Gwardia Wrocław przegrała ze Stalą Nysa 1:3 w trzecim meczu pierwszej rundy fazy play-off. Porażka oznacza, że wrocławianie odpadają z rywalizacji o awans do PlusLigi.

Od początku spotkania gra była bardzo wyrównana. W polu serwisowym świetnie spisywał się Łukasz Lubaczewski, jednak goście nie odpuszczali i grali dobrze blokiem oraz skutecznie w ataku (10:10). Z biegiem seta Gwardziści zaczęli się rozkręcać i odskoczyli na kilka oczek (18:15). Nie brakowało dłuższych wymian, jednak wrocławianie utrzymywali swoją przewagę. W końcówce seta na zagrywce pojawił się Dawid Bułkowski. Przyjmujący sprawił Gwardii sporo problemów, jednak ostatecznie to gospodarze wygrali pierwszą partię 25:22.

Drugi set również miał bardzo wyrównany początek. Obie drużyny nie odpuszczały, jednak po chwili to Stal przejęła kontrolę nad grą. Zawodnicy trenera Krzysztofa Stelmacha spisywali się świetnie w polu serwisowym i wypracowali sobie dzięki temu znaczną przewagę (12:6). Gwardia poza problemami z przyjęciem, nie radziła sobie również w ataku. Nie pomogło wejście na boisko Macieja Naliwajko, który nie mógł się przebić przez szczelny blok przeciwnika. Stal systematycznie powiększała przewagę i mimo chwilowego przestoju pewnie wygrała drugą partię 25:16.

Nysianie dobrze rozpoczęli trzeciego seta i szybko wypracowali sobie trzypunktową przewagę (6:3). Gwardziści nie odpuszczali i nie pozwalali rywalom odskoczyć. Emocje udzieli się zawodnikom aż za bardzo. Starcie pod siatką sprawiło, że sędzia pokazał czerwone kartki zawodnikom jednej i drugiej drużyny.

Ja się tylko uśmiechnąłem. Kolega z Nysy trochę za bardzo się zagotował. Moment w którym środkowy Stali przeszedł pod siatką był niepotrzebny, nie wiem skąd u niego taka reakcja – komentuje Michał Superlak, atakujący Gwardii Wrocław.

Wrocławianie opanowali nerwy i odrobili straty (14:14). Gospodarzom udało się nawet wyjść na prowadzenie, ale rywale dzięki dobrym zagrywkom Mateusza Nożewskiego odzyskali kontrolę nad setem. Wrocławianie walczyli do samego końca, jednak Stal zdołała dowieźć przewagę do końca i wygrać 25:22.

Czwarta partia od początku toczyła się pod dyktando gości. Gwardia nie radziła sobie w przyjęciu, dzięki czemu rywale szybko odskoczyli na kilka punktów (9:5). Stal zdobywała sporo punktów blokiem, a Gwardziści nie potrafili wrócić do wysokiego poziomu gry z pierwszego i trzeciego seta. Nysianie byli lepsi w każdym elemencie gry i zbudowali ogromną przewagę (20:7). Ostatecznie pewnie wygrali czwartą partię 25:10.

Po pierwszym secie gra nam się rozsypała. Mieliśmy szansę jeszcze w trzeciej partii, jednak uciekło nam kilka punktów z rzędu i nie potrafiliśmy odrobić strat. W dwóch pozostałych setach nie dawaliśmy rady w żadnym elemencie gry – mówi Bartłomiej Dzikowicz, libero Gwardii Wrocław.

MVP spotkania został Bartosz Bućko. W rywalizacji do trzech zwycięstw Stal zwyciężyła 3:0. Gwardzistom pozostaje rywalizacja o miejsca 5-8.

Przed rozpoczęciem play-off byliśmy z góry skazywani na porażkę. Pokazaliśmy, że potrafimy walczyć z tak mocnym zespołem jak Nysa. Niestety nie udało nam się wygrać żadnego spotkania, ale pokazaliśmy się z dobrej strony i z tego należy się cieszyć – dodaje Superlak.


KS Gwardia Wrocław – Stal Nysa 1:3 (25:22, 16:25, 22:25, 10:25)

KS Gwardia Wrocław: Szymeczko, Nowosielski, Superlak, Olczyk, Lubaczewski, Maruszczyk, Dzikowicz (libero) oraz Naliwajko, Sternik, Śnieżek, Fijałka, Kaźmierczak

Stal Nysa: Bućko, Kaczorowski, Stolc, Zajder, M’Baye, Szczurek, Czunkiewicz (libero) oraz Matula, Bułkowski, Nożewski


Autor: Grzegorz Krawczyk
Zdjęcie: Aleksandra Twardowska / KS Gwardia Wrocław