Grand Prix Francji nie przyniosło żadnych niespodzianek. Lewis Hamilton wygrał prowadząc od startu do mety. Robert Kubica po raz pierwszy w tym sezonie ukończył wyścig przed George’m Russellem. 

Od początku weekendu tempo narzucały Mercedesy. Kierowcy niemieckiej ekipy nie mieli sobie równych w treningach i kwalifikacjach, w których wywalczyli dwa pierwsze miejsca. Do wyścigu z pole position ruszał Lewis Hamilton, a tuż za nim ustawił się Valtteri Bottas.

Dominacja trwa

Po starcie sytuacja nie uległa zmianie. Hamilton utrzymał prowadzenie i na kolejnych okrążeniach konsekwentnie budował swoją przewagę. Bottas miał za sobą Charlesa Leclerca, jednak tempo Mercedesa było wyraźnie lepsze od tego, co prezentowało Ferrari. Hamilton przejechał cały wyścig niezagrożony i ze sporą przewagą przeciął linię mety na pierwszym miejscu. W końcówce, Bottas jechał na bardzo zużytych oponach i dał się dogonić Leclercowi, jednak utrzymał drugą pozycję. Mercedes wciąż jest niepokonany w tym sezonie a Hamilton zaczyna powiększać przewagę w klasyfikacji generalnej. Brytyjczyk pewnie zmierza po szósty tytuł mistrza świata w karierze. Jego przewaga nad drugim Bottasem wynosi 36 punktów.

Tuż za podium znalazł się Max Verstappen. Kierowca Red Bulla nie był w stanie zagrozić Leclercowi, ale nie dał się też dogonić drugiemu bolidowi Ferrari, za którego kierownicą siedział Sebastian Vettel. Niemiec miał problemy w kwalifikacjach i do wyścigu startował z odległej siódmej pozycji. Szybko przebił się na piąte miejsce, jednak na dystansie wyścigu nie prezentował na tyle dobrego tempa żeby dogonić Verstappena. Na pocieszenie otrzymał punkt za najszybsze okrążenie w wyścigu.

Świetny McLaren i pech Norrisa

Najciekawsza walka rozegrała się za plecami czołówki. Lando Norris pewnie zmierzał po siódme miejsce, jednak w końcówce wyścigu zaczął mieć problemy z samochodem, które uniemożliwiały mu jazdę na pełnych obrotach. Brytyjczyk został dogoniony przez Daniela Ricciardo, który na przedostatnim okrążeniu wyprzedził kierowcę McLarena. Norris spadł jeszcze za Nico Hulkenberga i Kimmiego Raikkonena. Ukończył wyścig na dziesiątym miejscu i z nagrodą kierowcy dnia. Jego kolega z zespołu — Carlos Sainz, dojechał do mety na szóstej pozycji i zdobył cenne punkty, na które zespół McLarena z pewnością w ten weekend zasłużył.

Zamiana ról w Williamsie

Osiem wyścigów trzeba było czekać by zobaczyć Roberta Kubicę przecinającego linię mety przed George’m Russellem. Polak ponownie zaliczył świetny start i po pierwszym okrążeniu zyskał jedną pozycję, jednak na kolejnych okrążeniach wszystko wróciło do normy. Russell, który startował do wyścigu za Kubicą długo nie był w stanie go wyprzedzić. Krakowianin dzielnie się bronił, jednak chwilę przed zjazdem na pit stopy Brytyjczyk dopiął swego. Znalazł się z przodu i szybko odjeżdżał zyskując kolejne sekundy. Zatrzymało go uszkodzenie przedniego skrzydła. Musiał zjechać na nieplanowany pit stop i stracił pozycję na rzecz Kubicy, której nie odzyskał już do końca wyścigu. Miły akcent dla polskich kibiców, jednak strata ponownie była olbrzymia i nie ma większego znaczenia, który z Williamsów dojeżdża do mety osiemnasty, a który dziewiętnasty.

Wyniki wyścigu


Autor: Grzegorz Krawczyk
Zdjęcie: Instagram