Zielona? Czarna… a może czerwona? Herbata. Wydaje się, że wiemy o niej wszystko. Okazuje się jednak, że ma ona znacznie więcej smaków i kolorów niż te trzy. Co więcej, istnieje specjalna ceremonia parzenia herbaty.

Na świecie istnieje ponad dziesięć rodzajów herbaty. Najpopularniejsza jest oczywiście zwykła czarna. Tajemnicą pozostają te pozostałe, które są zdecydowanie rzadsze, a przy okazji o wiele droższe. Jedną z takich odmian jest Pu- Erh. W Polsce zaliczamy ją do rodzaju czerwonych, jednak tradycyjnie, dla Chińczyków, którzy ją uprawiają jest to herbata czarna.

– Herbata Pu-Erh fermentowana jest poprzez składowanie wstępnie przerobionych liści w bardzo wilgotnym pomieszczeniu. Wymaga to jednak sporo pracy. Trzeba je ciągle przerzucać, żeby nie powstała pleśń – mówi Wojciech Woźniak, jeden z wykładowców Festiwalu herbaty „Czaisz”.

W zależności od tego, w jaki sposób suszy się herbatę, jej smak nieco się zmienia. Nie tylko partia, z której pochodzą liście ma znaczenie. Równie ważne są także przechowywanie, czas suszenia oraz wilgotność, panująca w pomieszczeniu.

– Herbata Pu-Erh, która leżała tylko przez kilka miesięcy, ma delikatnie winogronowy posmak. Ta sama herbata, fermentująca o rok dłużej smakuje miodem. Jeśli poczeka się kolejnych dziesięć, będzie można w niej poczuć raczej drewno i starą bibliotekę – dodaje Woźniak.

Herbata Pu-Erh

Drugim ciekawym rodzajem jest herbata koreańska, inaczej zwana też żółtą. Cena za 30 gram takiego suszu może sięgać nawet kilkuset złotych. W samej Korei jest ona naparem przygotowywanym tylko na specjalne okazje. Te zaś celebruje się tam nie tylko samym naparem, ale całą ceremonią parzenia herbaty.

– Wszystko robi się w określonej kolejności. Najpierw zalewa się wrzątkiem wszystkie naczynia tak, żeby się rozgrzały. Potem wylewa się wodę i dopiero wtedy można zacząć samo parzenie herbaty – mówi Park Sou Won, mistrzyni ceremonii parzenia herbaty z Korei.

Uprawnienia do oficjalnego prowadzenia takiej ceremonii w Korei można zdobyć, kończąc specjalne dwuletnie studia. To jednak nie wszystko. Żeby odprawić ceremonię poza odpowiednim wykształceniem, naczyniami czy samym suszem, trzeba mieć również tradycyjny strój – Hanbok. Ten dla kobiet ozdobiony jest na wpół rozwiązaną kokardką, zwaną otgoreum.

– Z tym, do czego służy ta kokarda związana jest pewna rubaszna historia. Według opowieści, za każdym razem po ceremonii parzenia herbaty mąż kobiety, która ją odprawiała, miał do niej przyjść i w wiadomym celu rozwiązać tę kokardę. Jeśli jednak tego nie zrobił, żona przynajmniej miała w co wycierać łzy – dodaje Park Sou Won.

Hanbok


Autor: Marta Ziółkowska
Zdjęcie: pixabay.com, Instagram