Lewis Hamilton wygrał Grand Prix Węgier na torze Hungaroring. Brytyjczyk musiał stoczyć pasjonującą walkę o zwycięstwo z Maxem Verstappenem, ale ostatecznie to on przeciął linę mety jako pierwszy. 

Z reguły wyścigi na Węgrzech nie należą do najciekawszych. Tym razem było inaczej. Od samego startu najciekawsza była walka o zwycięstwo między Maxem Verstappenem a Lewisem Hamiltonem. Do tej dwójki mógł dołączyć Valtteri Bottas, jednak popełnił błąd na pierwszym okrążeniu i uszkodził przednie skrzydło. Tempa brakowało kierowcom Ferrari, którzy między sobą rozstrzygnęli walkę o najniższy stopień podium (górą z tego pojedynku wyszedł Sebastian Vettel).

Verstappen utrzymał pierwsze miejsce na starcie i wydawało się, że będzie powiększał przewagę nad resztą stawki. Nie był jednak w stanie zgubić Hamiltona, który jechał ledwie dwie sekundy za liderem. Gdy zbliżał się moment zjazdu na pit stop, Brytyjczyk zbliżył się do kierowcy Red Bulla. Kiedy Holender zjechał do alei serwisowej, Hamilton został na torze jeszcze kilka okrążeń, jednak po wizycie u swoich mechaników ponownie znalazł się za liderem.

Kierowca Mercedesa nie był w stanie wyprzedzić Verstappena, więc zespół zdecydował się na zmianę strategii. Hamilton ponownie pojawił się w boksie i założył świeży komplet miękkich opon. Zaczął jechać niesamowicie szybkim tempem, dogonił lidera i tym razem skutecznie zaatakował. Verstappen mimo zdobycia pierwszego w karierze Pole Position, nie dał rady utrzymać za sobą Mercedesa, który zaprezentował kapitalną formę w wyścigu.

Robert Kubica wspierany przez 40 tysięcy polskich kibiców nie powtórzył niesamowitego wyniku z Grand Prix Niemiec i ukończył wyścig na 19. pozycji. Dla Polaka nie były to zbyt pasjonujące zawody, ponieważ cały czas jechał na końcu stawki. Był jednak znacznie bliżej poprzedzających go kierowców niż w większości poprzednich wyścigów.


Autor: Grzegorz Krawczyk
Zdjęcie: Instagram