Tej ligi nie da się porównać z niczym innym. Tu łączna wartość rynkowa piłkarzy przekracza dziewięć miliardów euro. Poziom gry jest wysoki jak prawdopodobnie nigdzie indziej. W tych rozgrywkach zdobycie 97 punktów w tabeli i przegranie tylko jednego meczu nie musi być, jak się okazuje, gwarantem zdobycia tytułu mistrzowskiego. Po niemalże trzymiesięcznej przerwie fani futbolu znów będą mogli cieszyć się popisami najlepszych zawodników ligi angielskiej. Oto zapowiedź sezonu 2019/20 w Premier League.

Liverpool vs Man City II

To co w zeszłym sezonie zrobili The Reds oraz The Citizens to przechodzi ludzkie pojęcie. Poziom rywalizacji tych zespołów rozbił skalę i wzniósł się ponad granice piłkarskiej wyobraźni. Jeśli bowiem zdobywasz w jednym sezonie 97 punktów, a mimo to nie zostajesz mistrzem, to chyba nikt nie wie co więcej musisz zrobić. Liverpool w poprzednich rozgrywkach dał z siebie dziesięć razy więcej niż mógł, by wreszcie wygrać Premier League, lecz to i tak nie wystarczyło na Manchester City. Obie ekipy przejechały się po rywalach, którzy mogli tylko patrzeć jak dwaj giganci niczym Rocky Balboa i Ivan Drago wymieniali się ciosami, wygrywając kolejne spotkania.

Bardzo możliwe, że tym razem nie będzie inaczej. Nie można oczywiście oczekiwać aż takiej walki jak w zeszłym sezonie, choć jeśli zarówno jedni jak i drudzy nie spuszczą z tonu, to absolutnie jest to możliwe. Faworyt tego starcia? Teoretycznie Manchester ma szerszą kadrę, a Liverpool niemal kompletnie przespał okienko transferowe, lecz Juergen Klopp i jego zawodnicy nie takich rzeczy dokonywali. Ponadto wydaje się, że obie drużyny mają odwrotne priorytety. The Citizens chcą wreszcie wygrać Ligę Mistrzów (czego w zeszłym sezonie dokonał Liverpool). Natomiast The Reds po triumfie w Champions League najpewniej wezmą wygranie Premier League jako priorytetowy cel.

W pościgu za liderami

Tottenhamdon’t stop believin’

Oceniając realnie jest to jedyna drużyna, która może zagrozić wyżej wymienionym. Drużyna Mauricio Pochettino w zeszłym sezonie doszła do finału Ligi Mistrzów, czym udowodniła iż wszyscy muszą się z nią liczyć. Ponadto po raz pierwszy od prawie dwóch lat, zespół został wzmocniony nowym nabytkiem. Tanguy Ndombele, bo o nim mowa, przybył za 60 mln euro z Olympique Lyon, a w zeszłym sezonie był czołowym graczem Ligue 1. Co więcej, niedługo może do nieo dołączyć Giovanni Lo Celso, który zaliczył świetny sezon w barwach hiszpańskiego Betisu. Największym zagrożeniem dla Tottenhamu jest wciąż istniejące ryzyko utraty Christiana Eriksena, ale Pochettino podobnie jak Klopp, jest specem od misji ekstremalnie trudnych.

Arsenal – może i czołg, ale z papieru

Największym rywalom Tottenhamu natomiast chyba pomyliły się wzmocnienia. Sprowadzenie Nicolasa Pepe, który nosem wciągnął Ligue 1 w barwach Lille oraz Daniego Ceballosa, który jest królem młodzieżowych turniejów, to transfery godne podziwu. Jednakże w tym zespole od lat bardzo szwankuje obrona. Co w związku z tym zrobili działacze Kanonierów. Sprzedali utalentowanego Krystiania Bielika, który był świeżo po znakomitym dla niego Euro u21, a linię defensywy wzmocnili… nikim. O ile w grze obecnych obrońców Arsenalu nie nastąpi cudowna odmiana (a nie nastąpi, nie oszukujmy się), to dla zawodników Unaia Emery’ego  awans do Ligi Mistrzów będzie sukcesem.

Chelsea – jak nie urok to przemarsz wojsk

Dostali zakaz transferowy, Eden Hazard odszedł do Realu Madryt, a dotychczasowy trener Maurizio Sarri wolał zostać trenerem Juventusu. Londyńczycy otrzymali trzy potworne ciosy, które mocno poturbowały tą drużynę. Przed jeszcze większym łomotem uratować ma ich klubowa legenda w postaci Franka Lamparda. Przed Anglikiem ekstremalnie trudne wyzwanie, tym bardziej, że jego doświadczenie trenerskie jest póki co niewielkie. Niewykluczone, że ten sezon fani Chelsea będą musieli uznać za przejściowy i poczekać, aż zakaz transferowy minie, a drużyna będzie mogła znów porządnie się wzmocnić.

Manchester United – ich dyspozycja to taka sama zagadka, jak poprawna wymowa nazwiska ich trenera

Przed tym klubem sezon-niewiadoma. Z jednej strony bowiem zespół nie został zbytnio osłabiony (choć Paul Pogba wciąż mocno chce do Realu Madryt), lecz z drugiej strony wzmocnili go jedynie obrońcy: Harry Maguire i Aaron Wan-Bissaka. Obaj kosztowali fortunę, lecz nie tacy zawodnicy w ostatnich latach zawodzili na Old Trafford. Nie wiadomo też jak drużynę przygotuje Ole Gunnar Solskjear, dla którego ten sezon będzie prawdziwą trenerską weryfikacją. Albo te rozgrywki dadzą fundamenty pod nowy, silny zespól, albo będą ostatecznym sygnałem, że lepiej to wszystko zaorać i stworzyć kompletnie od nowa. Na chwilę obecną bardziej prawdopodobna wydaje się ta druga opcja.

Cierpienia średniaka angielskiego 

W Premier League nie brakuje drużyn, które najczęściej o nic nie walczą. Zespoły takie jak Everton, Watford, Southampton z reguły nie mają problemów z utrzymaniem, ale miejsca od 1 do 6 są dla nich nieosiągalne. W tym sezonie nie ma co liczyć na cudowną historię jak w przypadku Leicester City z sezonu 2015/16, gdyż jak już wcześniej wspominałem, galaktyka w której bawią się obecnie Liverpool i Manchester City jest prawdopodobnie nieosiągalna dla nikogo. Jednakże niespodziewany wjazd któregoś ze średniaków do czołowej szóstki nie jest niemożliwy biorąc pod uwagę problemy Chelsea i Machesteru United. Jest więc nadzieja, że w tym sezonie w peletonie będzie działo się nieco więcej niż zazwyczaj.

Witamy w piekle panowie

Żywot beniaminka w Premier League jest zazwyczaj krótki i bardzo bolesny. Choćby w ubiegłym sezonie z trójki : Fulham, Cardiff City, Wolverhampton, utrzymał się tylko ten ostatni zespół. Trzeba przy okazji wspomnieć, że Wolves są akurat znakomitym przykładem, że beniaminek może być groźny. W końcu siódme miejsce w lidze i gra w Lidze Europy to wielki sukces tej drużyny. Nie zmienia to jednak faktu iż Aston Villa, Sheffield United i Norwich czeka piekielnie trudny sezon. The Villains wydali duże pieniądze na wzmocnienia, ale to nie zawsze dobrze się kończy. Jak ktoś nie wierzy to niech spyta w Fulham. Pozostałe dwa zespoły natomiast to murowani kandydaci to spadku, którzy realnie oceniając, mogą liczyć głównie na słabość rywali.

Potencjalny czarny koń:

Everton – zespół z Goodison Park z kluczowych zawodników utracił tylko Idrissę Gueye, który odszedł do Paris Saint-Germain. W zamian za to pozyskano 23-letniego Jeana-Phillippe Gbamina, który ma za sobą dobry sezon w niemieckim Mainz. Co jednak najważniejsze, The Toffees sprowadzili z Juventusu włoski mega-talent, czyli napastnika Moise Keana. Od odejścia Romelu Lukaku ta drużyna miała problem ze skuteczną „dziewiątką”, a Kean ma potencjał. by tą kwestię w pełni rozwiązać. Jeśli się tak stanie, Everton może być wyjątkowo groźny dla najlepszych drużyn.

 

Czarne chmury:

Newcastle United – w tym klubie spory bałagan panuje od dawna, a to z uwagi na marne zarządzanie w wykonaniu obecnego prezesa Mike’a Ashleya. Pomijając jednak kwestie organizacyjne, drużyna z St. James Park nie została mocno osłabiona w tym okienku. Najlepszy strzelec Ayoze Perez odszedł co prawda do Leicester, ale w jego miejsce za aż 44 mln euro sprowadzono z Hoffenheim utalentowanego Joelintona. Co zatem sprawia, że Newcastle uważam za kandydata do spadku? Otóż z klubu odszedł trener Rafa Benitez, który przez ostatnie sezony wyciągał z tej ekipy więcej niż mógł. Jego następca Steve Bruce nie dorasta mu do pięt, a to zwiastuje ogromne problemy w nadchodzącym sezonie.

Top 5 transferów:

  • Rodri (środkowy pomocnik) – z Atletico Madryt do Manchesteru City za 70 mln euro
  • Moise Kean (środkowy napastnik)– z Juventusu do Evertonu za 30 mln euro + 10 mln zmiennych
  • Nicolas Pepe (prawy skrzydłowy) – z Lille do Arsenalu za 80 mln euro
  • Tanguy Ndombele (środkowy pomocnik) – z Olympique Lyon do Tottenhamu za 60 mln euro
  • Harry Maguire (środkowy obrońca) – z Leicester City do Man Utd za 93 mln euro

 

 

Aerial Duel Win Percentages Last Season

🏴󠁧󠁢󠁥󠁮󠁧󠁿 Harry Maguire (78%)

🏴󠁧󠁢󠁥󠁮󠁧󠁿 Phil Jones (72%)
🏴󠁧󠁢󠁥󠁮󠁧󠁿 Chris Smalling (64%)
🇸🇪 Victor Lindelof (63%)

Przewidywana tabela na koniec sezonu:

  1. Liverpool/Manchester City
  2. Manchester City/Liverpool
  3. Tottenham
  4. Arsenal
  5. Chelsea
  6. Everton
  7. Wolverhampton
  8. Manchester United
  9. Leicester City
  10. West Ham United
  11. Southampton
  12. Watford
  13. Aston Villa
  14. Bournemouth
  15. Crystal Palace
  16. Burnley
  17. Brighton
  18. Norwich
  19. Newcastle United
  20. Sheffield United

Inauguracja nowego sezonu już w piątek 9 sierpnia. W pierwszym meczu Liverpool podejmie na Anfield drużynę Norwich.


Autor: Bartosz Królikowski
Zdjęcie: Instagram