszystko pokazała, kto jest w stanie utrzymać powtarzalność tak, by ostatecznie zdobywać indywidualne trofea. Polak był najlepszy.

Sezon bez dominacji Bayernu

To pierwszy sezon, kiedy Bayern nie zamyka sprawy mistrzostwa na długo przed jego zakończeniem. Być może jest to wypadek przy pracy, być może to dobry prognostyk na przyszłość. Liga może się wyrównać, choć letnie wzmocnienia Bayernu mówią jasno – za nimi słabszy sezon, ale Lucas Hernandez i Benjamin Pavard mają podnieść poziom i rywalizacje w drużynie. Przede wszystkim jednak to moment, w którym Bayern chce znowu zacząć dominować w Europie i poważnie myśleć o zdobyciu Ligi Mistrzów.

Duet Robbery przeprowadził napad po raz ostatni – magiczna jedenastka legend

Ostatni mecz w sezonie drużyny z Monachium, to czas pożegnać trzech piłkarzy – Francka Riberyego, Arjena Robbena i Rafinhy. Dwóch pierwszych to absolutne legendy Bayernu – Ribery spędził w Bawarii 12 lat, a Holender 10. Rafinha był piłkarzem aktualnego mistrza Niemiec przez 8 lat. Swoją przygodę zakończyli w spektakularny sposób. Ribery pojawił się na boisku w 61. minucie, zmieniając Kingsleya Comana, a Robben w 67. minucie zmienił na placu gry Serge’a Gnabryego. Ribery jedenaście minut po wejściu na boisko zdobył piękną bramkę, na co Robben – również jedenaście minut po pojawieniu się na murawie, odpowiedział tym samym. Szczęśliwe jedenaście minut dla obu graczy, piękna, nieśmiertelna karta historii zapisana w Bayernie przez tych dwóch skrzydłowych. Chapeau bas, panowie!

Spadkowicze

Już przed tą kolejką jasne było, kto spadnie z Bundesligi. VfB StuttgartHannover 96 FC Nurnberg zgromadziły zbyt mało oczek, by w następnym sezonie walczyć w najwyższej klasie rozgrywkowej w Niemczech. Dwa zasłużone niemieckie kluby żegnają się z 1. Bundesligą, choć zarówno w kontekście Stuttgartu, jak i Hannoveru – zanosiło się na to od dłuższego czasu. W przedostatniej kolejce utrzymanie zapewnił sobie z kolei Augsburg, który zapewniając sobie bytowanie w najwyższej klasie rozgrywkowej – dziś uległ Wolfsburgowi 8:1.

Przegrany tytuł?

Trzeba sobie zadać pytanie ile zasługi Bayernu w tym, że to oni odbierają dziś paterę za kolejne, 7. z rzędu mistrzostwo kraju. Borussia miała wszystko w swoich rękach, drużynę grającą pięknie, z polotem, ofensywnie, i przede wszystkim bardzo skutecznie. Z drugiej strony Bayern, który grał słabo, męczył się z rywalami, z ogromnym trudem dowoził wyniki do końca spotkań. W najważniejszym momencie drużyna Luciena Favre’a złapała zadyszkę, co bez skrupułów wykorzystali Bawarczycy. Rywalizacja w przyszłym sezonie Bundesligi zapowiada się pasjonująco.


Autor: Dawid Walczuk
Zdjęcia: Instagram