Śląsk Wrocław pokonał na własnym boisku lidera PKO Ekstraklasy Wisłę Płock 3:1. Drużyna Vitezslava Lavicki zagrała dobry i przede wszystkim skuteczny mecz. Wojskowi przerwali passę sześciu zwycięstw z rzędu drużyny z Płocka.

W 14. kolejce PKO Ekstraklasy na stadion siódmego w tabeli Śląska Wrocław przyjechał lider – Wisła Płock. Goście po świetnej serii sześciu zwycięstw w lidze chcieli podtrzymać swoją passę i pokonać Wojskowych na Stadionie Wrocław. Z kolei drużyna Vitezslava Lavicki, po ośmiu spotkaniach bez wygranej, zanotowała domowe zwycięstwo z zespołem Arki Gdynia.

Od początku spotkania Śląsk miał przewagę w posiadaniu piłki, mimo, że pierwsze dziesięć minut stało pod znakiem niecelnych zagrań i strat w środku pola. Na dobre mecz rozpoczął się dopiero w 13. minucie, kiedy to Krzysztof Mączyński, po przechwycie na osiemnastym metrze, oddał silny strzał w dalszy róg bramki Jakuba Wrąbla i wyprowadził WKS na prowadzenie. Goście byli w stanie odpowiedzieć tylko celnym strzałem głową w wykonaniu Mateusza Szwocha, który pewnie wyłapał Matus Putnocky.

W trakcie kolejnego kwadransa gra toczyła się w środku boiska, a sędzia Jarosław Przybył często przerywał mecz z powodu fauli. W 34. minucie duży błąd we własnym polu karnym popełnił Łukasz Broź, dzięki czemu przed szansą stanął Piotr Tomasik, jednak po raz kolejny na posterunku był Putnocky. Trójkolorowi zakończyli pierwszą połowę mocnym akcentem. Po rzucie rożnym, piłkę na prawej stronie dostał Wojciech Golla, zagrał wzdłuż bramki i nabiegający Robert Pich podwyższył rezultat na 2:0.

Po przerwie lepiej zaczęli grać goście, którzy próbowali przeprowadzać akcje skrzydłami. Dośrodkowania nie trafiały jednak do napastników, brakowało precyzji i dobrze ustawiali się defensorzy WKS-u. W 62. minucie fatalny błąd popełnił były bramkarz Śląska – Jakub Wrąbel, a Michał Chrapek nie miał problemu ze skierowaniem piłki do pustej bramki i podwyższył prowadzenie gospodarzy na 3:0.

Po trzeciej bramce dla WKS-u gościom trudno było się pozbierać, ale na kwadrans przed końcem uaktywnił się niewidoczny w tym meczu Dominik Furman. Przeprowadził bardzo dobrą akcję środkiem boiska i posłał prostopadłe podanie do Damiana Michalskiego, który pokonał Putnockiego. Siedem minut przed końcem spotkania na boisku w zespole Śląska pojawił się 18-letni Piotr Samiec-Talar, dla którego był to pierwszy występ w tym sezonie. W końcówce żadna ze stron nie stworzyła sobie żadnej dobrej okazji do zdobycia bramki. Śląsk odniósł bardzo ważne zwycięstwo i dopisał kolejne punkty w ligowej tabeli.

– Śląsk zasłużenie wygrał ten mecz, bo byliśmy słabszym zespołem. Nie zrealizowaliśmy założeń nakreślonych przed spotkaniem i to się zemściło. W drugiej części meczu próbowaliśmy atakować i przejmować inicjatywę. Niestety, nie udało się odwrócić losów spotkania – relacjonował po mecz trener Wisły Płock, Radosław Sobolewski.

– Zwycięstwo z Arką dało nam bardzo dużo pewności siebie. W tygodniu widziałem w zawodnikach radość i udało się to przełożyć na boisko. Rezerwowi również wnieśli dużo energii w końcówce i bardzo pomogli drużynie. Szansa, którą otrzymał Piotr Samiec-Talar jest sygnałem dla wszystkich młodzieżowców, że warto ciężko pracować – podsumował mecz trener Śląska Wrocław, Vitezslav Lavicka.


Śląsk Wrocław 3:1 Wisła Płock

1:0 – 13′ Mączyński,
2:0 – 42′ Pich
3:0 – 62′ Chrapek
3:1 – 78′ Michalski

Śląsk Wrocław: Matus Putnocky – Łukasz Broź, Wojciech Golla, Israel Puerto, Dino Stiglec – Jakub Łabojko, Krzysztof Mączyński – Robert Pich, Michał Chrapek (89′ Damian Gąska), Przemysław Płacheta (82′ Piotr Samiec-Talar) – Erik Exposito (66′ Mateusz Cholewiak)

Wisła Płock: Jakub Wrąbel – Cezary Stefańczyk, Michał Marcjanik, Alan Uryga, Damian Michalski – Dominik Furman, Damian Rasak – Mikołaj Kwietniewski (58′ Angel Garcia Cabezali), Mateusz Szwoch, Piotr Tomasik (82′ Grzegorz Kuświk) – Ricardinho

Żółte kartki: Łabojko, Pich, Golla, Chrapek

Sędzia: Jarosław Przybył


Dawid Walczuk
Zdjęcie: Krystyna Pączkowska