Ktoś zadał mi pytanie: Co robię w życiu? A ja odpowiedziałam: Cóż, występuję w teledyskach.

Chociaż nie pojawiłam się w żadnej produkcji i nie znajdziecie mnie na YouTube, czy Dailymotion. Nie współpracowałam ani z gwiazdami wielkiego formatu, ani małego. 

Ale wcale nie skłamałam.

Bo ja naprawdę występuję w teledyskach. Czasem nawet sama je tworzę. Pomaga mi w tym moja muzyka i wspaniały wynalazek zwany słuchawkami.

 

Scena 1

Codziennie rano jeżdżę tramwajem. W różnych kierunkach i w różnym celu. Tramwaj jest moim ukojeniem – ale też szansą na wyreżyserowanie kolejnego klipu. Tramwaj rusza, a ja zakładam słuchawki. Rozpędza się na prostej, więc wybieram żwawy kawałek. Przenoszę wzrok na ludzi, drzewa, swoje stopy, jak gdyby mój wzrok był kamerą. Uśmiecham się i patrzę, jak tworzy się całość. Jeszcze tylko gdzieniegdzie dorzucę jakieś kolory – tu lekko pomarańczowy filtr, tutaj flara obiektywu… Będzie idealnie.

No i nagle STOP. Tramwaj się zatrzymuje, kiedy właśnie miał być refren. Pauzuję piosenkę i czekam, aż ruszy znów. Mój energiczny kawałek nie pasuje do postoju. Mój energiczny kawałek potrzebuje ruchu, pędzenia po nieskończonych torach, jak gdyby gnał po niekończącej się autostradzie, a korek uliczny nigdy nie istniał.

Scena 2

Mam ostatnie 10 minut, zanim rozpocznę zajęcia. Nastrój mam nostalgiczny, nieco zadumany. Oczy gdzieś mi błądzą, nieświadomie zatrzymując się to na ziemi, to na oknie pobliskiej kamienicy.

Opieram się o filar i odpalam papierosa.

Potrzebuję spokojnych, sennych dźwięków.

Wypuszczam dym w rytm mojej piosenki. Piosenki o zdradzie kochanka, piosenki o zawiedzionej miłości, piosenki o poszukiwaniu czegoś.

Ostrość z dymu przerzuca się na wieżowiec w tle. Jeden z pięciu takich samych, smutnych bloków. Wyciągam rękę, a potem wyobrażam sobie, że jestem filmowana z boku. Wobec tego wypuszczam dym raz jeszcze, tym razem z adekwatną, zmysłową miną. Zamykam oczy (cięcie). Kolejna scena rozpoczyna się od idących, mijających mnie studentów. Jedni się śmieją, inni patrzą w telefon, jeszcze inni ukradkiem zerkają na mnie, zapewne zastanawiając się, co tu robię całkiem sama, zapatrzona, z głową odchyloną w górę.

Jakimże dziwadłem jestem?

Spokojnie, ja tu tylko filmuję.

Scena 3

Są też piosenki, których słucham, gdy świeci słońce. Jedne są deszczowe, inne słoneczne. Po prostu tak już jest. Więc kiedy już słońce wychodzi, siadam na balkonie. Przypuśćmy, że dzisiaj reżyseruję „I can see clearly now”. Bujając się lekko skupiam wzrok na idące pod blokiem dzieci, nieopodal nich bawi się pies. A scenę kończę, jakże banalnym, ale też trafnym – spojrzeniem prosto w słońce, co prawda kosztem męczących mnie później plam przed oczami, ale traktuje je jako taki mały zabieg artystyczny. W końcu wszystko mi teraz wolno.

Obracam się raz, tańczę w swoich puchatych kapciach i uśmiecham szeroko. Jeszcze tylko brakuje mi Jimmy’ego Cliffa do pary.

„It’s gonna be a bright, bright sun shiny day!”

Nie mam pojęcia, jaki jest w tym momencie mój artystyczny dorobek. Wiem, że moich teledysków powstało dość sporo. Na pewno też nie jestem i nie muszę być jedynym reżyserem na tej planecie, ot co.

Dobrze, że mam swoją muzykę.

Lubię jej słuchać.

Lubię, kiedy moje życie jest wideoklipem.

A Wy?

Kiedy jedziecie zatłoczonym pociągiem, a wasze uszy gwałci płacz obecnego w przedziale dziecka, albo zbyt głośna rozmowa telefoniczna pasażera siedzącego obok.

Załóżcie słuchawki.

Otwórzcie szybę, wyciągnijcie ręce.

Widzicie zbliżający się dom?

Pogodę za oknem?

Teraz tylko wybierzcie kawałek.

Kamera, akcja!

Autor | Natalia Kubala

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułDokąd zmierzają media?
Następny artykułChodź się techno!
Na co dzień mieszkam we Wrocławiu, choć pochodzę z Jeleniej Góry. Interesuję się głównie niewyjaśnionymi zjawiskami, tajemnicami świata, zbrodniami, parapsychologią i zjawiskami paranormalnymi. W wolnym czasie lubię też pisać rozmaite formy literackie, zwiedzam zakątki świata, robię zdjęcia i montuję wideo. Nie jestem typem sportowca, więc relaksuję się najczęściej grając w Sims, albo Fifę, rozwiązując krzyżówki, oglądając filmy, seriale a nawet kreskówki i spaceruję. Ciężko przeżyć mi dzień bez wyjścia z domu :)