Ponadczasowe hity ABBY i nieśmiertelna Cher, czyli najnowsza część hollywoodzkiego hitu i Mamma Mia 2: Here we go again! Jeśli chcecie poczuć klimat gorącej Grecji nie wyjeżdżając na Bałkany, idźcie do kina. 

Po kilkukrotnym obejrzeniu pierwszej części od razu wiedziałam, że gdy tylko pojawi się kolejna, muszę ją zobaczyć. Mamma Mia była prawdziwym hitem dziesięć lat temu. Luźna fabuła, która z pewnością wciągnie każdego fana szwedzkiej grupy ABBA. Scenariusz do  pierwszej części powstał w oparciu o największe przeboje skandynawskiego zespołu, popularnego w latach 70. A, że nie zaczynam imprezy bez takich hitów jak Gimme Gimme Gimme czy Dancing Queen, musiałam sprawdzić czy druga odsłona tej produkcji będzie choć w podobnym klimacie.

Na początku trochę odrzuciły mnie ckliwe momenty pierwszoplanowej Sophie (Amanda Seyfried), która zajmowała się odbudową hotelu po śmierci mamy. Szybko jednak poczułam klimat pierwszej części, która tak bardzo mi się spodobała. Gdy na ekranie pojawiła się Lily James grająca Donnę z młodości, absolutnie skradła moje serce. Urocza, uśmiechnięta i nieźle zakręcona, w dodatku z pięknym głosem. Dzięki jej postaci dowiadujemy się, jak Donna trafiła do Grecji i dlaczego tam została. Poznajemy początki jej relacji z Harrym, Samem i Billem.

W pierwszej części jedne z najlepszych ról miały moim zdaniem przyjaciółki Donny – Rosie (Julie Walters) i Tanya (Christine Baranski), które tym razem również doprowadzały mnie do łez. Humorystyczne akcenty należały właśnie do nich. Momentami dało się odczuć, że niektóre sceny były wprowadzone tylko dla piosenek, bo merytorycznie nic nie wnosiły. Mnie jednak to nie przeszkadzało, ponieważ wychowałam się na High School Musical. Dużą niespodzianką było pojawienie się Cher, która wcieliła się w babcię Sophie. Zaśpiewała Fernando i przede wszystkim pięknie wyglądała.

Mamma Mia 2: Here we go again! to ciekawa propozycja dla tych z Was, którzy chcą się rozerwać w cudownym, greckim klimacie. Nie oczekując przy tym szczególnie ambitnej rozrywki, tylko lekkiej opowieści o niejednej wakacyjnej miłości.


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcia: instagram