Piłkarze Śląska Wrocław nie odczarowali własnego terenu. Przegrali 0:2 z Lechią Gdańsk i tym samym ich szanse na awans do górnej ósemki przed końcem rundy jesiennej są nikłe. 

Śląsk Wrocław stał przed trudnym zadaniem. Aby osiągnąć planowany przed sezonem cel potrzebny był szereg zwycięstw. Na to jednak się nie zanosi. Od kilku spotkań piłkarze Tadeusza Pawłowskiego mają problemy ze skutecznością. Powrót na własny stadion był dobra okazja na przełamanie złej passy przed własnymi kibicami. Tym bardziej, że ostatni mecz z Lechią Gdańsk zakończył się jednobramkowym remisem.

Szybka dominacja Lechii

Mecz przyjaźni rozpoczął się od spokojnej gry obu zespołów. W 12. minucie stojący w bramce gospodarzy Jakub Wrąbel pierwszy raz popisał się skuteczną interwencją. Po strzale zza pola karnego Rafała Wolskiego, bramkarz WKS-u sparował piłkę na rzut rożny. Trzy minuty później z zaskoczenia uderzył Michał Nalepa, pewnie pokonując Wrąbla. Na tablicy wyników zrobiło się już 0:1.

W pogoni za rywalem

We wrocławskiej drużynie bardzo aktywny był Marcin Robak, cały czas stwarzał sobie okazję do wyrównania. Nie dość, że Śląsk musiał stale gonić rywala, to w 25. minucie na 2:0 trafił Lukas Haraslin. Pewnie wykorzystał podanie, mijając Piotra Celebana i skutecznie pokonując Wrąbla. Gospodarze starli się zagrozić bramce rywali, jednak nie na tyle skutecznie, żeby mogli zbliżyć się do wyniku.

Debiut, ale czy wymarzony?

Druga połowa spotkania rozpoczęła się podobnie, jak pierwsza. Wrocławianie znów nie mogli znaleźć pomysłu na Lechię, która grała bardzo spokojnie. W 69. minucie pierwszy raz w tym sezonie na boisku pojawił się trzeci napastnik WKS-u Daniel Szczepan. Młody piłkarz zastąpił Arkadiusza Piecha. Wciąż uwagę obrońców mocno skupiał Robak, który szukał swoich okazji do strzału, jednak nie na tyle skutecznie, by mogło to zagrozić Zlatanowi Alomerovicowi. Minuty upływały, a na murawie niewiele się działo. Brak pomysłu w ofensywie wydaje się być zmorą Śląska, któremu ucieka kolejne zwycięstwo. Śląsk – Lechia 0:2.

Zagraliśmy tak, jak chcieliśmy. Byliśmy dobrze zorganizowani. Nie był to łatwy mecz, ale mieliśmy wszystko pod kontrolą. Śląsk to bardzo dobra drużyna, tym bardziej cieszę się, że wywozimy z Wrocławia trzy punkty. Podeszliśmy do tego meczu z pełną koncentracją – mówi Piotr Stokowiec, trener Lechii Gdańsk.

Głównym mankamentem jest brak skuteczności. Nie możemy zasłaniać się poprzeczkami. Przegrywamy mecz, w którym można było powalczyć o coś więcej. Stać nas na dobrą serię wygranych. Skupiamy się na każdym kolejnym meczu – dodaje Tadeusz Pawłowski, trener Śląska Wrocław.


Śląsk Wrocław – Lechia Gdańsk 0:2 (0:2)
16′ Nalepa 26′ Haraslin

Śląsk: Wrąbel – Broź, Celeban, Golla, Cotra – Pich, Tarasovs (89′ Radecki), Pałaszewski (70′ Farshad), Gąska – Piech  (69′ Szczepan), Robak.

Lechia: Alomerović – Mladenović, Augustyn, Nalepa, Fila (79′ Vitoria) – Kubicki, Łukasik, Makowski, Haraslin (90+1′ Michalak), Wolski (81’Arak)- Paixao.

Żółte kartki: Tarasovs, Szczepan (Śląsk); Napela, Fila, Wolski, Paixao (Lechia).

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski.


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: Ola Sopuch