Muzyka rodząca się na ulicy, która szybko stała się światowym fenomenem. Kolejne nietypowe święto w naszym kalendarzu. Nie zapomnijmy o Międzynarodowym Dniu Jazzu, który ma swoje ósme urodziny. 

Jazz pojawił się na początku XX wieku w Stanach Zjednoczonych, a dokładniej w dzielnicy Storyville w Nowym Orleanie. Był połączeniem zachodnioafrykańskich rytmów z bardzo popularnymi wtedy bluesem i muzyką ludową. Został stworzony przez niewolników, którzy za oceanem pojawili się już na przełomie XVI i XVII wieku. Muzyka towarzyszyła im w codziennych obowiązkach. Jej rytm był zazwyczaj dość prosty, bo nie znali nut.

Z biegiem czasu stawał się coraz bardziej popularny. Za głównego ojca jazzu uważa się Louisa Armstronga, który pochodzi właśnie z Nowego Orleanu. What a wonderful World z 1967 roku to utwór, który na długo pozostał w naszych głowach. Wtedy miał być odpowiedzią na szerzący się rasizm i napięte stosunki między Stanami Zjednoczonymi a państwami bloku wschodniego.

Po Armstrongu pojawili się kolejni wielcy, bez których jazz nie stałby się tak ponadczasowym gatunkiem. Nat King Cole, Miles Davis, Frank Sinatra i kobieta, która także znacząco odmieniła jego oblicze, czyli Aretha Franklin. Każdy z muzyków interpretował go na swój, wyjątkowy sposób.

Bywa, że utwory jazzowe nie mają wokalu. Te pierwsze, właśnie takie były. Zupełnie czyste. Była tylko ona, podstawa, od której wszystko się zaczęło. Trąbka. To właśnie ten instrument jest bezpośrednio kojarzony z tym gatunkiem. Z czasem doszły fortepian, skrzypce, gitara i perkusja.

W Polsce jazz pojawił się na początku lat 20. XX wieku. Wtedy w miejskich lokalach zaczęły grać grupy, które naśladowały trendy zza oceanu. Pod koniec lat 30. coraz mocniej był popularyzowany w radiu. Często audycje jazzowe zabierały najwięcej czasu antenowego. Do gwiazd polskiej odsłony tego gatunku należą Krzysztof Komeda, nieżyjący już Tomasz Stańko, Leszek Możdżer, Stanisław Soyka, Urszula Dudziak czy najmłodsza z nich Monika Borzym. 

Obecnie coraz rzadziej występują utwory, w których nie ma warstwy tekstowej. Łączy się za to jazz z soulem, popem i R&B, przerabiając stare piosenki i nadając im nowe, często zupełnie inne brzmienie. Tak narodziła się absolutna gwiazda, znana na całym świecie – Micheal Buble. Kanadyjczyk zyskał popularność dzięki nagraniu coverów Sinatry, The Beatles, Raya Charlesa, Bee Gees, Elvisa Presleya. Współpracował ze Stevie Wonderem, Laurą Pausini czy Chrissem Botti.

Po tym, jak znalazł się na listach przebojów w wielu europejskich krajach, musiał na chwilę przerwać karierę. Jego syn Noah zmagał się z nowotworem, w tym czasie Buble nie koncertował, oddając się rodzinie. W listopadzie ubiegłego roku powrócił z nowym albumem Love, chcąc przede wszystkim podziękować swoim fanom za wsparcie w trudnym dla niego okresie.

Międzynarodowy Dzień Jazzu obchodzimy 30 kwietnia. Święto to zostało ustanowione przez UNESCO w 2011 roku, by szerzyć pamięć o muzyce, która stała się ważnym środkiem komunikacji społecznej.

Jazz stale się zmienia i już pewnie nie wróci do pierwotnego brzmienia. Mam jednak nadzieję, że za kilkadziesiąt lat będę mogła zrobić to, co ta kobieta.


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: You Tube, Instagram