Pewne zwycięstwa na zakończenie ostatniego etapu pierwszej fazy Ligi Narodów. Polacy po wygranej z Japonią i Niemcami musieli jeszcze poczekać na rozstrzygnięcie innych rywalizacji. Przed ostatnim spotkanie z Portugalią mieli już pewny awans do Final Six.

Gdy siatkarki Jacka Nawrockiego zakończyły grupową rywalizację, bez problemu kwalifikując się do finałowego etapu rozgrywek, panów czekał ostatni tydzień zmagań. W  niemieckim Lipsku o cenne punkty w drodze do Chicago walczyli z Japończykami,  Niemcami i Portugalczykami.

Nerwy opanowane

Po trudnym etapie w Mediolanie, gdzie Polacy aż trzy raz pokonywali rywali w emocjonujących tie-breakach, na Biało-Czerwonych czekali Japończycy. Mogłoby się wydawać, że dla mistrzów świata to nie będzie trudny mecz. Nadzieje na szybkie trzy sety i łatwe punkty szybko odeszły w zapomnienie. Azjaci świetnie zagrywali i dysponowali dobrą skutecznością w ataku. Być może siatkarze Viatala Heynena nieco zmęczeni długim turniejem potrzebowali więcej czasu, żeby wejść na właściwy tor. Przegrany pierwszy set  zdołał ich mocno przebudzić.

Dobry występ zaliczyli rozgrywający Marcin Komenda i atakujący Maciej Muzaj. Komenda starła się nieco zaskoczyć Japończyków przy siatce, za to Muzaj nie wstrzymywał ręki w kluczowych momentach, ostatecznie zdobywając 16 punktów w cały meczu. Jak zwykle od zadań specjalnych był Aleksander Śliwka. Przyjmujący rzadko znajduję się na czele liczbowych statystyk, jednak jego obecność na boisku bywa nieoceniona. Wprowadza wiele spokoju, jednocześnie wiedząc jak skutecznie reagować na to, co dzieje się na parkiecie.

Po żmudnych czterech seta Polakom udało się wyszarpać zwycięstwo. Sam Heynen przyznaje, że chce aby jego drużyna grała jak najdłuższe mecz. Po tej fazie turnieju Biało- Czerwoni z pewnością będą specjalistami w niekiedy niekończących się spotkań.

W poszukiwaniu formy

Spotkanie z gospodarzem tego etapu – Niemcami, na pewno zapowiadało się najciekawiej. Dodatkowym smaczkiem jest fakt, że Vital Heynen przez cztery lata prowadził niemiecką reprezentację, doprowadzając ją do brązu Mistrzostw Świata 2014.

Po szarpanym meczu z Japonią, nastał spokój. Polacy bardzo dobrze rozpoczęli starcie z gospodarzem. Od początku kontrolowali grę w każdym elemencie. W wyjściowym składzie pojawili się Damian Wojtaszek i Piotr Łukasik, którzy na co dzień reprezentują wspólne barwy Onico Warszawa. Dobra boiskowa znajomość tych zawodników z pewnością przełożyła się na sprawnie funkcjonujący system gry blok-obrona. Łukasik dodał swoje także na skrzydłach.

Sporo błędów po niemieckiej stronie siatki pozwalało na przejęcie inicjatywy w tym meczu. Drużyna Andrei Gianniego wyraźnie potrzebuje jeszcze kilku tygodniu, żeby dojść do wymaganej dyspozycji. Tracąc zaledwie seta, Polacy pewnie wygrali 3:1. Co ważne, samo zwycięstwo nie dawało im jeszcze pewnego awansu do Final Six.

Kropka nad i

Do ostatniego meczu tej fazy turnieju polscy siatkarze podchodzili, mając zapewnione miejsce w samolocie do Chicago. Wcześniejsza porażka Włochów 1:3 z Brazylią wyeliminowała ich z rywalizacji o najlepszą szóstkę. Co za tym idzie spotkanie z Portugalią było już tylko zwieńczeniem pierwszego etapu Ligi Narodów.

W starciu z Portugalczykami dość widoczna była spora różnica jakości. Każdy wygrany set przez rywali, byłby niemałą niespodzianką. Ponownie w składzie mogliśmy oglądać Łukasika, który nieźle się spisywał. Łukasz Kaczmarek na przemian z Maciejem Muzajem także stanowili dobry duet w ataku. Blok wciąż funkcjonował na wysokim poziomie, będąc jednym z ważniejszych elementów w grze Biało-Czerwonych w cały pierwszy etapie.

Szybkie zwycięstwo 3:0 zakończyło tę fazę turnieju. Teraz Polacy mają kilka dni wolnego. Rywalizacja najlepszej szóstki w amerykańskim Chicago rozpocznie się 10 lipca. Oprócz naszych siatkarzy zobaczymy także Brazylijczyków, Irańczyków, Rosjan, Francuzów i Amerykanów.


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: Oficjalna strona Volleyball Nations League