W berlińskim studio LEC podczas ostatniego weekendu odbywały się ostatnie wiosenne zmagania w tych rozgrywkach. Mowa tutaj oczywiście o regularnym sezonie, ponieważ faza play-off dopiero przed nami. Wyścigi o bazę, powroty, szalone emocje. To był sezon, który zostanie z nami na długo.


Przed rozpoczęciem gier znane były nazwy czterech drużyn, które zaklepały sobie miejsce w fazie pucharowej. Drugie cztery jeszcze się o nie starały. Region Europy znany jest z tie-breakerów na koniec – nie inaczej było tym razem.

G2 niełatwo na szczycie, Origen niespodziewanie na drugiej lokacie

Od międzynarodowej formacji G2 eSports oczekiwano utwierdzenia w przekonaniu, że są najlepsi w Europie. Co racja, pierwsze miejsce mieli matematycznie zapewnione, czekały ich jednak dwa trudne pojedynki przeciwko wschodzącemu Fnatic i Misfits. Obydwa z nich zostały przez nich przegrane. Co to oznacza? Zespół Ocelota może i kończy regularny sezon na pierwszym miejscu, ale za to z wynikiem 13-5 i z fatalną końcówką. Ma tydzień więcej na przygotowanie się na pojedynek z Origen i wszyscy ich fani oczekują, że będzie to okres pełen ciężkiej pracy.

To prawda, NukeDuck był wielką częścią sukcesu Origen.

Powracająca w tym sezonie organizacja xPeke’a na pewno osiągnęła w tym sezonie więcej niż oczekiwała. Chociaż tak naprawdę mało jest składów, które mogłyby powiedzieć, że drugie miejsce ich nie zadowala. W ekscytującym stylu pokonali najpierw Schalke 04, a kolejnego dnia Vitality – zespoły, które także grały na 100%, by skończyć jak najwyżej. Z wynikiem 12-6 zapewniają sobie od razu przejście do rundy drugiej fazy play-off.

Kolejna lekcja – nigdy nie skreślaj Fnatic

Po beznadziejnej pierwszej połowie sezonu, jaką mieli pomarańczowi (wynik 3-7), każdy skreślał ich z listy kandydatów na zakwalifikowanie się na play-offy. Rekkles i spółka ponownie jednak pokazali, że dopóki posiadają matematyczne szanse, skazywanie ich na porażkę jest błędem. Drugą połowę sezonu obrócili o 180 stopni, wygrywając 8 gier z rzędu, i kończając sezon na wysokiej – trzeciej pozycji w tabeli. Mało tego, w piątek pokonali tytanów i swoich największych rywali – G2. Mecz ten może kandydować na spotkanie roku, dzięki swojemu emocjonującemu zakończeniu. Mowa tutaj o wyścigu o bazy, które dość przekonująco wygrało Fnatic. Trochę innej perspektywy nadaje fakt, że inhibitor ich przeciwników był jedyne cztery sekundy od odrodzenia.

A tutaj trochę emocji, czyli base race z Fnatic vs G2 w pięciu językach.

Na czwartej i piątej lokacie kończą drużyny Splyce i Vitality. Obie z nich mogły wypaść lepiej, jako że skład z Humanoidem na czele wygrał tylko jedno spotkanie, przeciwko Misfits. W drugiej grze, przeciwko Fnatic, musieli uznać ich wyższość. Za to ekipa trenowana przez YamatoCannona poniosła nie jedną, a dwie porażki. Gdzie jeszcze klęskę przeciwko SK można jakoś zrozumieć, to przeciwko Excel już w ogóle. Zwłaszcza, kiedy jest to zespół mierzący w powrót na mistrzostwa świata. Czeka ich sporo pracy w najbliższym czasie.

Każdy gracz na świecie powinien już wiedzieć, że Rekkles gra do końca.

FC Schalke 04, czyli tak zwane „odwrotne Fnatic”

Tak jak wiele fanów cieszy się na widok Fnatic, powstającego z popiołów niczym feniks, to trudno przeżywa się widok upadającego Schalke. Jeszcze cztery tygodnie temu, zajmowało drugą pozycję w tabeli. Nie do końca spodziewano się od nich utrzymania tego miejsce, ale zdecydowanie każdy widział ich w kwietniowych rozgrywkach pucharowych. Otrzymali pod koniec sobotniego wieczoru kółko ratunkowe w postaci tiebreakera przeciwko SK Gaming, zespołowi który dzielił z nimi 6. pozycję i wynik 9-9. Brawa tutaj jednak przysługują bardziej Selfmade’owi i reszcie składu SK, którzy konsekwentną grą i agresywnym early game zakończyli pojedynek w błyskawiczne 26 minut.

Jeszcze większy upadek zaliczył zespół Misfits. Wcześnie w sezonie nazywany „superteamem„, ze względu na wielkie nazwiska w swoim składzie, takie jak sOAZ, Febiven czy Gorilla. Przed ostatnim weekendem miał matematyczne szanse na fazę play-off, ale nie były to bardzo prawdopodobne scenariusze. Gracze szybko mogli się z nimi i tak pożegnać, jako że przegrali pierwszy mecz tygodnia ze Splyce.

Oczekujemy że Misfits powrócą w kolejnym sezonie ze zdwojoną siłą.

Wraz z Afreeca Freecs, KT Rolster z Korei czy 100 Thieves z Ameryki Północnej dają lekki przykład zmieniających się czasów. Jeszcze w poprzednim roku byli to gracze grający na mistrzostwach świata w Korei, dzisiaj już w marcu kończą wiosenny sezon.


Autor: Mateusz Miter
Zdjęcia: Instagram @lolesports, @origengg,@misfitsgg