Porażka i dwa zwycięstwa. Bilans zysków i strat po drugim etapie Ligi Narodów wygląda tak, jak po pierwszym. Francuzi okazali się za mocni na debiutancki skład. Mecze z Bułgarami i Chińczykami, mimo wygranej pozostawiają wiele do życzenie. 

W drugim etapie Ligi Narodów polscy siatkarze udali się do chińskiego Ningbo, by tam zmierzyć się z kolejną trójką.

Na pierwszy ogień poszli Francuzi. Vital Heynen słynie z niekonwencjonalnych pomysłów. Wiadomym było, że to właśnie ten turniej posłuży mu, żeby wypróbować nowych zawodników. W meczu przeciwko Trójkolorowym mogliśmy zobaczyć aż czterech debiutantów w wyjściowym składzie. Dla Marcina Komendy, Piotra Łukasika, Jakuba Popiwczaka i Michała Szalachy, to był debiut w narodowych barwach. Od razu skoczyli na głęboką wodę.

Reprezentacja Francji, mimo braku Earvina Ngapetha, Benjamina Toniuttiego czy Kevina Le Roux wciąż potrafiła zaskakiwać. W polskich szeregach nie zawodzili doświadczony Dawid Konarski i młody Norbert Huber. Cały zespół jednak w tym spotkaniu miał problemy ze skutecznością w ataku, a rywale solidnie wykorzystywali wszelkie break pointy. Po czterech setach Biało-Czerwoni musieli uznać wyższość Francuzów, przegrywając 1:3.

Po Francuzach przyszła pora na Bułgarów. Przed spotkaniem jednak polscy zawodnicy mieli spore problemy żołądkowe, a na boisku zdecydowanie brakowało im świeżości. Trudno się dziwić.

Po porażce z Francją, Heynen zdecydował się na bardziej ograny skład. Na parkiecie pojawili się za to Maciej Muzaj, który w kadrze wciąż szuka swojego miejsca i Bartosz Bednorz, który walczy o uznanie belgijskiego szkoleniowca.

Mimo wygranej w czterech seta, trudno mówić o ładnej grze. Zawodnicy zmęczeni po ligach, dodatkowo po podróży i jeszcze doprawienie zatruciem nie mogli zagrać na światowym poziomie. Skuteczność na skrzydłach wciąż szwankowała, a w polu serwisowym brakowało pewności siebie. Coś, co może napawać optymizmem to solidny blok.

Ostatnie starcie Polacy stoczyli z gospodarzami turnieju – Chińczykami. Mimo wciąż słabej dyspozycji trudno było zakładać w tym spotkaniu inny wynik niż pewne zwycięstwo. Pierwszy set był zdecydowanie najbardziej wyrównany. Walka toczyła się niemalże punkt za punkt.

Element, który z pewnością doprowadził Biało-Czerwonych do triumfu w tym meczu, to zdecydowana zagrywka. Odważna i z dużą pewnością siebie, taka okazała się dobrym sposobem na Azjatów i takiej zabrakło w dwóch poprzednich meczach. Po wygraniu pierwszego seta rywalom wyraźnie spadła koncentracja. W kolejnych dwóch setach Polacy mieli grę pod kontrolą. Dobry blok i uważna gra w kontrataku, znacząco przyczyniły się do pewnego zwycięstwa 3:0.

W kolejnym etapie Ligi Narodów Polacy udadzą się do Iranu, by tam zmierzyć się z Rosjanami, gospodarzami i Kanadyjczykami.

 


Terminarz Ligi Narodów:

Rosja – Polska: piątek, 14.06 godz. 13:00
Iran – Polska: sobota, 15.06 godz. 16:00
Kanada – Polska: niedziela, 16.06 godz. 13:00


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: Oficjalna strona Volleyball Nations League