Ostatni niezwyciężeni w Ekstraklasie zostali zatrzymani. Śląsk po bardzo przeciętnym w swoim wykonaniu meczu przegrał w Kielcach z Koroną 0:1. Tym samym wrocławianie nie wrócili na pozycję lidera, a także przerwali swoją serię czternastu ligowych meczów bez porażki.

Po piłkarskiej jeździe bez trzymanki z Zagłębiem Lubin, w środku tygodnia Śląsk sprawił swoim kibicom niemiłą niespodziankę. Wrocławianie w rezerwowym składzie przegrali sensacyjnie z drugoligowym Widzewem Łódź i odpadli z Pucharu Polski. Mecz z Koroną był zatem niezłą okazją na rehabilitację, gdyż kielczanie nie wygrali ośmiu poprzednich meczów w Ekstraklasie, a z Pucharu też odpadli, przegrywając 0:1 z Zagłębiem Lubin.

Na początku meczu Śląsk miał znakomitą szansę do wyprowadzenia potężnego ciosu. W drugiej minucie Przemysław Płacheta znalazł się sam na sam z bramkarzem, lecz przegrał ten pojedynek. W 10. minucie swoją próbę podjął Exposito, ale jego strzał również obronił Marek Kozioł. Korona choć teoretycznie częściej była przy piłce, to groźniejsze uderzenie oddała dopiero w 25. minucie, ale Putnocky nie dał się zaskoczyć Adnanowi Kovaceviciowi. Równie dobrze bramkarz Śląska spisał się pięć minut później. Erik Pacinda wyszedł niemal sam na sam ze Słowakiem, jednak ten poradził sobie z próbą rywala.

W ostatnim kwadransie pierwszej połowy to gospodarze kontrolowali spotkanie, a Śląsk starał się odpowiadać kontrami głównie w wykonaniu aktywnego Płachety, który swą szybkością sprawiał rywalom sporo problemów. Mimo to, do przerwy jedyną dobrą okazję miał w 43. minucie Michał Żyro, lecz z bliskiej odległości nie trafił nawet w bramkę.

W drugiej połowie Śląsk znów szybciutko miał dobrą okazję. Robert Pich wywalczył rzut wolny ok. 25 metrów przed bramką, ale uderzenie Michała Chrapka pewnie złapał Kozioł. Pomimo mocnego początku gości, mecz był bardzo wyrównany. W 72. minucie wrocławianie stracili bramkę, a piłkę do ich siatki skierował Matej Pucko. Sędzia zauważył jednak, że futbolówka otarła się jeszcze o Michala Papadopoulosa, który był na spalonym i gol został anulowany. Trzy minuty później Śląsk otrzymał drugie ostrzeżenie, ale piłkę po główce Dziwniela z linii bramkowej wybił Exposito. Podopieczni Vitzeslava Lavicki  niezbyt przejęli się tymi sytuacjami i zostali ukarani. W 79. minucie Pucko odebrał futbolówkę Jakubowi Łabojce, wycofał do Milana Radina, a ten huknął sprzed szesnastki prosto w okienko. Tym razem o spalonym nie było mowy, a Korona dopięła swego.

https://platform.twitter.com/widgets.js

Po utracie gola, Śląsk starał się przejąć kontrolę nad meczem, podobnie jak w meczu z Zagłębiem. Kielczanie jednak aż tak mocno się nie cofnęli i sami próbowali podwyższyć prowadzenie. Blisko wyrównania był już w doliczonym czasie gry Chrapek, ale jego strzał znów odbił Kozioł. Ostatni rzut rożny nic wrocławianom nie dał, a co za tym idzie seria 14 meczów bez ligowej porażki została przerwana.

Wszystko co dobre kiedyś się kończy. Zespół Śląska przekonał się o tym i zaliczył bardzo trudny tydzień. Niestety w Kielcach brakowało im skuteczności, a styl gry również pozostawiał wiele do życzenia. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że we Wrocławiu coraz bardziej widać brak klasowego napastnika. Erik Exposito strzelił hat-tricka w derbach, ale nie potwierdził dobrej dyspozycji przeciw Koronie. Wcześniej Śląsk radził sobie dobrze mimo to, ale w czterech ostatnich meczach, aż trzy razy po stronie zdobytych goli widniało zero.

Wrocławianie złapali lekką zadyszkę, gdyż po czterech remisach przyszła porażka, lecz mimo to utrzymują póki co pozycję wicelidera. Po tej kolejce mogą jednak spaść nawet na szóste miejsce. Najbliższa okazja do przełamania już w piątek 4 października o 20:30. Podejmą oni wtedy na własnym stadionie Jagiellonię Białystok, a u siebie wciąż są niepokonani.

Korona Kielce – Śląsk Wrocław 1:0

Gole:

  • 1:0 – Milan Radin 79′

Korona: Kozioł – Szymusik, Pierzchała, Marquez, Dziwniel – Pucko, Kovacević (89. Tzimopoulos), Cebula (67. Radin), Jukić – Żyro (65. Papadopoulos), Pacinda

Śląsk: Putnocky – Broź, Golla, Puerto, Stiglec – Musonda (55. Marković), Łabojko (83. Żivulić), Chrapek, Pich, Płacheta, Exposito (77. Szczepan)

Kartki: Szymusik (ż) Puerto (ż)


Autor: Bartosz Królikowski

Zdjęcie: Instagram