Tytuł wystawy Huberta Humki we wrocławskim Muzeum Współczesnym jest bardzo niepozorny – Death Landscapes najpierw skojarzyło mi się ze zdjęciami gór, pól i lasów, które nie doświadczyły ingerencji człowieka w swoje ekosystemy. Takie wyludnione krajobrazy w swoich fotografiach również prezentuje, jednak opuszczone na wskutek zła i terroru zasianego przez człowieka.

Piąte piętro Muzeum Współczesnego na pozór niczym się nie wyróżnia – ściany betonowej tuby, charakterystyczne dla wnętrza muzeum, nie noszą żadnych śladów terroru czy masakry, które, według opisu, odnajdziemy na wystawie Huberta Humki. Dzięki temu zaś od razy zwracamy uwagę na prezentowe fotografie – pierwszymi, jakie widzi zwiedzający, to nocne kadry starej szopy oraz ogromnego mostu nad rzeką. Gdzie ta masakra?, chciało by się zapytać. Odpowiedzi dostarcza nam opis wystawy:

Miejsca te posiadają szczególną aurę naznaczoną zbiorową traumą lub jednostkowym nieszczęściem. Hubert Humka przedstawia takie właśnie skażone krajobrazy, eksplorując przy tym mroczne zakamarki ludzkiej duszy.

Tuż obok fotografii znajdują się kartki A4 z lokalizacją miejsca i datą, jak się okazuje, tragedii, która miała w niej miejsce. Tym sposobem dowiaduję się, że szopa należała do sołtysa Rzepina, i w noc zaduszną 1969 roku, gdy wiał wiatr podobny do zawodzenia zmarłych,  spłonęła, razem z całym gospodarstwem. A most, ukazany na następnej fotografii? Miejsce samobójstwa sprzed kilku laty, a na kartce – list pożegnalny mężczyzny do kobiety, z wzruszającą prośbą opieki nad córką.

Materiały dla zwiedzających wystawę, opisujące zbrodnie i tragedie miejsc ukazanych na zdjęciach.

Nie wychodź sama z domu po nocy

Im dalej zagłębiamy się w wystawę prac Humki, tym tragiczniejsze wydarzenia sa nam prezentowane, i w coraz bardziej wyrafinowany, spokojny sposób. Jedna z sal poświęcona została historii seryjnego mordercy kobiet z Bytomia – zdjęcia piwnic, śląskiego osiedla, rozrzuconych damskich butów do spółki z odtwarzaną z taśmy historią jego psychozy oraz szczegółową katorgą nad konkretnymi ofiarami sprawiają, że zszokowana i odrętwiała muszę chwilę poczekać, by zebrać siły na zapoznanie się z dalszymi częściami ekspozycji. Na uwagę zasługuje pomieszczenie odnoszące się do mieszkania mordercy z Katowic. Na podłodze wyświetlono plan mieszkania, którego tyczy się opis dostępny dla zwiedzającego, na ścianach zaś ukazano zdjęcia operacyjne policji z miejsca zbrodni, oraz akcenty zwykłego życia winnego mężczyzny – podwórko kamienicy, w której mieszkał, fototapetę przedstawiającą jego kuchnię. W ramce – protokół z wykonania kary śmierci.

Za pomieszczeniem tym połyskuje neonem czerwona jarzeniówka, zamontowana na gipsowej szarej ścianie; zaciekawiona, kieruję swoje kroki z „miejsca zbrodni” ku niej. Gdy jestem już dość blisko, dostrzegam, że oświetla ona imiona osób zastrzelonych w ataku terrorystycznym w Bataclan w Paryżu w 2015.

Nie znajdując żadnych słów, ruszam dalej w wędrówkę po fotograficznym cmentarzysku.

Astrid – nie umrzesz

Z miejsc prezentowanych na wystawie przez Humkę jeszcze jedno wwierciło mi się w pamięć – przestrzeń poświęcona  atakowi terrorystycznemu na norweską młodzież na wyspie Utøya. Zdjęcia malarskich wręcz klifów w sąsiedztwie fotografii kolorowego domku obozowiczów to cisza przed burzą. Wystarczy chwila, aby dosłyszeć ciągły dźwięk wiadomości dochodzący z zamocowanego na ścianie iPhone’a. Dzięki zapętleniu jesteśmy świadkami wymiany smsów pomiędzy nastolatką Astrid, uwięzioną w centrum masakry, a jej mamą. W pewnym momencie korespondencja ze strony Astrid się urywa.

Poszerzenie pola percepcji

Detah Landscapes to jedna z tych wystaw, które ocenić trudno. Osobiście, to jedna z tych wystaw, których oceniać się nie powinno. Nie sposób jednak nie powiedzieć, że spełnia ona swoje założenie w każdym calu – nadając kontekst zwykłym zdjęciom, poszerza pole percepcji widza, wystawiając je na ciężką próbę. Sądzę, że znalazły się osoby, które całej wystawy Humki nie były w stanie zobaczyć. Przypomnienie, że zwykłe, codzienne miejsca mogą stać się miejscem niewyobrażalnej tragedii, wprowadza stan niepokoju w dusze i każe się zastanowić – a co by było, gdyby to spotkało mnie? Hubertowi Humce należą się brawa – za zrealizowanie swojej koncepcji, za sprawienie, że każdy zwiedzający staje się w pewien sposób uczestnikiem nie tyle tych miejsc, co traumy, jaką ze sobą niosą – i to tym większe, że Death Landscapes nie budzą niesmaku, nie szokują ani nie gorszą. Cisza, jaka jej towarzyszy, to jej największa broń.

Death Landscapes. Wystawa fotografii Huberta Humki w Muzeum Współczesnym Wrocław.

Kurator: Paweł Bąkowski 

Czynna do 4 czerwca 2018r.


Tekst: Nina Paśniewska

Zdjęcia: