Valtteri Bottas wygrał wyścig o Grand Prix Azerbejdżanu na ulicznym torze w Baku. Fin prowadził od startu do mety i zapewnił Mercedesowi kolejne zwycięstwo w tym sezonie. Robert Kubica po weekendzie pełnym przygód ukończył wyścig na 16. miejscu.

Wyścig w Baku miał być niezwykle chaotyczny i pełen zwrotów akcji, tak jak w latach 2017 i 2018. Tymczasem nie obserwowaliśmy zbyt wiele walki na torze, a zawody nie należały do tych najbardziej spektakularnych.

Historyczne osiągnięcie Mercedesa

W czwartej odsłonie tegorocznej rywalizacji Ferrari z Mercedesem ponownie lepsze okazały się Srebrne Strzały. W trakcie weekendu wydawało się, że to włoski zespół ma szybszy samochód, jednak w kwalifikacjach sytuacja się odwróciła. Charles Leclerc, który był najszybszy w obu treningach, rozbił swój bolid w drugiej części kwalifikacji, a Sebastian Vettel był w stanie wywalczyć tylko trzecie pole startowe. Na Pole Position ustawił się Valtteri Bottas a tuż za nim znalazł się Lewis Hamilton.

W wyścigu kierowcy Mercedesa rozstrzygnęli losy zwycięstwa już w pierwszych zakrętach. Bottas i Hamilton jechali koło w koło, jednak to Fin obronił pierwszą pozycję i mógł kontrolować wyścig. Kilka sekund za czołową dwójką trzymał się Vettel, jednak nie był w stanie zniwelować straty. Ferrari próbowało powstrzymać Mercedesy kombinując ze strategią. Leclerc, który po kraksie w kwalifikacjach startował z ósmego pola, ruszał na twardszej mieszance. Monakijczyk pozostawał na torze na tyle długo, że czołówka, która zmieniła opony kilkanaście okrążeń wcześniej, zdążyła go dogonić. Zadaniem Leclerca było spowolnienia Hamiltona i Bottasa tak, aby Vettel mógł się zbliżyć. Plan nie wypalił i zamiast cokolwiek zyskać, Ferrari zepsuło kolejny wyścig Leclercowi.

Bottas, mimo presji jaką do końca wywierał Hamilton zdołał dojechać do mety na pierwszym miejscu. Był to czwarty z rzędu dublet Mercedesa w tym sezonie. Niemiecka ekipa ustanowiła tym samym rekord, przebijając osiągnięcie Williamsa, który w 1992 roku zaliczał dublet trzy razy z rzędu.

McLaren znowu szybki, Perez w swoim żywiole

Zwycięstwo w tak zwanej Formule 1.5 tym razem zgarnął Sergio Perez, który dojechał do mety na szóstym miejscu. Meksykanin stawał w Baku na podium w latach 2016 i 2018. Również tym razem spisał się bardzo dobrze, choć na podium nie było szans. Tuż za nim przyjechali kierowcy McLarena – Carlos Sainz i Lando Norris. Dla brytyjskiej ekipy to kolejny sygnał, że ich samochód jest w tym roku konkurencyjny i idą w dobrą stronę z rozwojem. Dwa ostatnie punktowane miejsca zajęli Lance Stroll i Kimi Raikkonen. Ponownie do mety nie dojechał Daniel Ricciardo, który uszkodził swój bolid w kraksie z Danilem Kvyatem.

Williams w kawałkach

Być może trudno w to uwierzyć, ale Williams ma za sobą jeszcze gorszy weekend wyścigowy niż w poprzednich trzech przypadkach. Już w pierwszym treningu George Russell najechał na nieodpowiednio zabezpieczoną studzienkę kanalizacyjną i kompletnie zniszczył podłogę swojego samochodu. W kwalifikacjach Robert Kubica popełnił błąd i uderzył w bandę, przez co do wyścigu startował z alei serwisowej. Niedzielne zawody oba Williamsy ponownie spędziły w ogonie stawki. Kubica otrzymał karę przejazdu przez aleję serwisową, ponieważ zespół wypuścił go z garażu o dziewięć minut za wcześnie. Polak dojechał do mety na 16. miejscu a Russell na 15.

Wyniki wyścigu


Autor: Grzegorz Krawczyk
Zdjęcia: Twitter, Instagram