Rok 1982. Jack Tramiel, a raczej Jacek Trzmiel wie, że Commodore 64 będzie strzałem w dziesiątkę, nie wiedział jedynie, że będzie to najpopularniejszy komputer domowy w dziejach, a jego cytat: „We need to build computers for the masses, not the classes” również zapisze się na kartach historii.

Urodził się w Łodzi w 1928 roku, w rodzinie żydowskiej, co wyraźnie odbiło się na jego dalszym życiu, ponieważ podczas wojny razem z ojcem trafił najpierw do getta, później do Auschwitz, finalnie skierowano go na roboty do Niemiec. Końca wojny dożył sam, a w roku 1947 wyemigrował do Stanów, gdzie najpierw pracując w sklepie nauczył się angielskiego, później trafił do wojska, gdzie naprawiał sprzęt biurowy. To, czym zajmował się w armii było impulsem do założenia własnej firmy, zatem po kilku latach służby otworzył Commodore Portable Typewriter zajmujące się naprawą maszyn do pisania.

commodore, commodore 64, jack tramiel, jacek trzmiel, historia, komputery, gry, atari, PETLata 60 to zalew Stanów tanimi maszynami do pisania z Japonii, Jacek, który za oceanem funkcjonuje już jako Jack Tramiel, stwierdza, że czas się przebranżowić. Wtedy na świat wypuszcza kalkulatory, jednak krok za krokiem zbliża się moment, w którym wyda on na świat swój pierwszy komputer. W połowie lat 70. do sprzedaży trafia PET. Przebojem zostaje jednak druga konstrukcja: VIC-20. W międzyczasie Tramiel miał zamiar, wykupić Apple, jednak Wozniak zawołał sobie zbyt wiele. Trzeci komputer to legendarny już Commodore 64. Jeśli więc z dumą nosisz na piersi koszulkę z napisem „Born in the ’90” to zapewne na lekcjach informatyki w szkole podstawowej miałeś do czynienia z tym cudem, zapewne bez napędu na kartidże, który był droższy z kolei z magnetofonem, gdzie taśmy z grami wczytywały się diabelnie długo, po to by często przy 99% wyskoczyć z błędem danych. Człowiek kochał tę maszynę i jednocześnie jej nienawidził, a to, w co można było pograć na C64 do dziś jest uważane za klasykę gier komputerowych.

W 1984 roku Tramiel odszedł z Commodore i zakładając nową spółkę wykupił Atari, które ówcześnie podupadało finansowo za sprawą kryzysu na rynku gier. Tramiel podjął kilka prób reanimacji marki, niektóre się udały, inne nie, na pewno nie zapomniał on jednak o swoich korzeniach, gdyż dopilnował, aby komputery od Atari trafił do polskich Pewexów. Wieczna walka z Commodore, rynek, który o wiele cieplej przyjął komputery klasy PC (co zupełnie nie dziwi) doprowadziły do upadku jednej i drugiej spółki. Jedno jest pewne – Tramiel położył solidne podwaliny pod branżę rozrywki elektronicznej, przyczynił się do jej rozwoju i nadał jej kształtu, bez którego dzisiaj prawdopodobnie nie gralibyśmy w to, w co gramy. A wszystko za sprawą przyjęcia dobrego kierunku marketingowego dla C64 i zatrudnienie osobnego działu odpowiedzialnego za tworzenie gier na komputer reklamowany jako dedykowany do grania. Człowiek, który był wizjonerem, jednak nie był odpowiednio ostrym graczem biznesowym, zmarł w roku 2012, lecz dzięki swoim komputerom śmiało mógł na łożu śmierci powiedzieć: „Non omnis moriar”.


Autor: Patryk Rudnicki
Zdjęcia: wikipedia.org

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułRoscoe Arbuckle, czyli żywot „Grubaska”
Następny artykułDlaczego warto przerywać przyjemności
Jego pasją są gry komputerowe oraz gra na saksofonie. Ponadto od dłuższego czasu odnajduje się w pisaniu. Jest totalnie uzależniony od muzyki, której nie dzieli na gatunki, gdyż uważa to za krzywdzące.