Bez medalu zakończyli swój udział w Final4 Ligi Mistrzów szczypiorniści Vive Kielce. W meczu o trzecie miejsce kielczanie byli wyraźnie słabsi od Barcelony Lassa i przegrali w Lanxess Arenie w Kolonii 35:40.

W swoim półfinałowym spotkaniu zawodnicy Vive spisali się przyzwoicie, lecz nie wystarczyło to na jeszcze lepiej grający Telekom Veszprem. Barcelona z kolei zdecydowanie zawiodła oczekiwania kibiców. Katalończycy uchodzili za głównego faworyta Final4, a tymczasem odpadli w półfinale z macedońskim Vardarem Skopje. Spotkanie z kielczanami było zatem dla nich nie tylko walką o trzecie miejsce, ale przede wszystkim o zachowanie honoru. Kielczanie natomiast mieli ochotę zrewanżować się Barcelonie za dwie porażki w fazie grupowej tegorocznej Ligi Mistrzów (36:42 u siebie i 27:31 na wyjeździe).

Na początku starcia oba zespoły szły punkt za punkt. Duża w tym zasługa bramkarzy, którzy spisywali się wprost wybornie. Niestety graczom Vive przytrafił się kryzys, przez który rywale odskoczyli im na cztery punkty. Od tego momentu gra znów się wyrównała. Kielczanie grali bardzo dobrze w ataku, lecz w ich defensywie było za dużo chaosu, by mogli zniwelować straty. Gorzej niż na początku spisywał się golkiper Vladimir Cupara, ale jego odpowiednik z Barcelony też już nie był taką ostoją zespołu jak wcześniej. Spotkanie było również dość brutalne, gdyż sędziowie często nie wahali się karać zawodników dwiema minutami wykluczenia oraz dyktować rzuty karne. Taki obraz gry utrzymał się do końca pierwszej części meczu, a Vive schodziło na przerwę przegrywając 16:20.

https://platform.twitter.com/widgets.js

https://platform.twitter.com/widgets.js W drugiej połowie Barcelona od początku pokazywała, że nie da sobie wyrwać zwycięstwa. Vive starało się odwrócić losy meczu, lecz nie byli oni w stanie zmusić Katalończyków do serii błędów, która pozwoliłaby kielczanom powalczyć o triumf. Nawet pomimo faktu, że do bramki zespołu z Kielc wszedł Filip Ivić, który obronił kilka rzutów, a w ataku dobrze radzili sobie Alex Dujszebajew, czy Blaz Janc, to rywale cały czas kontrolowali boiskowe wydarzenia. Najlepiej było to widać w momencie, w którym Barcelona Lassa miała aż trzech wykluczonych zawodników naraz. Nawet w takiej sytuacji Vive nie zredukowało strat.

Do samego końca kielczanie nie byli w stanie poważnie zagrozić przeciwnikom i ostatecznie polegli 35:40. Należy jednak podkreślić, że pomimo braku końcowego medalu zawodnicy Vive mogą być zadowoleni ze swojej postawy w tegorocznej Lidze Mistrzów. Już sam awans do Final4 był sporym osiągnięciem, a ćwierćfinałowy dwumecz z Paris Saint-Germain kibice piłki ręcznej w Polsce zapamiętają na długo. Barcelona Lassa z kolei może być rozczarowana brakiem triumfu w całych rozgrywkach, ale Katalończycy z pewnością są zadowoleni, że przynajmniej nie wrócą z Kolonii bez medalu.

https://platform.twitter.com/widgets.js

https://platform.twitter.com/widgets.js
Dzisiaj odbędzie się również starcie finałowe. Pogromcy Vive z półfinału, czyli węgierski zespół Telekom Veszprem, zmierzy się w nim z macedońskim Vardarem Skopje. To spotkanie już o godzinie 18.00.


Vive Kielce vs Barcelona Lassa 35:40 (16:20)

BARCELONA: de Vargas, Moller – Tomas 5, Entrerrios 3, Sorhaindo, Andersson 2, Arino, N’guessan, Gomez 3, Thiagus, Dolenec 7, Mem 8, Duarte 1, Ilic 5, Palmarsson 3, Fabregas 3

Trener: Xavier Pascual

PGE VIVE: Cupara, Ivic, Wałach – Bis, A. Dujszebajew 5, Aguinagalde, Jachlewski 1, Janc 4, Lijewski 1, Jurkiewicz, Mamic 1, Kulesz 3, Moryto 10, Cindric 3, Fernandez 1, Karalek 6

Trener: Tałant Dujszebajew

Zawodnik meczu: Dika Mem

Sędziowali: Fonseca, Santos (Portugalia)

Widzów: 19 250

Autor: Bartosz Królikowski

Zdjęcie: Instagram