Piłka nożna ma prostą zasadę. Nie strzelasz goli, nie wygrywasz meczu. Niestety reprezentanci Polski do lat 20 boleśnie się o tym przekonali i na stadionie w Gdyni przegrali 0:1 z Włochami w 1/8 finału Mistrzostw Świata u-20.

Polacy wyszli z grupy w mało przekonującym stylu. Nasi reprezentanci pokonali tylko amatorski zespół Tahiti, a w meczach z Kolumbią i Senegalem nie strzelili nawet gola. Piłka młodzieżowa bywa jednak przewrotna i kibice mogli mieć cichą nadzieję, że z Włochami zobaczymy dużo lepszą wersję naszej kadry U-20. Trener Jacek Magiera tym razem nie kombinował ze zmianami i w porównaniu do poprzedniego meczu z Senegalem dokonał tylko jednej roszady, wymieniając Adriana Benedyczaka na Dominika Steczyka.

Przyznać trzeba, że w początkowej fazie meczu Polacy faktycznie zagrali tak jakby chcieli udowodnić, że ci którzy ich skreślili są w błędzie. Od pierwszej minuty nasi piłkarze naciskali na rywali i starali się przedostać w ich pole karne. W 10. minucie groźny strzał zza szesnastki oddał Marcel Zylla, ale piłka minimalnie minęła bramkę Włochów. Chwilę później przyszła odpowiedź ze strony rywali, lecz po dośrodkowaniu z rzutu rożnego niecelnie główkował Andrea Pinamonti. Inicjatywa wciąż była po stronie Polaków, ale podobnie jak w poprzednich meczach, naszym brakowało dokładności w podaniach.

Niestety w 37. minucie w polskim zespole doszło do pechowej katastrofy. Przy dograniu w nasze pole karne z rzutu wolnego, piłka trafiła w rękę Dominika Steczyka. Zgodnie z nowymi regułami sędzia nie zastanawiał się czy było to celowe, czy przypadkowe i odgwizdał jedenastkę dla Włochów. Tą z kolei pewnie wykorzystał Pinamonti, który pokonał Radosława Majeckiego tzw. „Panenką”. Po tym trafieniu gra Polaków zrobiła się bardzo nerwowa, lecz na ich szczęście Włosi nie byli w stanie tego wykorzystać przed końcem pierwszej połowy. Niemniej jednak było wiadomo, że na drugą część meczu, podopieczni Jacka Magiery wyjdą z nożem na gardle.

https://platform.twitter.com/widgets.js

Taki stan rzeczy podziałał na nich ewidentnie motywująco, gdyż podobnie jak na początku meczu Polacy rzucili się na rywali, by odrobić straty. W 51. minucie znakomitą okazję na wyrównanie miał Zylla, lecz jego strzał z bliskiej odległości obronił Plizzari. Polscy piłkarze nie zamierzali odpuszczać i nie dawali Włochom okazji do rozwinięcia skrzydeł. Szkoda tylko, że w ofensywie wciąż byli bardzo niedokładni. Najlepiej świadczy o tym fakt, że pomimo przewagi, na kolejny dobry strzał musieliśmy czekać aż do 72. minuty, gdy groźnie zza pola karnego uderzył Michał Skóraś, lecz golkiper rywali fantastycznie wybronił jego uderzenie.

W ostatnim kwadransie gry Polacy postawili już w pełni na atak. Do konstruowania akcji często przyłączali się nawet środkowi obrońcy. Niezmiennie brakowało jednak tego ostatniego podania, które otworzyłoby drogę do bramki. Dobry strzał głową oddał rezerwowy Adrian Benedyczak, lecz minimalnie przestrzelił. W ostatniej akcji meczu uderzenie z woleja wykonał Dominik Steczyk, lecz trafił prosto w Plizzariego. Wtedy było już wiadomo, że Polacy nie wyrównają i to Włosi zagrają w ćwierćfinale młodzieżowego mundialu.

Pojedynek z Włochami był najlepszym spotkaniem reprezentantów Polski u-20 podczas Mistrzostw Świata. Faworyzowani rywale przede wszystkim w drugiej połowie wcale nie byli lepsi i gdyby podopieczni Jacka Magiery byli skuteczniejsi, to mogliby ten mecz wygrać. Brutalna prawda jest jednak taka, że Polacy nie strzelili na tym turnieju gola nikomu poważnemu (z całym szacunkiem, ale amatorów z Tahiti za takowego rywala uznać nie można).

„Nie byliśmy słabszą drużyną. Zagraliśmy dobry mecz, ale Włosi byli mądrzejsi. Nam brakowało cwaniactwa i goli. Nie da się wygrać meczu bez zdobywania bramek” – powiedział po meczu bramkarz Radosław Majecki

Domowy turniej kończy się dla naszych zawodników i czy to była dobra reklama polskiego futbolu? Zdecydowanie nie. Polakom ewidentnie brakowało odpowiedniej techniki i kreatywności. Były przebłyski u niektórych zawodników, ale do osiągnięcia sukcesu to absolutnie za mało. Głupotą byłoby wyciąganie tu wniosków, że polski futbol nie ma przyszłości, gdyż piłka młodzieżowa jest nieprzewidywalna. Może się okazać, że ci którzy na tym mundialu zawiodą, zrobią większe kariery od tych, którzy zostaną jego gwiazdami. Ciężko tu co prawda szukać większego optymizmu, ale po prostu lepiej poczekać aż ci młodzi sprawdzą się na dłuższą metę w seniorskiej piłce.


Polska vs Włochy 1:0

Bramka: Pinamonti 38′ (k)

Włochy: Alessandro Plizzari – Matteo Gabbia, Enrico Del Prato, Luca Ranieri – Raoul Bellanova, Davide Frattesi, Salvatore Esposito (89. Domenico Alberico), Luca Pellegrini, Alessandro Tripaldelli – Gianluca Scamacca (69. Christian Capone), Andrea Pinamonti

Trener: Paolo Nicolato

Polska: Radosław Majecki – Serafin Szota (83. Adrian Benedyczak), Sebastian Walukiewicz, Jan Sobociński, Adrian Stanilewicz (77. Tymoteusz Puchacz) – Tomasz Makowski (58. Dawid Kopacz), Bartosz Slisz – Jakub Bednarczyk, Marcel Zylla, Michał Skóraś – Dominik Steczyk

Trener: Jacek Magiera

Sędzia: Jesus Gil Manzano (Hiszpania)

Widzów: 10 232


Autor: Bartosz Królikowski

Zdjęcie: Instagram