W trzecim tygodniu zmagań Biało-Czerwone musiały zmierzyć się z pierwszą porażką w turnieju. Gra Serbek okazały się być lepiej zorganizowana. Mimo to nasz siatkarki zaliczyły kolejne dwa zwycięstwa z Belgijkami i Rosjankami dzięki czemu, Final Six wydaje się być w zasięgu ręki.

W kolejnym etapie siatkarskiej Ligi Narodów panie udały się do belgijskiego Kortrijk, by tam zmierzyć się z Serbkami, gospodyniami i Rosjankami.

Za wcześnie na mistrzynie świata

Pierwszy mecz zawodniczki Jacka Nawrockiego rozegrały z aktualnymi mistrzyniami świata – Serbkami. Od początku Polkom wyraźnie brakowało energii i zwyczajnej sportowej agresji. Gdy już udawało im się obronić jakiś cios rywalek, brakowało skuteczności w kontrataku. Wciąż to Malwina Smarzek starała się ciągnąc polską ofensywę. Po jakimś czasie Serbki znalazły na nią sposób, a Biało-Czerwone zostawały bez argumentu.

Pierwszy przegrany set nieco zmienił obliczę ich gry, jak się okazało nie na długo. Przez całe spotkanie Polki miały niemałe problemy w przyjęciu, a wszystko za sprawą świetnej dyspozycji rywalek w polu serwisowym. Dobre momenty miewała Natalia Mędrzyk. Przyjmująca starał się brać na siebie odpowiedzialność gry w kluczowych momentach. Na niewiele się to jednak zdało po trzech partiach Polki musiały uznać wyższość zespołu Serbek, w którym widać spore ogranie i duże doświadczenie.

Rozegranie kluczem do zwycięstwa

Drugie stracie już od pierwszy kilku piłek wyglądało zupełnie inaczej. Spora w tym zasługa licznie zebranych polskich kibiców. W meczu z Serbkami belgijskie trybuny świeciły pustkami, co momentalnie przełożyło się na słabszą formę Biało-Czerwonych. W wyjściowym składzie pojawiła się 18-letnia Magdalena Stysiak. Przyjmująca już w poprzednich spotkaniach mocno się wyróżniała. Tym razem nie było inaczej. Oprócz znakomitych ataków, dołożyła cztery asy serwisowe.

To, co jednak cieszy najbardziej, to dobre przyjęcie, za którym stały Maria Stenzel i Martyna Grajber. Dokładność w tym elemencie przełożyła się na lepsze rozegranie Marleny Pleśniorowicz, która wreszcie mogła posłużyć się kimś innym niż Smarzek. Gdyby nie brak koncentracji w końcówce drugiego seta, Polki mogłyby zakończyć ten mecz po trzech partiach. Skończyło się jednak na czterech i komplecie punktów po stronie Biało-Czerwonych.

Wielka Rosja pokonana

Najciekawszym spotkaniem belgijskiego etapu z pewnością było starcie z Rosjankami. Od lat ich pozycja w siatkarskim świcie jest solidnie ugruntowana. Tym razem jednak to Polki po pięciosetowym boju mogły schodzić z boiska zwycięsko. W pierwszym secie kluczem do zwycięstwa była dobra dyspozycja w polu serwisowym. Dwie kolejne partie to dominacja reprezentacji Rosji i lekkie rozproszenie w polskich szeregach.

Zdenerwowane Biało-Czerwone w czwartym secie przejęły inicjatywę gry. Skuteczność w ataku nie pozostawiała wiele do życzenia. Tie-break, jak zwykle,  był ogromną wojną nerwów, w której zimną krew zachowały Polki. Świetny blok w końcówce zatrzymał Rosjanki, a siatkarki Nawrockiego mogły cieszyć się z kolejnego zwycięstwa.


Terminarz siatkarskiej Ligi Narodów:

Chiny – Polska 11.06 14:00
USA – Polska 12.06 10:00
Turcja – Polska 13.06 10:00


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: Oficjalna strona Volley Nations League