Około 10% ludzi na świecie obchodzi swoje święto 13 sierpnia. Ponoć bardziej kreatywni i pomysłowi, ale czy aby na pewno?

Czasy tępienia i „leczenia” leworęcznych już dawno minęły. Teraz wiemy, że bycie mańkutem to nie wada. Wręcz przeciwnie, w niektórych dziedzinach radzą oni sobie lepiej od praworęcznych.

Lewy, czyli gorszy?

U mańkutów zwykle lepiej rozwinięta jest prawa półkula mózgu. Odpowiada ona za kreatywność. Leworęczni częściej są dobrymi muzykami i plastykami. Praworęcznym natomiast o wiele łatwiej uczy się języków, prowadzi dyskusję czy myśli logicznie.

pisu pisu

Według badań naukowców z Edynburga leworęczni są bardziej podatni na stres. Skutkiem tego może być większa skłonność do uzależnień lub zachorowań na choroby psychiczne, np. schizofrenii.

Wrogość do mańkutów była głęboko zakorzeniona w kulturze. Od prostego „wstawania lewą nogą” czy „interesów na lewo”, po palenie leworęcznych na stosie w czasach średniowiecza. Taki los musiała podzielić np. Joanna d’Arc. W Azji długo istniało przekonanie o diabelskim pochodzeniu mańkutów. W Polsce natomiast przez długi czas starano się zwalczać tę „wadę”. Nauczyciele posiadali sprawdzone sposoby. Jeżeli założenie grubej rękawicy na lewą rękę nie przeszkadzało w pisaniu, to wiązano ją do tułowia.

Leworęczni wśród nas

Jest wielu leworęcznych godnych wymienienia. Od Jimiego Hendrixa, Paula McCartney’a, po Napoleona Bonaparte czy Alberta Einsteina. Niektórzy zmieniali swoją dominującą rękę, jak np. prezydenci Stanów Zjednoczonych Ronald Reagan czy Harry Truman. Zostając w polityce – obecna głowa polskiego państwa, Andrzej Duda również jest leworęczny.


Filip Skiba
Zdjęcia: Pixabay