Sześć kolejek to prawdziwa wieczność w PKO Ekstraklasie, lecz w tym sezonie jedno się przez ten czas nie zmieniło. Śląsk Wrocław zremisował na wyjeździe 1:1 z Lechią Gdańsk i wciąż pozostaje niepokonany. 

Śląsk od początku sezonu zaskakuje dobrą formą. Przed tygodniem wrocławianie pokonali u siebie 2:1 Cracovię, czym udowodnili, że dotychczasowe trzynaście punktów na piętnaście możliwych to nie przypadek. Wygrana w meczu przyjaźni z Lechią Gdańsk, pozwoliłaby im na utrzymanie rozpędu przed następnym spotkaniem z równie rozpędzoną  Pogonią Szczecin.

Początek spotkania minimalnie należał do zespołu gospodarzy, który konsekwentnie budował swoje ataki pozycyjne. Jednak pierwszy kwadrans przyniósł zaledwie kilka nieudanych dośrodkowań i jeden nieco groźniejszy strzał skrzydłowego Śląska Przemysława Płachety. Dopiero w 20. minucie w pole karne z piłką wdarł się Flavio Paixao, lecz jego uderzenie zablokował Israel Puerto. Dosłownie chwilę później jeszcze lepszą okazję miał Filip Mladenović, ale jego strzał z kilku metrów obronił Matus Putnocky. Lechia kontrolowała wydarzenia na boisku, a Śląsk sporadycznie był w stanie dłużej utrzymać się przy piłce. W 35. minucie z ostrego kąta uderzył Patryk Lipski, lecz minimalnie przestrzelił. Gdańszczanie nie potwierdzili jednak swej przewagi golem, więc zawodnicy Śląska raz jeszcze pokazali, że póki co w tym sezonie wychodzi im wszystko. W 38. minucie zza pola karnego uderzył Płacheta i pomimo, iż strzał nie był zbyt mocny, to był niezwykle precyzyjny, a Dusan Kuciak nie dał rady jej odbić.

Po raz kolejny w tych rozgrywkach wrocławianie zdobyli gola w momencie, w którym nikt się nie spodziewał. Zaskoczona Lechia po utracie gola wciąż dominowała na boisku, lecz nadal nie potrafiła zdobyć, tym razem wyrównującego, gola. Do przerwy stan meczu nie uległ już zmianie.

Na początku drugiej połowy dobrą okazję miał Śląsk. Piłkę na ok. 25. metrze ustawił Krzysztof Mączyński, ale jego strzał z wolnego świetnie obronił Kuciak. W 51. minucie jednak Israel Puerto stracił piłkę na własnej połowie co poskutkowało szybką kontrą Lechii, którą potężnym strzałem wykończył Sławomir Peszko. Po wyrównującym golu mecz zrobił się wyrównany, a w grze obu drużyn brakowało konkretów. Dopiero w 67. minucie groźny strzał zza szesnastki oddał Robert Pich, lecz raz jeszcze pewną interwencją popisał się Kuciak.

Na następną konkretną akcję trzeba było czekać aż do 81. minuty, gdy Paixao w ekwilibrystyczny sposób z woleja próbował zaskoczyć Putnockiego, ale ten nie dał się pokonać. W samej końcówce bardzo blisko znów byli gospodarze, lecz bomba Rafała Wolskiego ze skraju pola karnego obiła jedynie poprzeczkę bramki gości.

Wynik meczu nie uległ już zmianie i mecz zakończył się podziałem punktów. Takie rozstrzygnięcie można uznać za dość sprawiedliwe, gdyż żadna z drużyn nie miała bardzo wyraźnej przewagi. Bardziej zadowoleni mogą być jednak wrocławianie, którzy po raz kolejny nie przegrali na bardzo trudnym terenie. Zdobyty punkt oznacza, że Śląsk umocnił się na prowadzeniu w tabeli i po raz kolejny tylko Pogoń Szczecin może ich wyprzedzić, pokonując w poniedziałek Wisłę Płock. Jeśli tak się stanie, to w następnej kolejce we Wrocławiu dojdzie do prawdziwego starcia niepokonanych dominatorów tego sezonu.

Lechia Gdańsk vs Śląsk Wrocław 1:1

Gole:

0:1 – Płacheta 38′

1:1 – Peszko 51′

Śląsk: Putnocky – Broź, Puerto, Golla, Stiglec – Płacheta (88′ Hołownia), Łabojko, Mączyński, Pich, Cholewiak (85′ Chrapek) – Exposito (61′ Szczepan)

Lechia: Kuciak – Fila, Nalepa, Augustyn, Mladenović – Peszko, Łukasik, Lipski (46′ Wolski), Kubicki, Haraslin (78′ Udovicić) – Paixao

Kartki: Kubicki (ż), Paixao (ż), Peszko (ż), Fila (ż) – Mączyński (ż)

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków)


Autor: Bartosz Królikowski

Zdjęcie: Krystyna Pączkowska