Reprezentacje Anglii i Francji podzieliły się złotymi medalami w 1. Dywizjach. W rywalizacji męskiej pierwsze miejsce zajęli Francuzi pokonując w finale Anglików. Wśród pań najlepsze okazały się Angielki ogrywając w finale Francuzki. Polacy ostatecznie zajęli ostatnie – 12. miejsce w 2. Dywizji mężczyzn. Reprezentantki Polski w Dywizji 2. kobiet uplasowały się na 5. miejscu.

W porannych spotkaniach mieliśmy możliwość oglądania naszych reprezentacji. Panowie mierzyli się ze Słowakami, a panie z Irlandkami. Wśród panów jako pierwsi na kort wyszli Adam Pełczyński oraz Piotr Hemmerling. Pełczyński po zaciętym secie wygrał na przewagi 15:13 i był to jego pierwszy wygrany set na tegorocznych mistrzostwach. Drugiego wygrał już jednak Słowak, Miroslav Celler i mieliśmy remis 1:1. Kolejne dwa pojedynki zakończyły się zwycięstwami Polaka 11:9, dzięki czemu cały mecz Pełczyński wygrał 3:1. Hemmerling w swoim spotkaniu nieznacznie przegrał pierwsze dwa sety 9:11 i 8:11. Trzeciego seta wygrał już 11:4 co mogło dać jeszcze nadzieję na wygraną. Jednak czwartą partię tym samym stosunkiem punktów wygrał Marek Manik i to Słowak schodził z kortu ze zwycięstwem 3:1. Na kolejne dwa mecze weszli Jakub Pytlowany i Filip Jarota. Pierwszemu z nich, z każdym setem szło coraz gorzej. Najpierw przegrał 11:9, później 11:7, a w ostatnim Matej Hrncirik nie dał już żadnych szans Pytlowanemu i wygrał z nim 11:3. Odwrotnie zagrał z kolei Jarota z Tomasem Tothem, który pierwszego seta wygrał aż 11:0. W drugim było już 11:7 dla Słowaka, a w ostatnim Jarota przegrał na przewagi 12:14 i cały mecz 0:3. Ostatecznie Polska przegrała całe spotkanie 1:3 i zajęła ostatnie – 12. miejsce w 2. Dywizji mężczyzn, przez co spadła do 3. Dywizji.

Utrzymanie w 2. Dywizji

W meczu Polska – Irlandia jako pierwsza na kort weszła Karina Tyma. Nie dała ona żadnych szans swojej przeciwniczce, pewnie wygrywając 3:0 (11:2, 11:4, 11:4). Podobnie gładko, bo w zaledwie siedemnaście minut swoją rywalkę pokonała Magda Kamińska. Pierwszego seta wygrała 11:7, drugiego 11:1, a trzeciego i zarazem ostatniego 11:5. Ostatnia na plac gry weszła Małgorzata Kornowska, która jeszcze poprzedniego dnia uważała, że raczej nie zagra w tym spotkaniu. Polka wygrała pierwszą partię 11:6. W kolejnych dwóch nie było już tak łatwo i nasza zawodniczka uległa Laurze Neill 7:11 oraz 6:11. W czwartym secie Kornowska próbowała jeszcze doprowadzić do remisu, ale przegrała na przewagi 10:12, a cały mecz 1:3. Dzięki wygraniu całego spotkania 2:1 Polki zajęły 5. Miejsce w Dywizji 2. kobiet co daje im utrzymanie na tym poziomie rozgrywek.

Rywalizacja pań

Równolegle do meczów reprezentacji Polski, o 3. miejsce w Dywizji 1. kobiet grały Belgijki z Holenderkami. Pierwszy mecz, po godzinnym boju wygrała Belgijka Nele Gilis 3:2. Drugi również wygrała reprezentantka Belgii, Tinne Gilis 3:1. Trzeci mecz Holenderki odpuściły, bowiem nie miały już szans na zdobycie brązowego medalu. Spotkanie zakończyło się wynikiem 2:0 dla Belgijek i to one mogły cieszyć  się z 3. miejsca.

Walka o złoto

Chwilę potem, w meczu finałowym, na korcie pojawiły się reprezentantki Anglii oraz Francji. Pierwsze spotkanie wygrała Francuzka Camille Serme – 6. zawodniczka według rankingu PSA, pokonując notowaną pozycję niżej Laure Massaro 3:0. Po drugim pojedynku było już 1:1. Angielka Alison Waters pokonała Coline Aumard 3:0. Ostatni mecz miał zadecydować o tym do kogo trafi złoty medal. Na plac gry weszły Victoria Lust i Melissa Alves. Widać tu było jednak ogromną różnicę poziomów jaka dzieliła obie zawodniczki. Victoria, zajmująca 15. miejsce w rankingu pewnie pokonała 125. Francuzkę 3:0, dzięki czemu Anglia zajęła 1. miejsce w tegorocznych Mistrzostwach Europy.

– Wiadomo, że liderki obu ekip grają niemalże na równym poziomie. Tym razem Camille była górą. Cały skład naszej reprezentacji jest bardziej wyrównany niż Francuzek. Myślę, że mamy szansę utrzymać ten wysoki poziom naszej kadry – mamy w kraju jeszcze wiele obiecujących młodych zawodniczek. – mówi Victoria Lust, reprezentantka Anglii.

Z Dywizją 1. kobiet pożegnały się zawodniczki reprezentacji Niemiec i Czech, zastąpią je Hiszpanki oraz Szkotki. Z Dywizji 2. z kolei spadły Austriaczki oraz Rosjanki.

Brązowa Hiszpania

W Dywizji 1. mężczyzn o brąz grali Niemcy oraz Hiszpanie. Mecz był rozgrywany równolegle na dwóch kortach. Jako pierwsi z reprezentacji Niemiec pojawili się Raphael Kandra i Simon Roesner, a u Hiszpanów na plac gry weszli Iker Pajares i Borja Golan. Pierwszego seta wygrali obaj Niemcy, Kandra 11:7, a Roesner 11:9. Hiszpanie jednak się nie załamali i szybko odrobili starty, doprowadzając w swoich meczach do remisów. Kolejne dwa sety również wygrali Hiszpanie. Dzięki temu w całym spotkaniu prowadzili 2:0, a w setach 6:2. Hiszpanów od brązowego medalu dzieliły jeszcze tylko trzy sety. Wchodzący na parkiet Edmon Lopez-Moller i Carlo Cornes podzieli to zadanie między siebie. Pierwszy z nich szybko wyszedł na prowadzenie 2:0 w meczu z Valentinem Rappem. Cornes w międzyczasie wygrał jednego seta z Lucasem Wirthsem i Niemcy nie mieli już po co wychodzić na kolejne części spotkania. Hiszpanie wygrali cały mecz 4:0 i tym samym stanęli na najniższym stopniu podium.

Walka o złoto

Tym razem Francja okazała się lepsza

Ostatnim meczem Mistrzostw Europy 2018 w squashu był finał Dywizji 1. mężczyzn Francja – Anglia. W pierwszym meczu grali Mathieu Castagnet oraz James Willstrop. Francuz pewnie pokonał przeciwnika 3:0 i na korcie pojawili się kolejny zawodnicy. Drugim pojedynkiem był mecz najlepszej rakiety w Europie – Gregory’ego Gaultiera, z trzecim w tym zestawieniu Nickiem Matthew. Francuz wygrał 3:0, ale pojedynek nie był tak jednostronny jak mogłoby się wydawać – trwał niemalże godzinę. Francuzom do złota brakowało jeszcze jednego wygranego seta. Blisko było już w pierwszym, trzeciego meczu, ale Anglik, Deryl Selby wygrał z Lucasem Serme na przewagi 12:10. Kolejne dwa również wygrał, odpowiednio 11:3, 11:2 i w całym meczu było już tylko 2:1 dla Francji. Na ostatni pojedynek wyszli Baptiste Masotti oraz Declan James. Po pierwszym secie Anglicy prowadzili 1:0 i do sensacji brakowało już naprawdę niewiele. James nie udźwignął jednak chyba ciężaru spotkania i przegrał z Masottim 9:11. Dzięki tej wygranej Francuzi zapewnili sobie złoty medal i do ostatniego seta już nie doszło.

– Jesteśmy mocną drużyną i bardzo bliskimi przyjaciółmi. Gregory Gaultier to mój idol od dawna, to wielki zaszczyt grać u jego boku. Po prostu kocham tę drużynę. – mówił Baptiste Masotti, reprezentant Francji.

Z Dywizją 1. mężczyzn żegnają się Duńczycy i Czesi, a awans do niej zaliczają Szwajcarzy oraz Węgrzy. Oprócz wcześniej wspomnianych Polaków, do Dywizji 3. spadają Austriacy.


Autor: Łukasz Leski
Zdjęcia: materiały prasowe