Okazuje się, że aby zrobić dobry festiwal wystarczy zaprosić kilka dobrych, polskich kapel. Drugi dzień wrocławskiej majówki upłynął pod znakiem rodzimego rocka i metalu.

Świętowanie na Pergoli o 15 rozpoczął Jelonek. Skrzypek wraz ze swoim zespołem zaprezentował popularne utwory muzyki klasycznej. Nie zabrakło jednak charakterystycznych aranżacji przebojów Boney M., czy Lambady. Pół godziny później w Hali Stulecia przybyłych festiwalowiczów powitał zespół Me and That Man. I tu publiczność została zaskoczona. Obok Nergala zamiast Johna Portera pojawił się ukraiński muzyk Sasha Boole. Panowie zagrali utwory z jedynej jak dotąd płyty „Songs of Love and Death”. W połowie koncertu jednak część publiki udała się na Pergolę, gdzie o 16:40 swój występ rozpoczęła Coma. Kierowana przez Piotra Roguckiego grupa wykonała swoje największe  hity, a setlistę zakończyła nagrodzonym w Polskim Top Trójki utworem „Los, cebula i krokodyle łzy”. Punktualnie o 17 w Hali zaprezentował się laureat drugiej edycji Idola, Krzysztof Zalewski. Przypomniał swoje utwory z wydanych na przestrzeni lat płyt.

„W tak pełnym słońcu dawno nie graliśmy” – stwierdził Piotr Wiwczarek, frontman grupy Vader. Pod sceną zrobiło się czarno, a z głośników poleciały ostre, gitarowe riffy. W tym samym czasie w Hali swoją akustyczną odsłonę prezentował Miuosh. Oprócz rapera na scenie pojawili się zaproszeni przez niego goście, tj. Tomasz Organek, czy Piotr Rogucki. O 19:45 na Pergoli rozbrzmiewać zaczęły popularne utwory grupy Pidżama Porno. Grabaż i spółka zostali przywitani głośnymi brawami, a publiczność skakała w rytm znanych przebojów. Chwilę później w Hali zaprezentowała się niemiecka wokalistka Ayo.

O 21:30 na scenę wkroczył zdecydowanie najbardziej wyczekiwany zespół. Nocny Kochanek przyciągnął tłumy i wszyscy obecni po chwili jednogłośnie zapytali „Andżeju, jak ci na imię?” i prosili, by dziewczyna z kebabem nie otwierała ust. Tym samym zakończyli świętowanie na wrocławskiej Pergoli.Reszta koncertów odbyła się w Hali Stulecia. W tym samym czasie co Nocny Kochanek wystąpił duet Bass Astral x Igo. Następnie zaprezentował się Tomasz Organek, później zespół Bokka, którego muzycy ukrywają się za maskami i nikt nie zna ich tożsamości. Na zakończenie o tym jak wygląda „Życie po śmierci” i jak to jest być „W drodze po szczęście” opowiedział Adam Ostrowski, znany jako O.S.T.R. Tym samym zakończył się drugi dzień wrocławskiej majówki.


Jak będzie wyglącał ostatni dzień wrocławskiej majówki? Tego dowiecie się, śledząc nas na Instagramie. Codziennie pojawia się także relacja tekstowa.


Autor: Aleksandra Joanna Kowalczyk
Zdjęcie: Aleksandra Joanna Kowalczyk