Śląsk Wrocław przegrał z mistrzem Polski- Legią Warszaw 0:1 i tym samym kończy serię zwycięstw. Piłkarze Tadeusza Pawłowskiego zostali wyraźnie zdominowani przez Legionistów.

Wrocławski szkoleniowiec po ostatnich zwycięstwach nie zmienił wyjściowego składu. Po raz kolejny Śląsk zagrał dwójką napastników. Tym razem jednak to ustawienie nie funkcjonowało tak, jak powinno. Mecz rozpoczął się od kilku podań w środku pola. Obie drużyny sprawdzały dyspozycje rywala. Pierwszą sytuację stworzyła sobie Legia, jednak we wrocławskiej bramce czujny pozostał Jakub Słowik. Warszawiacy niemal co chwilę kreowali sobie jakiś okazje do strzelenia gola i objęcia prowadzenia. Bramkarz WKS-u miał co robić, bo defensywa gospodarzy pozostawiała wiele do życzenia. W 33. minucie po rzucie wolnym do bramki Słowika trafił Cafu i Legia objęła prowadzenie 1:0, którego nie oddała już do końca spotkania. Śląsk ewidentnie nie miał pomysłu na grę z mistrzem.

W drugiej połowie niewiele się zmieniło. WKS wciąż grał zachowawczo i niepewnie. Za to Legia broniła swojego wyniku. Choć Pawłowski postanowił zmienić młodego Jakuba Łabojkę na Augusto, to na nic się to zdało. Okazje były, ale wrocławianie nie potrafili zamienić ich w trafienia. Jakby tego było mało, to w 60. minucie po faulu na Arturze Jędrzejczyk czerwoną kartką został ukarany Arkadiusz Piech. Śląsk ostatnie 30 minut grał w dziesiątkę. Wykluczenie jednego napastnika dodatkowo dobiło gospodarzy, którzy nie byli w stanie już więcej z siebie wykrzesać w tym meczu. Legia cały czas kontrolowała grę i nie oddała zwycięstwa. Śląsk – Legia 0:1.

– Jestem bardzo dumny ze swojej drużyny. Wiedzieliśmy, że to będzie trudny mecz, ale wierzyłem, że uda się wygrać. Jestem szczególnie zadowolony z pierwszej połowy. Cieszą nas kolejne trzy punkty, szybko uwierzyliśmy, że możemy stąd wywieźć korzystny wynik – mówi Ricardo sa Pinto, trener Legii Warszawa.

– Myślałem, że to spotkanie będzie trochę lepsze w naszym wykonaniu. Mieliśmy sporo strat, a Legia dobrze grała w środku pola. Myślę, że można było zapobiec utarcie bramki. W drugiej połowie było trochę lepiej, jednak to było za mało. Gratuluję zwycięstwa, my musimy dalej pracować – mówi Tadeusz Pawłowski, trener Śląska Wrocław.


Śląsk Wrocław – Legia Warszawa 0:1 (0:1)

Śląsk: Słowik – Broź, Celeban, Golla, Cotra – Łabojko (45. Augusto), Chrapek (74. Radecki), Cholewiak, Pich (83. Farshad Ahmadzadeh) – Piech, Robak

Legia: Cierzniak – Jędrzejczyk, Wieteska, Hlousek, Vesović – Kucharczyk (80. Pasquato), Martins, Cafu – Nagy (90. Kulenović), Szymański, Kante (70. Carlitos)

Żółte kartki: Robak (Śląsk), Kante, Cafu (Legia)

Czerwone kartki: Piech (Śląsk),

Sędzia: Jarosław Przybył

Widzów: 20 084


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: Krystyna Pączkowska / WKS Śląsk Wrocław