Rosjanie, którzy mimo braków kadrowych dysponują sporą siłą. Irańczycy, z którymi zawsze walczy się do końca i Kanadyjczycy, którzy także mieli moment dobrej gry. Irański etap Ligi Narodów za nami.

W trzecim etapie rozgrywek Ligi Narodów Polacy udali się do Iranu. Po kontrowersyjnych słowach naszego kapitana – Michała Kubiaka pojawiło się sporo wątpliwości czy wyjazd do Urmii będzie w pełni bezpieczny dla siatkarzy Vitala Heynena. Przed wyjazdem cały zespół przeszedł szczegółowe szkolenie, jak na terenie irańskiego państwa czuć się bezpieczniej.

Młoda Rosja poza zasięgiem Polaków

W pierwszym meczu Biało-Czerwoni zmierzyli się z Rosjanami. W wyjściowym składzie po raz pierwszy w tym sezonie pojawił się Grzegorz Łomacz. Rozgrywający jednak nie na długo zagościł na boisku. Z powodu kłopotów mięśniowych szybko opuścił parkiet. Do końca irańskiego etapu Heynen, tak jak Jacek Nawrocki w Chinach, został tylko z jednym rozgrywającym – Marcinem Januszem. Zawodnik gdańskiego Trefla dobrze sobie radził we wszystkich trzech meczów.

Pierwszy set starcia z Rosjanami przebiegał pod całkowitą kontrolą Polaków. Pewnie wygrali otwierającą partię, na tym się jednak skończyło. Od drugiego seta to rywale przejęli inicjatywę niemalże w każdym elemencie. Warto wspomnieć, że do Iranu nie pojechały jednak największe gwiazdy rosyjskiej kadry. Dimitrij Muserski dochodzi do siebie po operacji wyrostka robaczkowego, a Maxim Michajłow z pewnością szykuję się na dalszy etapu sezonu kadrowego.

Problemy Polaków w przyjęciu szybko przełożyły się na słabą skuteczność w ataku. Łukasz Kaczmarek często się mylił czy to na skrzydle czy w polu serwisowym. Coś, co sprawiło sporo kłopotów to rosyjski blok, który na przestrzeni całego meczu świetnie funkcjonował. Wchodzący na zmiany zadaniowe Piotr Łukasik i Tomasz Fornal dawali powiew świeżości. To jednak nie wystarczyło na dobrze dysponowanych Rosjan, którzy wygrali 3:1.

W paszczy lwa

Zdecydowanie najbardziej emocjonującym spotkaniem tego etapu było stracie z gospodarzem – reprezentacją Iranu. Przed meczem został odczytany list naszego kapitana, w którym przeprosił za swoje słowa.

W pierwszej szóstce tym razem debiut zaliczył Jędrzej Gruszczyński – libero Cuprum Lubin. Trzeba przyznać, że jak na pierwszy raz nie miał łatwego zadania. Głośny doping Irańczyków już niejednemu doświadczonemu zawodnikowi napsuł sporo krwi. Mimo to Gruszczyński nieźle się spisywał. W trakcie spotkania Heynen postawił na wariant gry z dwoma libero, co świetnie się sprawdziło.

Cały mecz był bardzo wyrównany. Walka toczyła się od pierwszej do ostatniej piłki. Drugi i trzeci set był w grze Biało-Czerwonych. Atak był równomiernie rozłożony, a w polu serwisowym nie brakowało pewności siebie. Pięciosetowa batalia ostatecznie zakończyła się na korzyść gospodarzy, którzy na dobre tory wrócili w czwartym secie i już na nich pozostali. Kilka błędnych decyzji pary sędziowskiej dodatkowo pozwoliła wygrać drużynie Igora Kolakovića.

Przełamanie trudnego terenu

W ostatnim dniu Polacy stanęli na przeciwko Kanadyjczyków, czyli najłatwiejszego rywala spośród tej stawki. Bez większych niespodzianek, Biało-Czerwoni zaczęli pewnie i swobodnie. Od początku kontrolowali przebieg tego spotkania. Dawid Konarski w ataku prezentował się bez zarzutów, dodatkowo wspierany przez Aleksandra Śliwkę czy Artura Szalpuka. Na spore wyróżnienie zasługują Jakub Kochanowski, który w polu serwisowym nie miał sobie równych oraz Jakub Popiwczak, broniący niesamowite ciosy Kanadyjczyków.

Spotkanie mogło zakończyć się w trzech setach, gdyby nie rozproszenie w drugim secie i wybitna gra atakującego Verona Evansa. Utrata koncentracji spowodowała, że Kanada mogła cieszyć się z wygranego seta. Na więcej zawodnicy Heynena nie pozwolili. Po emocjonującej końcówce czwartego seta to Polacy schodzili z boiska zwycięsko.


Terminarz Ligi Narodów:

Argentyna – Polska 21.06 (piątek) godz. 17:00
Serbia – Polska 22.06 (sobota) godz. 17:00
Włochy – Polska 23.06 (niedziela) godz. 20:00


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: Oficjalna strona Volleyball Nations League