Gwardia Wrocław przegrała 1:3 z MCKiS-em Jaworzno w meczu 12. kolejki pierwszoligowych rozgrywek. Gospodarze byli w stanie nawiązać walkę tylko w niektórych fragmentach spotkania i musieli uznać wyższość przyjezdnych.

Pierwszy set rozpoczął się dobrze dla gości. Wygrali długą akcję na samym początku i wyraźnie uskrzydleni, szybko wyszli na prowadzenie (6:1). Gwardziści mieli spore problemy ze skutecznością w ataku. Pojawiało się też sporo błędów w zagrywce. Jaworznianie świetnie serwowali i umiejętnie odrzucał gospodarzy od siatki, dzięki czemu kontrolowali grę. Z biegiem seta Gwardia zaczęła odrabiać straty. Serię dobrych zagrywek wykonał Michał Superlak i na tablicy wyników zrobił się remis (17:17). Bardzo dobrze spisywał się również Kamil Maruszczyk, który ciągnął grę GWR w ataku i skończył wiele piłek sytuacyjnych. Doszło do zaciętej końcówki. Żadna z drużyn nie chciała odpuścić i do rozstrzygnięcia potrzebna była gra na przewagi. Ostatecznie to goście wygrali 26:24.

Drugi set od początku był bardzo wyrównany. Obie drużyny nie wystrzegały się błędów, szczególnie w zagrywce. Zespół z Jaworzna wrzucił wyższy bieg i odskoczył na kilka punktów (8:5). MCKiS konsekwentnie powiększał swoją przewagę. Gwardia nie miała pomysłu na grę i była wyraźnie gorsza od rywali w każdym elemencie gry. Podobnie jak w pierwszym secie, straty zostały zniwelowane dzięki zagrywkom Superlaka i Maruszczyka (14:14). Goście szybko się otrząsnęli i znowu uciekli na kilka punktów. Tym razem Gwardziści nie byli już w stanie wrócić do gry. Popełniali zbyt dużo błędów i przegrali 20:25.

W trzeciej partii Gwardziści nie odpuszczali od samego początku. Wynik oscylował wokół remisu, aż w końcu zawodnicy trenera Piotra Lebiody zbudowali niewielką przewagę (11:8). Tym razem to goście zaczęli popełniać niewymuszone błędy. Po stronie Gwardii dobrze radził sobie Łukasz Lubaczewski, który kończył sporo piłek. Wreszcie zaczął też funkcjonować blok. Zespół z Jaworzna grał wyraźnie słabiej niż w poprzednich setach, a gospodarze cały czas utrzymywali przewagę. Nie oddali jej do końca i wygrali 25:20.

Wyraźnie uskrzydlona Gwardia rozpoczęła czwartego seta od serii trzech punktów z rzędu. Goście nie pozostali dłużni i chwilę później na tablicy wyników był już remis. Jaworznianie nie mieli zamiaru się zatrzymać. Znowu zaczęli grać na poziomie z dwóch pierwszych setów i zbudowali sobie pokaźną przewagę (13:7). Wrocławianie próbowali zniwelować straty, jednak rywale nie chcieli na to pozwolić i utrzymywali kilkupunktowe prowadzenie. W końcówce seta z Gwardii uszło nieco powietrze. Zawodnicy trenera Lebiody nie mieli odpowiedzi na dobrą grę rywali i przegrali tę partię 19:25.

Myślę, że zabrakło lidera w zespole. Poza tym popełnialiśmy bardzo dużo błędów w zagrywce. Przez to nie mogliśmy grać i zdobywać punktów przy własnym serwisie – mówi Łukasz Lubaczewski, zawodnik Gwardii Wrocław.

Dla wrocławian była to druga porażka w tym sezonie we własnej hali. MVP spotkania wybrano Jakuba Grzegolca. W następnej kolejce Gwardziści zagrają na wyjeździe ze Stalą Nysa.


KS Gwardia Wrocław – MCKiS Jaworzno 1:3 (24:26, 20:25, 25:20, 19:25)

KS Gwardia Wrocław: Maruszczyk, Nowosielski, Szymeczko, Kaźmierczak, Superlak, Naliwajko, Dzikowicz (libero) oraz Lubaczewski, Sternik, Śnieżek, Lebioda, Fijałka.

MCKiS Jaworzno: Pizuński, Schmidt, Zieliński (libero), Pietras, Magnuszewski, Borończyk, Grzegolec


Autor: Grzegorz Krawczyk
Zdjęcie: Aleksandra Twardowska / KS Gwardia Wrocław