Na przełomie dziejów można wyróżnić co najmniej kilka rzeczy, w które ludzie powinni uwierzyć trochę szybciej, niż to zrobili. Kulistość ziemi, latające maszyny, bezprzewodowe telefony… Do tego zestawienia dochodzi malutkimi kroczkami również kreatywność komputerów. To dla nas, dziennikarzy szczególnie ważne, tym bardziej że może dotyczyć także naszego zawodu – pisze Aleksandra Matusik.

O ile nie mamy problemów z przyznaniem, że maszyny są od człowieka dużo lepsze i skuteczniejsze w obliczeniach i analizach danych, to sferę twórczą chcemy zarezerwować wyłącznie dla siebie. Widzimy w sztuce dziedzinę, która wymaga jakiejś dozy wrażliwości, intuicji, niedopowiedzenia i tego właśnie ludzkiego dotyku (choć nikt nie potrafi powiedzieć dokładnie, czym ów dotyk jest).

Komputery, choć sprawdziły się w wielu dziedzinach, przyczyniając się do rozwoju i przeobrażania się pewnych zawodów, są wciąż deprecjonowane. Mówi się, że nie są one zdolne do uczuć, czy wykrywania subtelnych sygnałów, które, umiejętnie wykorzystane, nadają wypowiedzi zupełnie inny ton (i póki co jest to prawda). Robotom zarzuca się też, że są bezrozumne. Maszyny, mając ogromną moc obliczeniową, dysponując milionami schematów i wzorców, mogą rozmawiać w języku Suahili, wcale go nie pojmując. Na boku pozostawmy na razie rozważania o tym, że komputer nie uczy się sam – uczą go ludzie, czego najlepszym (i najgorszym zarazem) przykładem był eksperyment Microsoftu – bot Tay, którego internauci nauczyli… bycia nazistą. Skupmy się na samej treści. Ludzie uczą się bowiem poprzez doświadczanie, rozumieją zaś zjawiska poprzez umiejscawianie ich w kontekście. Nie wystarczy wkuć na pamięć kilka regułek, które funkcjonują w danym języku, by być mistrzem konwersacji. Chyba, że chodzi o small talk – w tym komputery mogłyby być od nas nawet lepsze.

Siri, Apple, bot, AI, sztuczna inteligencja
rozmowa z botem Apple – Siri

Tak czy inaczej, za sprawą m.in. Cleverbota z 1997 roku czy należącej do Apple Siri (2010 r.) większość z nas zaakceptowała to, że oprócz wykonywania obliczeń, komputery mogą z nami rozmawiać. Być może bezrozumnie, choć to pewnie domena nie tylko botów, ale również znacznej części społeczeństwa (w teście Turinga mającym określić zdolności maszyny do posługiwania się językiem naturalnym maszyny nie rozpoznało ok. 60% badanych, człowieka zaś ok. 40%). Nie możemy jednak przywyknąć do myśli, że maszyny mogą wykonywać kreatywne zawody – być artystami, muzykami, projektantami. Zła wiadomość dla niedowiarków – to się już dzieje. I działo się dużo wcześniej, bo w 1973 roku, kiedy Harold Cohen napisał program komputerowy znany pod nazwą AARON. Rozwijany przez lata robot-malarz miał swoją chwilę chwały nawet w jednej z angielskich galerii sztuki współczesnej – Tate. Jego twórca, choć daleki od stwierdzenia, że AARON jest kreatywny, zastanawia się, w czym właściwie sztuka jego robota jest różna od sztuki prawdziwego człowieka. Krytycy tej koncepcji uważają zaś, że prawdziwym artystą jest tu Cohen, który nauczył komputer pewnych stylów, scen, elementów świata.

AARON, Harold Cohen, robot, AI, artificial intelligence, bot
obraz stworzony przez robota AARONa, źródło: https://vimeo.com/181211591

Poza malarstwem roboty zaczynają działać również w takich kreatywnych zawodach, jak muzyk (Ben Novak i jego bot do wyszukiwania motywów muzycznych sprawiających, że piosenka staje się hitem list przebojów), dziennikarz (boty piszące raporty w dziennikarstwie finansowym), pisarz (David Cope tworzący krótkie opowiadania z pomocą robota), copywriter czy dyrektor kreatywny (sztuczna inteligencja AI-CD β tworząca reklamę miętowych dropsów dla Mondelēz International).

Reklama stworzona przez AI-CD β:

Możemy więc śmiało powiedzieć, że komputery będą w stanie pracować nad projektami, którymi do tej pory zajmowali się tylko ludzie. Jest jednak światełko nadziei dla zawodów kreatywnych – komputery, choć świetnie przyswajają sobie schematy, nie są w stanie wymyślić nic innowacyjnego, wpaść na coś, czego do tej pory jeszcze nie było. Dopiero, kiedy powstanie skrypt, który im to umożliwi, możemy zacząć mieć problem. Póki co nie konkurujmy z maszynami, tylko postrzegajmy wszelkie zdobycze technologii jako pomocne mechaniczne dłonie do pracy.


Autor: Aleksandra Matusik