Reprezentacja Polski wygrała ostatni mecz grupowy na Mistrzostwach Świata kobiet w Niemczech. Polki pokonały reprezentację Argentyny 38:20. Reprezentacja zagra następny mecz z Angolą w ramach Pucharu Prezydenta.

Mecz rozpoczęły Argentynki. Wynik otworzyła skrzydłowa Victoria Urban Medel. Dla Polski – po słupku Kingi Achruk i poprzeczce Moniki Kobylińskiej– pierwsza bramkę zdobyła Karolina Kudłacz-Gloc. Pierwsze prowadzenie biało-czerwone objęły w siódmej minucie. Po kolejnym błędzie rywalek Achruk skończyła szybką kontrę. W osiemnastej minucie podopieczne Leszka Krowickiego już 11:7 i z każdą minutą skutecznie powiększały przewagę. W ataku szalała Kudłacz-Gloc. Rozgrywająca w pierwszej połowie zdobyła 7 bramek, choć mogła rzucić co najmniej 2 dwie więcej, gdyby nie spudłowała rzutów karnych. Po trzy bramki dorzuciły Kingi: Grzyb i Achruk, a polki schodziły na przerwę prowadząc 19:9.

Po przerwie trener Krowicki dał pograć zmienniczkom. W meczu zagrały wszystkie nasze reprezentantki, a podstawowe zawodniczki w drugiej odsłonie głównie odpoczywały. Nie przeszkodziło to jednak w dominowaniu meczu i ogrywaniu raz za razem o trzy klasy słabszych rywalek. Po przerwie pierwszą bramkę rzuciła Adrianna Górna. Rywalki pierwszego gola zdobyły dopiero  w 35. minucie po rzucie karnym. Polskie zmienniczki nie zostawiły rywalkom złudzeń i akcja po akcji pokazywały, kto tutaj przyjechał wygrać. W 44.minucie po rzucie Achruk na pustą bramkę prowadziliśmy już siedemnastoma bramkami. Chwilę później bramkę zbombardowała z drugiej linii Sylwia Lisiewska. Choć po tym rzucie przyszedł zastój, proste straty i brak zdobyczy bramkowej przez 5 minut, nieskuteczne rywalki nie były w stanie zmniejszyć prowadzenia Polek. Ostatecznie reprezentacja Polski wygrała 38:20. W drugiej połowie bramki dla Polski rzucało aż 9 zawodniczek, w meczu aż 13. Najwięcej w drugiej odsłonie rzuciła Lisiewska – cztery, trzy dorzuciła Joanna Szarawaga. Najlepszą zawodniczką została Karolina Kudłacz-Gloc, która wszystkie swoje bramki rzuciła w pierwszej połowie.

Monika Michałów, lewa rozgrywająca po meczu powiedziała, że drużyna zagrała słabo, dużo było błędów (6 błędów w pierwszej połowie i aż 11 w drugiej), a zawiodła obrona. Zawodniczka podkreślała też, że nie potrafiły się zmobilizować, a w głowie ciągle siedzi przegrana z Czeszkami. Choć Argentyna poniosła najwyższą porażkę w turnieju (taką samą różnicą przegrała z Węgrami), zawodniczki Krowickiego nie cieszyły się zwycięstwem. Przed nimi jeszcze walka w Pucharze Prezydenta (walka piątych drużyn z każdej grupy o 17. miejsce w turnieju). W niedzielnym starciu biało-czerwone podejmą Angolę.

 


Polska – Argentyna 38:20 (19:9)

Polska: Płaczek, Gawlik – Urtnowska, Achruk, Zych, Szarawaga, Lisewska, Kozłowska, Drabik, Zawistowska, Janiszewska, Kudłacz-Gloc, Grzyb, Roszak, Kobylińska, Górna.

Argentyna: Carratu, Bordon – Salvado, Casasola, Urban, Sans, Pizzo, Karsten, Mendoza, Ponce de Leon, Gandulfo, Crivelli, Bonazzola, De Uriarte, Gavilan, Iacoi.

 


Autor: Dawid Paluch
Zdjęcie: skan z youtube’a