We Włoszech futbol to niemal religia. Dlatego też ostatnia kolejka Serie A zawsze budzi ogromne emocje, a szczególnie gdy wciąż jest o co walczyć. W tym roku zdecydowanie było!

Kto zagra w Lidze Mistrzów? Dla kogo z kolei Liga Europy? Kim okaże się być trzeci spadkowicz, a kto ucieknie katu spod topora? Na te pytania odpowiedzieć miał ostatni w sezonie weekend z ligą włoską.

Sobota – przystawka na rozgrzanie kubków smakowych

Oba sobotnie spotkania nie miały już w zasadzie żadnej stawki. Mecz Chievo z Frosinone był starciem dwóch spadkowiczów bez szans na utrzymanie. Co więcej jego poziom był tak samo beznadziejny jak gra obu drużyn w tym sezonie. Bezbramkowy remis był dowodem na to dlaczego za tymi drużynami nikt w Serie A tęsknić nie będzie. Bartosz Salamon znalazł się poza kadrą meczową Frosinone podobnie jak Mariusz Stępiński w Chievo. Paweł Jaroszyński rozegrał pełne 90 minut w barwach drużyny z Werony

Dużo więcej emocji przyniosło spotkanie Bologni z Napoli. Pewna wicemistrzostwa drużyna spod Wezuwiusza poległa na wyjeździe 2:3 w starciu z Bologną, która zaliczyła niesamowitą rundę wiosenną i ze strefy spadkowej przedostała się na co najmniej dwunaste miejsce w tabeli. W ich drużynie pełny mecz rozegrał Łukasz Skorupski, podobnie jak Arkadiusz Milik i Piotr Zieliński po stronie Neapolu.

Komplet wyników:

  • Frosinone vs Chievo 0:0
  • Bologna vs Napoli 3:2
    bramki: Santander (43’ 88’), Dzemaili (45’) – Ghoulam (57’), Mertens (77’)

Niedziela – przedstawienie po mediolańsku

Jeśli Mediolan to światowa stolica mody, to panowała tam moda na horrory. Przed niedzielnymi meczami, w walce o dwa miejsca w Lidze Mistrzów pozostały trzy zespoły: Atalanta, Inter i Milan. Pierwsza z tych drużyn podejmowała u siebie nie walczące o nic Sassuolo, Inter czekał domowy mecz z bijącym się o utrzymanie Empoli, a Milan zagrał na wyjeździe z pewnym uniknięcia spadku SPAL.

Podopieczni Gian Piero Gasperiniego nie pozostawili swym mediolańskim rywalom złudzeń. Mimo iż od 19. minuty przegrywali po golu Domenico Berardiego, to potem do pracy zabrali się liderzy Atalanty – Alejandro Gomez i Duvan Zapata, którzy swoimi bramkami wprowadzili oficjalnie ich zespół do Ligi Mistrzów.

Sprawa ostatniego wolnego miejsca rozegrała się zatem między wielkimi rywalami z Mediolanu – Interem i Milanem. W trakcie trwających równocześnie spotkań obie ekipy zmieniały się na miejscu czwartym w tabeli kilka razy. Najpierw był tam Milan, który już po 23 minutach prowadził ze SPAL 2:0. Jednak zespół Gennaro Gattuso dał się dogonić gospodarzom i w 53. minucie meczu był remis 2:2, który premiował awansem do LM drużynę Interu. Ci z kolei w tym samym czasie prowadzili z Empoli 1:0 po bramce Keity Balde. Jednakże wtedy do akcji wkroczyli Polacy. Krzysztof Piątek wywalczył dla „Rossonerich” rzut karny, który wykorzystał Frank Kessie. Chwilę później w meczu Interu bramkarz Empoli Bartłomiej Drągowski obronił „jedenastkę” wykonywaną przez Mauro Icardiego, a niedługo potem Empoli wyrównało na 1:1. W Champions League znów był Milan.

https://platform.twitter.com/widgets.js

Niestety dla ekipy Piątka Inter w ostatnim kwadransie strzelił jeszcze jednego gola i triumfował ostatecznie 2:1. Taki wynik oraz zwycięstwo Atalanty sprawiły, że „Rossoneri” w przyszłym sezonie zagrają zaledwie w Lidze Europy.

https://platform.twitter.com/widgets.js

W pozostałych niedzielnych meczach bramek nie brakowało. Sampdoria pokonała u siebie Juventus 2:0, co tym razem nie jest sensacją, gdyż mistrzowie kraju w końcówce sezonu grają fatalnie i ewidentnie brak im motywacji. Roma zakończyła nieudany sezon zwycięstwem 2:1 z Parmą i umocniła się na rozczarowującym szóstym miejscu. Warto dodać, że ten mecz był ostatnim spotkaniem Daniele de Rossiego w barwach Romy.

https://platform.twitter.com/widgets.js

https://platform.twitter.com/widgets.js

Udinese z kolei pokonało na wyjeździe Calgiari w meczu bez jakiejkolwiek stawki dla obu drużyn. Torino zwyciężyło u siebie 3:1 z Lazio, w meczu o siódme miejsce w lidze.

Emocje pojawić mogły się tylko w meczu Fiorentiny z Genoą, gdyż obie te drużyny wciąż nie były pewne utrzymania. Ekipa z Florencji nie była w stanie wygrać po raz pierwszy od 17 lutego, lecz remis zapewnił jej utrzymanie. Byli klubowi koledzy Krzysztofa Piątka z uwagi na taki wynik musieli czekać na rezultat meczu Interu z Empoli. Na ich szczęście Empoli poległo, a to uratowało podopiecznych Cesare Prandellego.

Komplet wyników:

  • Torino – Lazio 3:1
    bramki: Falque (51’), Lukić (53’), de Silvestri (80’) – Immobile (66’)
  • Sampdoria – Juventus 2:0
    bramki: Defrel (84’), Caprari (90+1’)
  • Fiorentina – Genoa 0:0
  • Roma – Parma 2:1
    bramki: Pellegrini (35’), Perotti (89’) – Gervinho (86’)
  • Calgiari – Udinese
    bramki: Pavoletti (17’) – Hallfredsson (59’), De Maio (69’)
  • Inter Mediolan – Empoli 2:1
    bramki: Keita Balde (51’), Nainggolan (81’) – Hamed Traore (76’)
    czerwona kartka : Keita Balde 90+7’ (Inter)
  • SPAL – Milan 2:3
    bramki: Vicari (28’), Fares (53’) – Calhanoglu (18’), Kessie (23’, 66’K)
  • Atalanta – Sassuolo 3:1
    bramki: Zapata (35’), Gomez (53’), Pasalić (65’) – Berardi (19’)
    czerwone kartki: Berardi 45+5’ (Sassuolo), Magnanelli 83’ (Sassuolo)


Mistrz Kraju: Juventus

Puchar kraju: Lazio

Liga Mistrzów: Juventus, Napoli, Atalanta, Inter

Liga Europy: Milan, Roma, Lazio

Spadek do Serie B: Empoli, Frosinone, Chievo

Awans do Serie A: Brescia, Lecce, Hellas Werona/Cittadella

Król strzelców: Fabio Quagliarella – 26 goli



Najlepszy zawodnik sezonu:

Fabio Quagliarella – napastnik Sampdorii jest jak wino, im starszy tym lepszy. 36-latek przeżywa drugą młodość i pomimo gry dla raczej średniego klubu jakim jest Sampa zdobył w tym sezonie 26 goli i tytuł capocannoniere (król strzelców). Co więcej zasłynął także jako spec od ekwilibrystycznych goli. Brawo panie Quagiarella i czekamy na więcej!

https://platform.twitter.com/widgets.js

Najlepszy trener:

Gian Piero Gasperini – człowiek który z ligowego średniaka zrobił najładniej grający zespół w Serie A, a w tym sezonie zaliczył z nim najlepszy sezon w historii klubu. Długo by wymieniać ilu zawodników przy nim „urosło”. Alejandro Gomez stał się prawdziwym liderem, Duvan Zapata hurtowo strzelał w tym sezonie gole, a Josep Ilicić to obecnie jeden z najlepszych piłkarzy w lidze. Lista na nich się nie kończy, a Gasperini uczynił ten klub naprawdę wspaniałym.

Największe zaskoczenie:

Krzysztof Piątek – nie mogło być inaczej. Polski napastnik wyciągnięty przez Genoę z Cracovii za 4,5 miliona euro szturmem wziął całą Serie A. Najpierw nastrzelał mnóstwo bramek dla Genoi, czym jak się później okazało utrzymał ją w lidze, a następnie kontynuował strzelanie dla Milanu, do którego zimą przeszedł za 35 milionów euro. Jego licznik zatrzymał się na 22 golach co jest jednym z najlepszych wyników debiutanta w historii. Nie można się zatem doczekać co „Pio Pio” pokaże w następnym sezonie.

https://platform.twitter.com/widgets.js

https://platform.twitter.com/widgets.js

Te drużyny mają prawo być zadowolone:

Atalanta Bergamo – ekipa Gian Piero Gasperiniego porywała w tym sezonie ofensywną grą. Warto to docenić, gdyż we Włoszech, czyli krainie szczelnej defensywy, rzadko zdarzają się naprawdę efektownie grające zespoły. Strzelili najwięcej goli w lidze (77) przebijając nawet Juventus (70). Ponadto w pełni zasłużenie po raz pierwszy w historii klubu awansowali do Ligi Mistrzów zajmując trzecie miejsce w tabeli. Ten sezon to dla nich podsumowanie ewolucji z ligowego średniaka, który prędzej spadnie niż awansuje, w drużynę potrafiącą mocno zamieszać w czołówce.

Bologna – runda wiosenna w wykonaniu tego klubu była wręcz niesamowita. Jesienią grali bardzo słabo i przerwę zimową spędzili w strefie spadkowej. Zmiana trenera z Filippo Inzaghiego na Sinisę Mihajlovicia wręcz magicznie odmieniła ten zespół. Na wiosnę zdobyli 31 punktów co jest przepaścią w porównaniu do trzynastu jesienią. Sezon zakończyli na dziesiątym miejscu, co jest lepszym wynikiem niż ktokolwiek się po nich spodziewał.

Torino – podopiecznym Waltera Mazzariego nie udało się awansować do europejskich pucharów, lecz przed sezonem nikt nawet nie oczekiwał, że „Byki” będą miały jakąkolwiek na to szansę. Co więcej pobili oni klubowy rekord zdobytych punktów w jednym sezonie (63 punkty), co wystarczyło im do zajęcia siódmego miejsca. Sezon zdecydowanie na plus.

Oni z kolei powinni zapaść się pod ziemię:

Chievo Werona – klub Mariusza Stępińskiego i Pawła Jaroszyńskiego wspiął się na absolutny szczyt piłkarskiego „dziadostwa”. Dość powiedzieć, że na pierwsze zwycięstwo w lidze czekali aż do dziewiętnastej kolejki! Ten klub sypał się od dawna, a ten sezon był w pełni zasłużoną katastrofą. Najmniej zdobytych goli i najwięcej straconych jasno pokazuje, że ten klub nadaje się tylko do degradacji.

Fiorentina – zespół który miał w tym sezonie walczyć o puchary był przerażająco blisko spadku z ligi. Gdyby wyniki w ostatniej kolejce ułożyły się nieco inaczej, doszłoby do największej katastrofy w historii klubu. Jednakże jeśli drużyna od 17 lutego do końca sezonu nie wygrywa ani jednego meczu w lidze to nie może być inaczej. Nie pomogła nawet zmiana trenera ze Stefano Piolego na Vincenzo Montellę. Zdecydowanie największe rozczarowanie sezonu, bowiem w Chievo każdy spodziewał się katastrofy.

Empoli – wiadomo było, że ta drużyna walczyć będzie o utrzymanie, ale mało osób spodziewało się, że przegra tą walkę. Niestety tak jak w ataku zawodnicy Empoli spisywali się przyzwoicie, tak fatalna defensywa pogrążyła ten klub. Nawet sprowadzony zimą bramkarz Bartłomiej Drągowski pomimo fenomenalnej formy nie dał rady ocalić zespołu przed degradacją.

https://platform.twitter.com/widgets.js

 


Autor: Bartosz Królikowski
Zdjęcie: Instagram