Lewis Hamilton (Mercedes) wygrał Grand Prix Hiszpanii na torze Circuit de Catalunya. Brytyjczyk objął prowadzenie już po pierwszym zakręcie i nie oddał go do samej mety. Drugie miejsce zajął jego kolega z zespołu – Valtteri Bottas. Był to piąty dublet niemieckiej ekipy w tym sezonie.

Zapowiadano wielkie poprawki Ferrari i zupełnie nowe rozdanie w czołówce. Tymczasem Grand Prix Hiszpanii zweryfikowało wszystkie przypuszczenia. Można stwierdzić, że w stawce jeździ 20 bolidów, a na końcu i tak wygrywają Mercedesy.

Bottas nadzieją na emocjonujący sezon

Od początku weekendu Mercedes pokazywał, że wciąż będzie najszybszym zespołem w stawce. Srebrne strzały były wolniejsze od bolidów Ferrari na prostych, jednak zyskiwały ogromną przewagę w krętych partiach toru. Kwalifikacje z ogromną przewagą nad Lewisem Hamiltonem wygrał Valtteri Bottas. Start wyścigu nie poszedł jednak po myśli Fina i dał się wyprzedzić koledze z zespołu. Sytuacja między tą dwójką nie zmieniła się już do samego końca. Hamilton wygrał i wyszedł na prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Bottas nadal imponuje i przy obecnej formie Mercedesa jest jedyną nadzieją na to, że sezon będzie emocjonujący.

Ferrari znowu poniżej oczekiwań

Ferrari po raz kolejny rozczarowało. Nie pomógł ani spory pakiet poprawek, ani kombinowanie ze strategią obu kierowców. Strata do Mercedesa była jeszcze większa niż w poprzednich wyścigach. Dodatkowo, tym razem Sebastian Vettel i Charles Leclerc nie byli w stanie utrzymać tempa wyścigowego Maxa Verstappena, który ukończył zawody na trzecim miejscu. Jeszcze gorzej może być za dwa tygodnie. Przed nami Grand Prix Monaco. Najwolniejszy tor w kalendarzu będzie sprawiał spore kłopoty ekipie z Maranello, bo to właśnie na wolnych zakrętach tracą najwięcej. Wygląda na to, że to nie jest sezon, w którym Ferrari powalczy o najwyższe cele.

Świetny występ Magnussena, Kubica znowu ostatni

Za plecami najszybszych trwała zacięta walka o punktowane miejsca. W ten weekend znakomicie spisywały się bolidy Haasa, które poczyniły spore postępy względem poprzednich weekendów wyścigowych. Na pojedynczym okrążeniu bardzo szybki był Roman Grosjean, który wywalczył w kwalifikacjach siódme pole startowe. W wyścigu to Kevin Magnussen zajął siódme miejsce, podczas gdy jego kolega z zespołu przejechał przez linię mety na dziesiątej pozycji. Punkty zdobyli również Carlos Sainz z McLarena oraz Danil Kvyat z Toro Rosso.

Wyścig nie był udany dla Roberta Kubicy. Polak, po karach dla innych zawodników startował z 17. pola, jednak w wyścigu szybko spadł na 19. pozycję. Po kilku okrążeniach wyprzedził go również kolega z zespołu — George Russell. Kubica ukończył wyścig na 18. miejscu, jako ostatni z kierowców, którzy zostali sklasyfikowani.

Wyniki wyścigu


Autor: Grzegorz Krawczyk
Zdjęcie: Twitter