Valtteri Bottas (Mercedes) wygrał inaugurujące sezon Grand Prix Australii. Fiński kierowca nie dał szans rywalom i ze sporą przewagą dotarł na linię mety. Robert Kubica ukończył wyścig na siedemnastej pozycji. 

Od początku weekendu kierowcy Mercedesa imponowali tempem. W kwalifikacjach, Lewis Hamilton pokonał Bottasa o 0.1 sekundy, jednak trzeci Sebastian Vettel tracił już 0.7 sekundy.

Kubica bez zaskoczenia

Wiadomo było, że Williams będzie na szarym końcu stawki. Strata brytyjskiej ekipy, była jednak większa niż się spodziewano. George Russell startował do wyścigu z dziewiętnastej pozycji a Robert Kubica z dwudziestej. Polak na swoim najszybszym okrążeniu w kwalifikacjach popełnił błąd i uderzył w ścianę, przez co stracił do swojego kolegi z zespołu aż 1.7 sekundy.

Krakowianin nie miał szczęścia również w wyścigu. Dobrze ruszył z miejsca, jednak na wyjściu z pierwszego zakrętu nadział się na gwałtownie skręcającego Pierre’a Gasly’ego i stracił przednie skrzydło. Wizyta w boksach na pierwszym okrążeniu sprawiła, że strata zrobiła się ogromna i Polak nie miał już o co walczyć. Wyścig ukończył na 17. miejscu, jako ostatni ze sklasyfikowanych. Strata do zwycięzcy wyniosła ponad trzy okrążenia. Biorąc pod uwagę sprzęt jakim dysponował Kubica i uszkodzenia na pierwszym okrążeniu, za sukces należy uznać dojechanie do mety.

Odrodzenie Bottasa

Mercedes zdominował pierwsze Grand Prix sezonu. Nikt nie spodziewał się jednak, że to Valtteri Bottas będzie najszybszy. Fin świetnie wystartował i w pierwszym zakręcie wyprzedził Lewisa Hamiltona. Następnie świetnie kontrolował zużycie opon i jechał znakomitym tempem nie pozostawiając reszcie stawki wątpliwości. Dodatkowo, na przedostatnim okrążeniu przejechał najszybsze kółko w wyścigu i zapewnił sobie dodatkowy punkt. Bottas ma za sobą fatalny poprzedni sezon, więc zwycięstwo w Australii to najlepsze co mogło go spotkać.

Hamilton padł ofiarą strategii własnego zespołu. Mercedes zareagował na wczesny zjazd do boksu Vettela i zdecydował, że pora na zmianę opon w bolidzie obecnego mistrza świata. Strategia przyniosła połowiczny sukces, ponieważ Hamilton utrzymał pozycję przed Niemcem, jednak pod koniec wyścigu miał bardzo zużyte opony i na mecie stracił do Bottasa ponad 20 sekund.

Ferrari rozczarowało, mieszane nastroje w Red Bullu

Po fantastycznych testach, wydawało się, że Ferrari nie będzie miało sobie równych w pierwszej części sezonu. Rzeczywistość okazała się brutalna dla ekipy z Maranello. Nie dość, że nie byli najszybsi, to tracili sporo do Mercedesa. Sebastian Vettel zakończył wyścig na czwartym miejscu, a Charles Leclerc, tuż za nim, na piątym. Brakowało tempa, ale również strategia nie była najlepsza. W końcówce wyścigu Leclerc miał szansę wyprzedzić Vettela, jednak zespół nie pozwolił na walkę między swoimi kierowcami.

Pozytywnie zaskoczył Red Bull, a przynajmniej Max Verstappen. Holender startował z czwartego pola i na dystansie wyścigu był w stanie utrzymać tempo Vettela. Po wizycie w alei serwisowej, Verstappen przyspieszył i wyprzedził Niemca, po czym do końca wyścigu wywierał presję na Hamiltonie. Ostatecznie przekroczył linię mety na trzecim miejscu, co niewątpliwie jest sporym sukcesem w pierwszym starcie Red Bulla z silnikiem Hondy.

Nastroje nie były tak dobre po drugiej stronie garażu. Największym rozczarowaniem pierwszego weekendu wyścigowego okazał się Pierre Gasly. Kierowca Red Bulla odpadł w pierwszej części kwalifikacji i do wyścigu ruszał z siedemnastego pola. Francuz ukończył zawody na jedenastym miejscu, jednak nie potrafił wyprzedzić między innymi Daniila Kvyata, który jechał wyraźnie wolniejszym samochodem.

Wyniki wyścigu

 


Autor: Grzegorz Krawczyk
Zdjęcie: Twitter / Instagram